gandzia4
13.08.12, 12:25
Z wywczasów wróciliśmy już jakiś czas temu, ale musiały mi nerwy opaść, bym mogła na spokojnie opisać ośrodek na jaki trafiliśmy.
"Jantar" w Krynicy Morskiej może służyć za skansen "Wypoczynek z czasów wczesnego Gierka, a nawet późnego Gomółki". Rezerwowaliśmy pokoje typu studio z balkonami i wspólną łazienką, cena 60pln za łóżko + 25 pln dziecko na wersalce z dorosłym + 10pln za auto + 52pln wyżywienie (śniadanie, obiad, kolacja) stawka pełna, dzieci pół stawki. Po przyjeździe na miejsce, ujrzeliśmy dwa zagrzybione pokoje, z zaciekami na suficie i meblami pamiętającymi Gierka. Drzwi wejściowe były tak spróchniałe, że ziała w nich dość dorodna dziura dołem. Drzwi balkonowe ledwo trzymały się ramy która była jednym próchnem. Meble przesiąknięte wilgocią ledwo trzymały się kupy. Łazienka z poobijaną glazurą i zaciekami na suficie straszyła. Ja chciałam uciekać, a mąż poszedł z awanturą, bo rezerwacja była robiona w styczniu, zaliczka płacona w lutym i jakoś osoba z którą kontaktował się kilka razy w sprawie pieniędzy ani razu nie wspomniała o stanie pokoi. Mąż wręcz usłyszał, że ponieważ inwestują w budynki, to nie ma ręczników i sprzętu plażowego na wyposażeniu, co sugerowałoby zdecydowanie lepszej jakości pokoje.
Po awanturze, pani przeniosła nas do wyremontowanego budynku, gdzie dostaliśmy dwa pokoje sąsiadujące ze sobą. Nowe drzwi, nowe podłogi, nowe łazienki, ale w kabinach już grzyb, stare okna ledwo trzymające się kupy i stare rozpadające się meble. Łóżka nie dość, że się ledwo kupy trzymały to jeszcze nigdy nie były czyszczone, ani nawet trzepane. Kołdry i poduszki stare pozbijane nie prane ani nie wietrzone, a poszwy i prześcieradła to zbieranina szmat. Syn mający alergię na roztocza, dostał ataku kaszlu i walczyliśmy by nie przeszło w duszność, bo on astmatyk.
Stołówka robi przygnębiające wrażenie, bo na stołach leżą pomięte prześcieradła, w dodatku nie za często prane. Naczynia to zbieranina, większość dzbanków, ma utrącone dziobki i nie idzie nalać z nich bez narozlewania po stole. Posiłki owszem smaczne, ale obsługa z łapanki. Panie nie radziły sobie z obsługą stołu szwedzkiego i ekspresu do kawy. Wszelkie uwagi odnośnie czystości obrusów odbierały jako czepiactwo. Na stołówce należy uważać na krzesła ponieważ też są stare i czasem odpadają im nogi. Siłownia jest, ale nie za dobrze wyposażona w dodatku i tu sprzęty się rozpadają. Na placu zabaw nowe sprzęty jednak nie konserwowane i to skrzypi, tamto się chybocze. Parking kochane za który ciachano od nas 10pln za dobę, nie istnieje!!! Parkuj gdzie znajdziesz miejsce na trawniku, tylko uważaj z ustawianiem auta, bo tu wolna amerykanka i jak kto cię zastawi to twoje zmartwienie.
Główną atrakcją dla moich dzieci było liczenie wszędzie obecnych pająków, czego się nie czepiam bo ośrodek w lasku położony,oraz oglądanie dzików, którym jakiś dureń wyrzucał resztki obiadowe zaraz za naszym budynkiem.
Ogólnie to cena nijak się ma do jakości usług, ogólnie to flejowato i brudno. Teren spory i położony świetnie, ale jak udało mi się dowiedzieć, to ośrodek co roku zmienia właściciela i dlatego wygląda jak wygląda.