wrzeszczące dziecko

21.08.12, 11:49
Podyskutujmy, bo bardzo zastanawia mnie jak zachowalibyście się albo jak powinna zachować się każda osoba pod której opieką znajduje się mały wyjec (2-3letni).
Hmm, jakiś przykład, niech pomyślę...
Oo mam.. Wchodzimy do garażu, gdzie trzymamy zabawki, wózki, rowerki i samochodziki typu "Flintstones". Po wejściu znajduję straszny bałagan, bo moje dzieci często same wychodzą i sobie biorą zabawki i je potem chowają zamykajac garaż, więc nie wiem jak je poustawiały. Tego dnia było tak, że nie można było wejść w głąb garażu. Zarządziłam sprzątanie najpierw, a mała wcisnęła się w ten głąb i szarpie za samochodzik chcąc go wyciągnąć do zabawy. Nie było możliwości go wyciągnąć, bo zastawiały rowery w ilości hurtowej i rozrzucone zabawki. Tłumaczę raz, drugi, trzeci, szarpie nadal. W końcu puściła i stoi a w tym czasie odgruzowaliśmy już aż do samochodzika i synio mój wziął ów samochodzik i ustawił go pod ścianą równo (no jak sprzątanie to sprzątanie), nawet nie zwróciwszy uwagi, że w ogóle mała go chciała zabrać. No i zaczęła się histeria, synio zdezorientowany. Ja spokojnie próbuję wytłumaczyć, że K. nie wiedział, że ona chciała się nim bawić i teraz może go sobie wziąć. Krzyczeć zaczęła jeszcze bardziej jakby w ogóle nie chciała słuchać. Podsunęłam jej ten samochodzik, odwróciła się tyłem i wrzeszczy w niebogłosy.

No i moje pytanie, co zrobiłybyście?? Zwłaszcza, że tego typu sytuacje zdarzają się co najmniej kilka razy dziennie. Nie można jej powiedzieć "nie", "nie wolno", żadnej reprymendy nie przyjmuje. Wrzeszczeć potrafi bardzo długo, naprawdę bardzo bardzo długo. Przy przytulaniu uszy więdną i wcale nie skraca się czas wycia a dodatkowo jest się osmarkanym i oślinionym. Przeczekanie również nie skraca jej wycia. Jeśli przeczekujemy bez reakcji nawet jak osłabnie ton wycia na cichy ton wymuszający wycie lub całkowicie się uspokoi, natychmiast podnosi z powrotem poziom wycia w chwili gdy ktoś spróbuje ją przytulić, coś jej wytłumaczyć itd. Argumentów nie przyjmuje, sprawia wrażenie jakby celowo je przekrzykiwała.

A zadaję to pytanie, bo spotkałam się z takimi oto stwierdzeniami:

"kojenie dziecięcego żalu nie stoi w żadnej sprzeczności z nieugiętą postawą. Przecież takiemu dziecku jest naprawdę smutno albo jest wściekłe... Nie chodzi o to, żeby dać zabronionego batonika, tylko żeby pomóc przeżyć tę odmowę... Można nie ignorować histerii, a jednocześnie nie dać dziecku tego przysłowiowego batona. Tylko przytulić, pogadać, przeczekać."

no z tym wyjcem moim to po raz, o ile sytuacja odbywa się w domu lub na podwórku to pikuś, a jak w miejscu "publicznym" (typu sklep) to już mega problem i chyba tylko ewakuacja zostaje by nie zmęczyć innych ludzi (wyć potrafi do 20 minut bez względu na to czy ją zignoruję czy przytulę), po dwa) jak wspomniałam co najmniej kilka razy dziennie potrafi porządnie psychicznie człowieka zmęczyć...

"jeśli mały zaczyna odpalać strategię pt. "powrzeszczę sobie, to może zostanę dłużej na dworze/mama mi pójdzie na jakieś inne ustępstwa", to kumpela wrzuca ignora, aż przestanie. Sama mi kiedyś powiedziała, że może to i wygląda okrutnie, ale alternatywą jest ustąpienie małemu terroryście i w efekcie wychowanie dzieciaka na rozpuszczonego bachora, ewentualnie kazanie mu przestać, przez co wychowa dziecko na nieasertywnego kapcia bojącego się okazywać niezadowolenie i emocje. A tak mały pohisteryzuje chwilkę, znudzi mu się i przestanie."

każąc przestać wychowa się nieasertywnego kapcia? .. Jej się nie nudzi.

"Generalnie - tulenie i mówienie do dziecka jest dla niego nagrodą, czymś pożądanym. Chodzi o to, coby dziecko nie nauczyło się domagać tych dobroci za pomocą wrzasku. Oczywiście drugą stroną tego medalu jest dawanie dziecku uwagi i czułości kiedy o nie spokojnie poprosi. "

no właśnie.. trochę odniosłam takie wrażenie jakby właśnie tego się domagała, czy to jest trochę forma manipulacji "rzucaj wszystko i wszystkich, zajmij się tylko mną". Uwagi u nas ma dużo, jest oczkiem w głowach nas wszystkich, ale bardziej to dzieci ją faworyzują niż my starzy, chociaż nie powiem, obojgu nam serducha się uśmiechają jak ją widzimy. Tyle, że to nie nasze dziecko, a w jej relacje domowe nie mam zamiaru się wgłębiać. Podejrzewam, że zachowania te nabyła po starszej siostrze bardzo księżniczkowatej, która bardzo źle ponoć zniosła pojawienie się młodszego rodzeństwa i u niej pierwszej pojawiło się takie samo zachowanie (teraz z wiekiem osłabło znacznie, no ale jednak). Również jest mocno histeryczna, płacze nieadekwatnie do krzywdy.

Wybaczcie długi post, ale chyba krócej nie potrafię i zapraszam do dyskusji, bo bardzo ciekawi mnie Wasza opinia. Jak radzić sobie w takich sytuacjach?

P.S. Wyjątkowo nie płacze domagając się kupna/dostania jakiejś rzeczy np. w sklepie, odmowę przyjmuje normalnie.
    • grave_digger Re: wrzeszczące dziecko 21.08.12, 12:48
      ja widzę tylko jedno rozwiązanie - olewać histerię. olewać za każdym razem aż w końcu przyniesie skutek. a przyniesie. jeśli nie będziecie w żaden sposób reagować na histerię przestanie ona być użytecznym narzędziem.
      • karolina17w Re: wrzeszczące dziecko 21.08.12, 12:58
        grave_digger napisała:

        > ja widzę tylko jedno rozwiązanie - olewać histerię. olewać za każdym razem aż w
        > końcu przyniesie skutek.

        Z tym się zgadzam i stosuję grubo od ponad roku u mojego (teraz) 3-latka. Bez efektów. Na niego nic nie działa. Jak się rozedrze to koniec. Czasami jeszcze uda się wytłumaczyć i ew poczeka ale to rzadko.
        • grave_digger Re: wrzeszczące dziecko 21.08.12, 13:02
          opcja druga: odwrócenie uwagi czyli przeniesienie energii na inny obiekt. zainteresowanie i skupienie uwagi na czymś innym.
          • anna_sla Re: wrzeszczące dziecko 21.08.12, 13:05
            hehe, czasem się udaje jak tylko uda mi się "wstrzelić" zanim mnie zagłuszy big_grin, bo ona jak tylko słyszy mój głos/czyjąś reakcję na swoje zachowanie momentalnie podnosi głos (możliwości ma ogromne big_grinbig_grin)..
            • grave_digger Re: wrzeszczące dziecko 21.08.12, 13:08
              czyli masz odpowiedź - nie odzywać się do niej wtedy nic a nic i robić swoje.
              • anna_sla Re: wrzeszczące dziecko 21.08.12, 13:37
                nie szukam odpowiedzi, bo ja radzę sobie z nią w taki czy inny sposób, ciekawi mnie tylko Wasze zdanie jak Wy postąpiłybyście w sytuacjach jak powyżej, bo zaciekawiły mnie rozbieżne zdania..
                • grave_digger Re: wrzeszczące dziecko 21.08.12, 13:49
                  ale to oczywiste: ile ludzi tyle rozwiązań. nad czym tu dumać.
      • mme_marsupilami Re: wrzeszczące dziecko 22.08.12, 09:36
        Olewanie calkowite histerii, nie wolno nawet patrzec w strone malego wyjca - "nie ma widza, nie ma teatru". Przestanie z pewnoscia, tylko trzeba konsekwencji i stalowych nerwow.
    • dziewczyna_bosmana Re: wrzeszczące dziecko 21.08.12, 15:18
      Ja stosuję pełny ignor a jak nie daję rady znieść wycia obok mojego ucha to zanoszę ją do drugiego pokoju mówiąc że przyjdę jak się uciszy. Na nią to dość szybko działa. Po uciszeniu przytulam i mówię że nie dostała tego co chciała/miała karę bo... Na mężu wymuszała płaczem ale z czasem miał tego dość i już nie protestuje przeciw mojej metodzie. Na początku bardzo się burzył a teraz sam potrafi zanieść ją do drugiego pokoju. Nie wiem czy zdusimy w niej ten ledwo rozwinięty terroryzm, jest na razie mała. Czas pokaże smile
      A Tobie życzę wytrwałości!!
    • donerkasia Re: wrzeszczące dziecko 21.08.12, 15:22
      olewać dzieciaka konsekwentnie. (jakby było moje, bym jeszcze przetrzepała skórę wink )
    • hamerykanka Re: wrzeszczące dziecko 21.08.12, 15:33
      Jak moja odwalala histerie, kazalam jej wyjsc do jej pokoju i tam zostac dopoki sie nie uspokoi.
      Teraz jak sie ja wysle wyjaca, po minucie slysze cichy glos "przestalam plakac, moge wyjsc?"
      • ez-aw Re: wrzeszczące dziecko 21.08.12, 15:41
        U Cibie dziecko płacze i wyje. Mój na dokładkę gdy go przytulałam potrafił mnie bić.
        U mnie zadziałało odsyłanie do drugiego pokoju z tekstem: wróć jak się uspokoisz. Ma tam zabawki i cała resztę by się nie nudzić. Jedyne czego nie ma, to naszego towarzystwa. Bardzo szybko słyszę: będę grzeczny? Mogę wrócić?
        Kiedy wraca, tłumacze że ma prawo być zły i jeśli chce odreagować, to tam zawsze ma miejsce. Jakiś czas temu, doszło do sytuacji, że jak mu coś nie podobało się, to sam z siebie poszedł do tamtego pokoju (ma 4 lata 9 mies).
    • prigi Re: wrzeszczące dziecko 21.08.12, 18:44
      ignoruję,wysyłam do swojego pokoju i czekam aż się uspokoi.
      potem pytam standardowo: czy załatwiłaś cokolwiek płaczem i krzykiem? odpowiedź zawsze jest taka sama:nie. wtedy tłumaczę, że jak krzyczy to primo- nic nie rozumiem, secundo-denerwuję się i tym bardziej nie dostaje tego co chce
    • esofik Re: wrzeszczące dziecko 21.08.12, 18:58
      w domu nie słyszę tongue_out albo wysyłam do pokoju
      z placu zabaw zgarniam bez dyskucji
      w sklepie (na szczęście były tylko dwa takie incydenty) ignorowałam, kontem oka sprawdzając czy nikt na nią nie wejdzie - to był klasyczny rzut na podłogę i wycie
    • turzyca Re: wrzeszczące dziecko 22.08.12, 01:14
      Kura17 sprzedawala kiedys patent swojej tesciowej - zaskoczyc. Zrobic cos tak nieprzewidywalnego, zeby dziecko wytracic z dotychczasowego rytmu.
      Jeden z jej postow na ten temat: forum.gazeta.pl/forum/w,575,98575573,98699226,Re_rady_sposoby_wychowawcze_mam_z_2_3_4_dziec.html (pisala wiecej, ale rozsiane po roznych forach, nie chce mi sie szukac.)
      • talusia Re: wrzeszczące dziecko 22.08.12, 10:30
        Moja też tak reagowała, teraz ma 8 lat i prawie przeszło, starałam się ignorować, ale było mi trudno, bo ona zacięta i najpierw potrafiła godzinę wrzeszczeć a potem siedziała sama w swoim pokoju i dalej płakała, potrafiła się tak nakręcić, że już sama nie wiedziała o co chodzi, jak wchodziłam to czasami wprost mówiła, że nie umie sama się uspokoić, wtedy tuliłam, pomagając się uspokoić, im miała więcej emocji róznych - tym wrzaski były częstsze. Tak jak pisze anna nasze zainteresowanie potęgowało złość, ale np po godzinie można było próbować rozmawiać. Zauważyłam, że jeśli najpierw porozmawiałyśmy a potem był jakiś zakaz, to znaczy miałam czas wytłumaczyć czemu, dlaczego i po co łatwiej przyjmowała wszelkie ograniczenia. Mój błąd wynikał z tego, że między starszą córą a młodszą jest tylko 3 lata różnicy a wzrostem nie różnią się wcale i czasami traktuje je równo, a młodsza jeszcze czegoś nie rozumie, nie daje rady i wtedy się wścieka.
        • bei Re: wrzeszczące dziecko 22.08.12, 21:58

          W pierwszej fali ataku wycia probowalam koic (wiem, ze jest ci smutno, ale nie mogę ci tego dac itp)-
          , później ignorowanie, a gdy fala lekko ustepowala-odwracałam uwagę.
          Wiem, kazde dziecko jest inne, czasami nizm znajdziesz dobry sposob to maluch zdąży wyrosnąc z tych zachowansmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja