anna_sla
24.08.12, 22:14
W zeszłym tygodniu trener na siłowni miał mi i koleżance pokazać parę ćwiczeń, jej ogólne, m.in. na brzuch a mi głównie na nogi (bo brzuch cały czas ćwiczę)... i tak jakoś zwodził, a to go nie było, a to chyba nie miał ochoty i tak wczoraj już go przycisnęłam a potem gdzies poszedł i w końcu skończyłyśmy trening i nic. Na odchodne "dorwałam" go i powiedziałam "jutro na pewno już". No i przyszło jutro.... jak mnie przemaglował to ledwo na 3cie piętro wlazłam, a jeszcze się okazało, że po córkę na 4te muszę iść to myślałam, że ze schodów spadnę jak schodziłam.. Całe szczęście, że mam cudowną córcię i pomogła mi z układaniem dzieciaków spać i jeszcze z troską w głosie (po odpowiedzi na pytanie dlaczego wszystko mnie boli i ledwo się ruszam) zapytała "a na pewno dasz radę?" pytając czy "udźwignę" te nowe ćwiczenia.... ja pierdziu NIE WIEM!!

P.S. Za rok wielka biba. Koleżanka kłóciła się ze mną, że tej skóry wiszącej już się nie pozbędę, a ja z trenerem w zaparte, że tak, może w rok może w dwa, ale na pewno w znacznym stopniu. No i założyliśmy się, że za rok będą już bardzo duże zmiany i koleżanka stawia skrzynkę wódki... no a jak nie będzie to ja stawiam

.. Mam sobie zrobić zdjęcie brzucha, zmierzyć obwody i mamy porównać za rok


. Dziś się dopominał o pisemną umowę z podpisami naszymi


...