Strachy na lachy (przedszkolnie)

05.09.12, 21:00
No nie powiem, ciśnienie mi i wychowawczyni ładnie dziś podskoczyło big_grin

Wczoraj gadałam z moją mamą, czy odbierze dziś młodego. Ona, że nie wie ale dziś zadzwoni do mnie i da mi znać. Do 15 nie odezwała się więc stwierdziłam, że widocznie go nie odbierze.

Ok, poszłam do przedszkola, około 15:30 wchodzę na salę, doby dobry, rozglądam się i:
ja - "Gdzie jest Albert bo go nie widzę?"
wychowawca - oczy jak 5 zł, rozgląda się, patrzy się na mnie czerwona się zrobiła, mi też ciśnienie podskoczyło wiec
ja - "Kto odebrał dziecko?"
wych - (oprzytomniała, zerknęła na jakąś kartkę) "Babcia"
ja - "Ale która?" (są 2 upoważnione do odbioru)
wych - "Pani mama"
ja - "A to w porządku, mama nie poinformowała mnie, że odbierze Alberta więc przyszłam po niego".
Ulga dla nas obu.

I jeszcze potem, już na zabraniu dyrektorowi przypomniała się anegdotka z ubiegłego roku.

Chodzi ksiądz po kolędzie, zaszedł do przedszkola, a któreś dziecko namawia go na modlitwę. Ksiądz chętny, dziecko składa rączki, mówi "W imię ..." i cisza. Ksiądz zachęca, podpytuje jaką modlitwę dziecko zna a chłopczyk na to (po chwili namysłu) "Wieczny odpoczynek racz im dać Panie..." big_grinbig_grin
Dyrektor obiecał, że w tym roku postarają się nauczyć chociaż "Aniele Boże..." big_grin

I jeszcze ciekawostka - od poniedziałku syn chodzi do grupy 3-latków, ma zupełnie nową wychowawczynię, która nie zna dzieci, ale dziś na zabraniu zachęcała nas do zapisania syna na zajęcia dodatkowe w postaci tańca i gimnastyki korekcyjnej, twierdząc, że synowi bardzo się przydadzą big_grin
I tu akurat ma racje, bo syn non stop w ruchu, ciągle się kręci, wierci, nigdzie nie usiedzi na chwilę i ma mnóstwo energii. Mnie tylko zastanawia, co on robił od poniedziałku, że po 3 dniach wychowawczyni doszła do takiego wniosku, że przyda mu się jeszcze więcej ruchu big_grin
    • olinka20 Re: Strachy na lachy (przedszkolnie) 05.09.12, 21:08
      Fajne imie- Albercik wink
      Pewnie tanczył to pani sie zorientowała, ze ma ruchliwca na stanie.
    • solejrolia Re: Strachy na lachy (przedszkolnie) 06.09.12, 10:15
      moja, mając wówczas te 5-6lat, weszła raz do przedszkola (prowadzonego przez zakonnice) z pieśnią na ustach:
      "jedna taka szansa na sto, bo dzis jest jedna taka szansa na sto, skąd możesz wiedzieć to że
      jedna taka szansa, zdarza się jeden raz na sto,jeden raz na sto...
      JEDEN RAZ NA STO! "

      byłam bez szans na uciszenie jej big_grin
Pełna wersja