poszłyśmy obadać nową siłownię

04.10.12, 20:55
wstęp wolny w dniu otwarcia. Dwie laski wagi ciężkiej, po 90kg każda, jedna szersza od drugiej.. Postanowiłyśmy udawać niemoty by sprawdzić kompetencje trenerów. A trener? Ocenił nasze potrzeby po naszym wyglądzie, czyli potraktował jak dwie nieruchawe grubaski. Nie spytał nas czy w ogóle coś ćwiczymy, a to jest najważniejsza rzecz o jaką powinien pytać instruktor (na "naszej starej" siłowni pytają). Udawałyśmy, że nie wiemy jak włączać urządzenia, wsadził nas na orbitreki po 5 minut (na których obie ciskamy po godzinie), potem trochę różnych ćwiczeń, ciągle pytali czy dobrze się czujemy. Na koniec (po godzinie) wsadził nas na bieżnie i kazał chodzić 20 minut 4km/h (kiedy obie ciśniemy takie prędkości...) no i miarka z nudów się przebrała. Zaczęłyśmy kombinować, przełączać, zwiększać prędkość, nachylenie bieżni, moc itd. Po 20 minutach włączyłyśmy bieganie i tak przez 25 minut biegłyśmy a oni (2ch instruktorów i "kobieta zza lady" nie wiem jakie ma stanowisko wink) chodzili tylko i gapili się, nie wiem czy patrzyli kiedy padniemy czy co?? big_grin Ubaw miałyśmy po pachy. Potem wskoczyłyśmy na rowerek, parę innych ćwiczeń, łącznie 2,5 godziny ćwiczeń i poszłyśmy sobie..
    • karolina17w Re: poszłyśmy obadać nową siłownię 04.10.12, 21:04
      Dobre big_grin Wieśniaki z tych instruktorów. Czyste, stereotypowe myślenie - grubas (nie chce was ani innych otyłych osób obrażać) = zerowy brak kondycji. Więc (ich zdaniem) po co zyskać potencjalnych klientów, jak można się pośmiać. A tu zonk.

      Mam nadzieję, że będziecie już omijać tą (tę?) siłownię szerokim łukiem. I innym też będziecie odradzać wink

    • olinka20 Re: poszłyśmy obadać nową siłownię 04.10.12, 22:54
      Pojechali chamskim stereotypem ( bo z tego co piszesz, to ja wiele kg lzejsza nie wiem czy dałabym rady).
      NA moje siłowni ( dochodzacej, bo chodze falamiwink instruktor z tego co widzialam robi najpierw dokładny wywiad.
      • bryanowa-1 Re: poszłyśmy obadać nową siłownię 05.10.12, 01:01
        ja mam ostatnio lenia i wole poplywac,przynajmniej sie nie spocetongue_out
        • anna_sla bryanowa 05.10.12, 09:40
          coś Ci powiem tak "pobocznie" big_grin. Jako nastolatka (chyba lat 15) miałam pewnego chłopaka (już pełnoletni) z miasta, ja ze wsi. Na wsi to normalne, że człowiek się spoci, normalne, że spocony chodzi i nie przebiera się od razu czy nie perfumuje, bo zaraz spoci się znów, bo roboty zawsze full. No i dla mnie to też taka norma, co nie znaczy, że o higienę nie dbałam. Zawsze gdy on przyjeżdżał ja byłam czysta choć nie perfumowana, bo tego się nie używało, tego używali tylko rodzice big_grin. Jak się spociłam to się spociłam. Ja własnego potu nie czułam, a on tak smile. No i rzucił mnie, potem powiedział, że dlatego, że z higieną na bakier mam. Ja takiej traumy dostałam na punkcie własnego potu, że do dzisiaj mnie trzyma. Wiele osób mnie nie czuje a ja odór koszmarny i już biegnę się myć, perfumować, przebierać itd. Najgorzej jest jak mam okres, najchętniej nie wychodziłabym z wanny. Ćwiczyłam więc sama w domu przez x lat, bo jak to ja mam się pocić tak publicznie? Przecież wszyscy będą mnie czuć. Jak biegałam po dworze to tylko w nocy gdy ludzi nie było by nie słyszeli jak sapię i się pocę. No taka skrajna schiza dosłownie... Od stycznia jak chodzę na siłownię nie wstydzę się już spocić (ale tylko na siłowni), od wielu osób tak woni na siłce, że ja się tam naprawdę "gubię" smile... ale zawsze wychodzę z szatni mega wyperfumiona wink, co wyparowuje w znacznym stopniu przy pierwszym ćwiczeniu: bieżni smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja