Dywanu mi trzeba, ale nie dla chłopa.

06.10.12, 07:23
Wczoraj miałam wolne. Będąc na zakupach wpadłam na chwilę do pracy popatrzeć co tam słychać. I moja współpracownica pyta czy mogłabym ją w pon zastąpić, bo ona wolne potrzebuje. Pytam, ok, ale co się stało? coś ważnego? Coś kręciła, motała, że potrzebuje bardzo i nagle wypaliła, że nie może przyjść, bo do nowej pracy na dwa dni próbne idzie i, że nie chciała mi na razie mówić, no ale jednak powiedziała. Dobra ciocia kurde! Aaaa kurwa! My tam pracujemy we dwie tylko, otwarte od 9-21 również w weekendy. Wie, że jak odejdzie to zostanę sama i będę zapierdzielać jak zombi, aż szefostwo kogoś nie znajdzie. ( w zeszłym roku jak odeszła dziewczyna to dwa miesiące byłam sama, fakt kasa jest wtedy fajna, no ale... ) Znamy się już ładnych parę lat, niejedno razem przeszłyśmy a ta mnie chciała pod ścianą postawić i nawet się nie zająknąć! Kurwa, przecież wie, że kapusiem to jestem ostatnim na świecie, że rozumiem, że można chcieć zmienić pracę, ale z dnia na dzień tak spierdzielać? Kiedy ona mi chciała powiedzieć? W środę o 15, że już więcej jej nie będzie? Noż kurna jak tak można. Ma dwa tygodnie wypowiedzenia, ciekawe jak to chce rozwiązać. Zawiodłam się na niej bardzo. Ja bym jej nigdy takiej świni z dnia na dzień nie podłożyła. Tak więc dawać dywan i pomóc mi w wytarganiu jej gdzieś za karę, bo aż mnie nosi... Kur... myślałam, że jestem dobrymi koleżankami...a tu dupa...wiem, że nie ma obowiązku lojalności, no ale... po tylu wydawało się fajnych latach...zła jestem!
    • marikooo Re: Dywanu mi trzeba, ale nie dla chłopa. 06.10.12, 07:37
      Ola, ja myślę, że jej też nie było łatwo trzymać to przed Tobą w tajemnicy - mnie by nie było - ale z jej punktu widzenia to było najrozsądniejsze, co mogła zrobić. Odłożyć sympatię i inne sentymenty na bok i troszczyć się o swoją przyszłość. Nie wiem, jak jest u Was w firmie, ale potrafię sobie wyobrazić taką sytuację:
      laska dostaje fajną propozycję pracy -> puszcza parę z gęby w firmie -> info dochodzi do szefa -> szef znajduje kogoś na jej miejsce -> fajna propozycja pracy rozpływa się w międzyczasie w niebyt -> szef decyduje o zwolnieniu jej i zatrudnieniu nowego, bo w gruncie rzeczy lepszy, lojalny i wygląda, że mu zależy, a ona jest już "niepewna" -> laska zostaje na kuroniówce, firma prosperuje, świat kręci się dalej.
      Z punktu widzenia Twojego, czy firmy, zachowała się nie fair. Ale to, że postąpiła egoistycznie wcale mnie nie dziwi w realiach panujących na rynku pracy...
      • tetika Re: Dywanu mi trzeba, ale nie dla chłopa. 06.10.12, 10:34
        "Wczoraj miałam wolne. Będąc na zakupach wpadłam na chwilę do pracy popatrzeć co tam słychać."

        kto w wolny dzien od pracy idzie tam dobrowolnie????Moze ja inna jestem, ale w zyciu by mi taka glupota do glowy nie przyszla.
        • doral2 Re: Dywanu mi trzeba, ale nie dla chłopa. 06.10.12, 19:17
          życie jest wery trudne, ful of pułaksas, zasadzkas and niespodziankas.

          poza tym, jak ona idzie na dwa dni próbne, to na 100% tej roboty nie dostanie.
          żadna poważna firma nie bierze nikogo na próbę.

          ci co na próbę biorą, to szukają jeleni, co im będą dwa dni darmo dymać.
          a potem biorą kolejnego jelenia na dwa dni. i tak w koło macieju.
          bez stresu, koleżanka pracy nie dostanie.
          • paciaty Re: Dywanu mi trzeba, ale nie dla chłopa. 06.10.12, 19:36
            Jakby co to ja szukam pracy suspicious
Inne wątki na temat:
Pełna wersja