I stało się to, czego się obawiałam.

12.10.12, 09:23
Zastanawiałam się, jak rozstanie wpłynie na moje dziecko. I mały zaczął źle reagować.

A dokładniej - ex wczoraj go odebrał z przedszkola i mówi, że młody uderzył dziecko. Ja szok, nigdy syn dzieci nie bił!

Dziś rano podpytałam się opiekunki i tak: syn chwycił za barki najmłodszego ze swojej grupy chłopca i i szarpnął go na dól. W efekcie dzieciak 2 razy przydzwonił o kafelki głową.

Syn nie przeprosił, karę w przedszkolu dostał.

Ja z nim wczoraj rozmawiałam, nie chciał nic powiedzieć, uciekał przede mną.

Od opiekunki grupy dowiedziałam się też dziś, że syn od kilku dni sprawia problemy, w ogóle nie reaguje na polecenia, ani na to, że mówi się do niego, jej zdaniem ma swój świat i stał się agresywny.

On zawsze sprawiał problemy, chociaż w przedszkolu bardzo rzadko na niego się skarżyli. jest uparty, nieposłuszny i ja sama mam z nim problemy. Ale po tym jak ex wyprowadził się dziecko stało się gorsze, sama w w domu widzę, a teraz doszło złe zachowanie w przedszkolu.

Nie wiem jak reagować, rozmawiam z nim, cały czas mówię, że go kocham, tłumaczę całą sytuację ale to chyba za mało. Zastanawiam się, czy nie iść do psychologa, ze sobą i przede wszystkim - do dziecięcego.
    • ez-aw Re: I stało się to, czego się obawiałam. 12.10.12, 10:25
      Idź do psychologa przedszkolnego. Powiedz mu jaka jest sytuacja, dla przedszkola ważne jest by wiedzieli skąd ta agresja się bierze. Mogą próbować młodemu pomóc. Tobie tez by się przydał psycholog, nie zje cię przecież a sama po wizycie zdecydujesz czy chcesz chodzić.
    • grave_digger Re: I stało się to, czego się obawiałam. 12.10.12, 10:33
      ile dziecko ma lat? po co mu aż tyle tłumaczyć zaistniałą sytuację? czuje się przytłoczone, złe, zdenerwowane. zamiast tego, pójdźcie gdzieś, zróbcie coś razem fajnego. odstresujcie się oboje. odświeżcie myśli a raczej przestańcie myśleć o problemach.

      moje córki nie zauważyły wyprowadzki swego ojca.ale to tez świadczy o tym, jak często je widywały i że się nimi nie zajmował. zaczęłam im dopiero cokolwiek tłumaczyć, gdy zaczęły się dopytywać. właściwie rozmowy trwają do dziś, bo co jakiś czas sobie o tym rozmawiamy jak czują potrzebę. a tak, żyłyśmy dalej tak samo bez żadnych rewolucji. ich życie miało się toczyć jak do tej pory.
      • karolina17w Re: I stało się to, czego się obawiałam. 12.10.12, 10:41
        grave_digger napisała:

        > ile dziecko ma lat? po co mu aż tyle tłumaczyć zaistniałą sytuację? czuje się p
        > rzytłoczone, złe, zdenerwowane. zamiast tego, pójdźcie gdzieś, zróbcie coś raze
        > m fajnego. odstresujcie się oboje. odświeżcie myśli a raczej przestańcie myśleć
        > o problemach.

        Ma 3 lata. Ale pyta, mówi "Taty nie ma". Na każde skrzypnięcie bramki czy drzwi leci z dzikim wrzaskiem radości "Tatuś!" a to ktoś inny i jest zawiedziony. Rano pyta się "Gdzie tata?" albo stwierdza "Nie ma taty".

        Ja poświęcam mu swój czas, proponuje zabawy, wyjścia - on nie chce. Najchętniej to by bajki oglądał (sam ciągle proponuje by mu włączyć TV), gdy proponuje mu coś czasem zaczyna ze mną, ale siedzi i patrzy, nie uczestniczy. A najczęściej usiądzie, popatrzy, wstaje i mówi "Ja chcę bajkę".

        Niestety, u nas w przedszkolu nie ma psychologa. W przyszłym tygodniu mam wizytę z nim w poradni psychologiczno-pedagogicznej u logopedy, spytam wtedy o psychologa.
        • grave_digger Re: I stało się to, czego się obawiałam. 12.10.12, 11:47
          no to faktycznie problem jest głębszy. czas możecie spędzać w inny sposób niż tylko w domu. musisz też z jego ojcem ustalić stałe godziny, w których się będzie zajmował synem. stałość to podstawa. wtedy syn nauczy się i będzie wiedział, że tata jest, bo jest o stałych porach nie z doskoku.
          teraz dużo pracy przed tobą. syn jest niepogodzony ze stratą. a ty musisz odkryć przed nim, że nikogo nie stracił.
          • karolina17w Re: I stało się to, czego się obawiałam. 12.10.12, 11:59
            Staram się go wyciągnąć na dwór, spacer - nie chce.

            Co do odwiedzin - ex zajmuje się nim (póki co) 1h codziennie. Ale nie są to stałe pory. On (ex) jest zły na mnie, że syn nie został z nim, więc ta godzina dziennie to jego łaska. Ja bym wolała by to było jakoś uregulowane, w sensie stałe pory. Ale ex to teraz "Bardzo Zajęty Człowiek" uncertain

            Szkoda mi dzieciaka bo widzę, że bardzo to przezywa. Od narodzin tata był codziennie, tata z nim zasypiał pod tatusiową kołdrą, z nim rano bawił się na łóżku. I małemu tego brakuje. Teraz jestem ciągle ja, tata na godzinkę. Mały go ciągnie do domu, chce się z nim bawić a ten nie chce wejść bo musi już iść.

            Głupia sytuacja, mnie jest ciężko, dziecku też i stąd te problemy.
            • grave_digger Re: I stało się to, czego się obawiałam. 12.10.12, 12:27
              skoro tatuś tak kocha syna to też musi stanąć na wysokości zadania i zrobić wszystko, by syn nie czuł straty - niech z nim też rozmawia, nie tylko się bawi.

              jeśli on nie chce uregulować tego, to ureguluj to sądownie. razem z alimentami. jesteście małżeństwem?
            • andziulec Re: I stało się to, czego się obawiałam. 12.10.12, 12:34
              Tatuś niech się porządnie w łeb walnie! Łaska? Do cholery jaka łaska?! To nie jest wina dziecka, ze się rozstaliście i dziecko powinno mieć tę pewność. Od obojga rodziców. A jak tatuś się mści na dziecku bo nie zostało z nim to jest gówniarzem niedojrzałym i to on się nadaje do psychologa!
            • esofik Re: I stało się to, czego się obawiałam. 12.10.12, 16:44
              cieżki czas przed Wami, ale młody szybko przyzwyczai się do zmiany.

              imho te wizyty raz dziennie po godzinie, są "ni w Pi ni w oko", ani nie zdążą się pobawić, ani znudzić sobą,a Tatuś może udawać kochanego i stęsknionego. Zamoast tego niech ex zajmuje się dzieckiem np całą sobotę (przy okazji ty bedziesz miała czas tylko dla siebie). Dzieciak sie nacieszy ojcem i spokojniej odczeka do nastepnego spotkania.

              Twoja postawa tez jest bardzo wazna. Jesli dziecko widzi jak bardzo jestes załamana rozstaniem, udzela mu sie twoj nastrój. Pewnie nie wszystko rozumie, stad agresja.

              Twoje nastawienie tutaj też jest bardzo ważne, pokaż dziecku, że bez ex
    • karolina17w Re: I stało się to, czego się obawiałam. 13.10.12, 19:42
      Dzięki dziewczyny, z dnia na dzień jest lepiej, tylko wieczory najgorsze.., Ta samotność znaczy się.

      Nie jesteśmy małżeństwem, póki co o alimenty nie wystąpiłam, umówiliśmy się co do "opłat za dziecko". Jeśli nie będzie się wywiązywał to wtedy wystąpię o alimenty.

      Z odwiedzinami nie wiem jak będzie. Dziś jak był u nas (ex) to mówił, że ma w planach co 2 dzień odwiedzać dziecko ale póki co przychodzi codziennie. I wątpię, że da się ugadać, by wziął syna na sobotę/niedzielę na kilka godzin, ale czas pokaże.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja