one-smutasek
27.10.12, 22:42
wciąż nie potrafię

. W innym wątku już marudziłam, że za 3 tygodnie do pracy po 3 latach wracam i smuuuuutno mi tak.... Żeby nie było leniem nie jestem

, po pierwszej córce leciałam zaraz do pracy jak na skrzydłach, jak podpisywałam z młodszym wychowawczy na 3 lata to mąż się ze mną zakładał, że wytrzymam góra rok.... A ja śmiem twierdzić, że ostatnie 3 lata były najpiękniejszymi latami mojego życia, mimo różnych dziecięcych "przypadłości". Żyjemu spokojnie, w dostatku,zadowoleni, w międzyczasie pojawiła się dla mnie super propozycja pracy z której zrezygnowałam bo znaczie ograniczyłaby nasze "kontakty rodzinne". Zrezygnowałam bo sama tego chciałam.... A teraz pora wrócić na stare śmieci, żeby mieć ciągłość pracy itd., Będziemy żyć na wysokich obrotach bo sami z dala od jakiejkolwiek rodziny. Mąż mówi żebym sprawę przemyślała sobie i postępowała zgodnie z samą sobą czyli jak chcę pracowac to wrócić jak nie chcę to zostać w domu. A mi tak cholernie ciężko i cholernie źle, starsza ma 10 lat więc duza panna, mlody 3 lata i 4 msc chodzi do przedszkola i często choruje. A ja z jednej strony chciałabym bardzo jeszcze kilka lat w domu spędzić a z drugiej niewyobrazam sobie siebie w roli " mamy domowej" tak na zasadzie zjeść ciastko i mieć cisatko...Jestem z tych wybiegających do przodu i zastanawiających się co będzie jak... I tu główne pytanie ( bo nie zakładam zdrady, wiem ja naiwna, ale bardzo się kochamy, mamy wpojone pene zasady z domu, jest nam ze sobą dobrze itd.ale zdaję sobie sprawe że to może się zmienić), pomijajm kwestie odejścia do kogoś, zawsze zastanawiam się a co kiedy np. maż się rozchoruje i będę z dnia na dzień jedynym żywicielm rodziny??? mamy zaplecze ale przy chorobach wiadomo jak jest... I taka jestem wybiegająca do przodu w wielu innych sytuacjach stąd moja decyzja o powrocie do pracy, choć na chwilę obecną bardzo "niechciana". Nie wiem czy gadam jeszcze składnie bo już buteleczka winka poszła

i pewnie mało kto do końca dał radę dobrnąć, w sumie chciałam tylko postawić co nieco a tu tak się rozpisałam a flaszki jak było tak nie ma

. Zdrówko!!!