rudamarta4
04.12.12, 11:42
W piątek mój chłop zawiózł naszą córkę do mojej siostry, która mieszka ponad 100km od nas. Wszystko było ustalone, on wyjeżdżał w sb z samego rana na zawody do Grudziądza, ja w sb i nd pracowałam od 14-tej do 22-giej. Siostra miała siedzieć z naszą córką w domu, bo dopiero co Młoda wyzdrowiała, dwa tygodnie do żłobka nie chodziła.
W sb z rana zadzwoniłam do nich, spytałam co robią i takie tam. Jak wychodziłam do pracy również zadzwoniłam, a siostra mi mówi, że właśnie jadą do Częstochowy!!!! Kurwa mać, 100 km od jej miejsca zamieszkania!! Aż mnie zatelepało w środku! Pytam czy zgłupiała, bo powinna mnie spytać o zdanie. A ona mi na to, że jest dorosła i nie będzie mnie pytała co może robić. Noż, kurwa, ale to moje dziecko nie jej i chciałabym wiedzieć gdzie i co robi. po chwili się rozłączyła, więc dzwonię znów, a ta pipa nie odbiera tel! Nie wiedziałam czy mam iść do pracy, czy co robić. Nie miałam auta żeby do niej pojechać, autobusem dojechałabym na jakąś 17-tą, poza tym miałabym koczować u nich pod domem dopóki nie wrócą??
Dzwoniłam co chwilę ale nie odbierała tel. W końcu jak odebrała, to znów mi gadała, że jest dorosła, nie musi mnie pytać o zdanie, Młoda jest pod jej opieką i nie powinnam się wtrącać. Miałam ochotę jej jebnąć przez tel.
O 20-tej jak zadzwoniłam jeszcze ich nie było w domu, a tak w ogóle, to pojechali sobie na zakupy, bo znudziły jej się sklepy w Łodzi.
Po 21-szej wysłała mi smsa, że dojechali do domu.
A następnego dnia jak zadzwoniłam, to jeszcze mnie opieprzyła, że powinnam ją przeprosić za moje zachowanie. Ja!!! Ją!!! Powinnam zajebać, a nie przeprosić!
Sama ma 14-to letnią córkę i jak była u mnie ostatnio, to żeby pojechać do Arkadii, pytałam ją czy o pozwolenie.
Co myślicie o jej zachowaniu?
Dziękuję za uwagę.