karolina17w
09.12.12, 16:02
Od dwóch miesięcy dzień w dzień to samo, ja już mam dość. Na samą myśl, że mam z nim spędzić weekend jestem chora

Wiem, okropnie brzmi.
Od kiedy ex się wyprowadził, młody to przeżywa. O ile na początku nie było kłopotów (no, prawie nie było) to im dalej w las tym gorzej.
Co dzień między 17 a 18 dzika histeria, z krzykiem, biciem, rzucaniem się na podłogę.
Dzień w dzień muszę wysłuchiwać po kilka a nawet kilkanaście razy dziennie "Nie lubię cię!" + idź stad, daj mi spokój, nie będę się z tobą bawić.
Noc w noc pobudki - 3 do 6 razy - pierwsze co krzyczy "tatuś!", przychodzę ja i się zaczyna, a to pić, a to przykryć, a to siku, a gdzie miś a opowiedz bajkę.... Lub - rzadko, ale jednak - chcę tatę. A 6:30 pobudka i do pracy.... I oczywiście, od samego rana krzyk i płacz bo do przedszkola musi iść...
Ja wiem, że on przeżywa to rozstanie, że tęskni, mam nawet wrażenie, że mnie obwinia. Ale kurka wodna mam dość

I nie wiem jak reagować już, bo nic nie działa, nawet brak reakcji z mojej strony. Może czas z nim iść do psychologa? W przedszkolu, póki co, raz (i na dodatek pierwszy raz) zareagował agresywnie, a tak - panie mówią, że nie zawsze się słucha i ma swój świat...