anna_sla
27.12.12, 22:49
święta fajne, ale te tony jedzenia co potem zostaje jest nie do przejedzenia. Rodzina uraczyła nas taką ilością makowca, jakichś babeczek, ciasteczek i na nic poszło tłumaczenie, że nie zjemy, bo przecież W.. zje - mój mąż, a on sam już nie może! Makowca się nie tykam, nie lubię i już, jada go u nas wyłącznie mój mąż, ale zdecydowanie hojna mamunia z ciocią obrzydzą mu go doszczętnie i co roku jest to samo. Potem się wywala. To samo z innymi potrawami. Jeszcze dziś jedliśmy świąteczne potrawy, no ile można? Pyszne, ale już dość, wszak święta trwają tylko 2 dni (no z wigilią 3

). Jeszcze nam śledzie się ostały i kluski z makiem, na które moje dzieci już patrzeć nie mogą

.