Reklamacja - a jednak pismo daje dużo

30.12.12, 09:26
Hej, chciałam się pochwalić, że oficjalne pisma działają cudasmile
Zaczął nam przeciekać czajnik kupiony pół roku temu. Zgubiłam paragon, ale poszłam z wyciągiem z konta. Obrażona na cały świat Pani, która przyszła po telefonie świeżego pracownika zaczęła nam wmawiać, że na podstawie wyciągu się nie da, bo musi mieć szczegóły tej transakcji a takie może znaleźć tylko "przez trzy msc od zakupu" ( wtf?). Gdyby była milsza to pewnie bym odpuściła i kupiła nowy plując sobie w brodę, że głupia koza jestem i nie umiem papierków pilnować. Niestety wykazała taki brak dobrej woli, że włączył mi się przekorny chochlik i pojechałam do chałupy, na pełnej wściekliźnie wysmarowałam pisemko i wróciłam. Jaaa zupełnie inna gadka - nagle się okazało, że da się pogrzebać, poszukać i posprawdzać. Heh piękne to było. Dzwoni pracownik gdzieś wyżej i usłyszał, że się nie da. Powiedział, że tutaj takie pismo jest napisane i nagle zaczęło się gorączkowe poszukiwanie naszej transakcji. Ale się zaangażowalismile Heh, ale miałam dziką satysfakcję. Zawsze myślałam, że informacje, że oficjalne pisma działają cuda to legendy, ale nie! Rzeczywiście zadziało, ależ jestem dumna. Już pomijam, że finansowo to tak kiepsko mi się opłacało, bo na benzynę wydaliśmy, ale dla własnej radochy warto byłobig_grin
    • marikooo Re: Reklamacja - a jednak pismo daje dużo 30.12.12, 11:28
      Gratuluję udanej akcji smile
      • pina_colada88 Re: Reklamacja - a jednak pismo daje dużo 30.12.12, 14:53
        A wiesz, ja mialam podobną sytuację.
        Dwa lata gwarancji na myszkę do laptopa, mi się popsula po miesiącu.
        Niiby mysza to maly koszt, ale u mnie one się nagminnie psją.
        Problem byl w tym, że zgubilam paragon.
        Znalam godzinę zakupu, zakres czasowy też.
        Próbowali mi wmówić, że nie da się tego znaleźć, ale ja jakoś przy okazji będąc w większym mieście podeszlam do innego sklepu tej marki.
        Tam pogadalam z panią, powiedziala, że można to znaleźć, podzwonila.
        Do salonu w moim miescie chodzilam kilkanaście razy, tego faceta od reklamacji często nie bylo a ja nie moglam uzyskać info od nikogo innego bo nie dostalam żadnych potwierdzeń, dokumentów że coś im oddalam.
        Wydanie decyzji trwalo dwa miesiące (!!!).
        Jakoś się zlożylo, że znów bylam w tym większym mieście więc stwierdzilam, że przejdę się podziękuję tej pani która mi pomogla.
        Ale sie zdziwila, że po dwóch miesiącach nie mam jeszcze tej myszki.
        Zadzwonila (chociaż poprosilam żeby tego nie robila) i co?
        Mogę iść do salonu odebrać pieniądze.
        Fajnie, że ktoś mnie powiedomil.
        • kama_msz Re: Reklamacja - a jednak pismo daje dużo 30.12.12, 15:40
          taaaaaak, pisma to podstawasmile
          mój brat pracuje w euro rtv i uświadomił mnie, ile znaczy napisanie oficjalnego pismabig_grin
          jakiś czas temu skorzystałam z wiedzy i napisałam miły list na temat pani kasjerki rzucającej towarem przy kasie, twierdzącej, że "ona się spieszy".
          po oficjalnym piśmie do biura spieszy się nadal, ale zakupami oduczyła się rzucaćtongue_out
    • doral2 Re: Reklamacja - a jednak pismo daje dużo 30.12.12, 16:57
      jak jest powód, to zawsze trzeba pisać reklamację.
      najwyżej nie uznają i tyle.
      a jak uznają, to jesteśmy do przodu smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja