olakociak
30.12.12, 09:26
Hej, chciałam się pochwalić, że oficjalne pisma działają cuda

Zaczął nam przeciekać czajnik kupiony pół roku temu. Zgubiłam paragon, ale poszłam z wyciągiem z konta. Obrażona na cały świat Pani, która przyszła po telefonie świeżego pracownika zaczęła nam wmawiać, że na podstawie wyciągu się nie da, bo musi mieć szczegóły tej transakcji a takie może znaleźć tylko "przez trzy msc od zakupu" ( wtf?). Gdyby była milsza to pewnie bym odpuściła i kupiła nowy plując sobie w brodę, że głupia koza jestem i nie umiem papierków pilnować. Niestety wykazała taki brak dobrej woli, że włączył mi się przekorny chochlik i pojechałam do chałupy, na pełnej wściekliźnie wysmarowałam pisemko i wróciłam. Jaaa zupełnie inna gadka - nagle się okazało, że da się pogrzebać, poszukać i posprawdzać. Heh piękne to było. Dzwoni pracownik gdzieś wyżej i usłyszał, że się nie da. Powiedział, że tutaj takie pismo jest napisane i nagle zaczęło się gorączkowe poszukiwanie naszej transakcji. Ale się zaangażowali

Heh, ale miałam dziką satysfakcję. Zawsze myślałam, że informacje, że oficjalne pisma działają cuda to legendy, ale nie! Rzeczywiście zadziało, ależ jestem dumna. Już pomijam, że finansowo to tak kiepsko mi się opłacało, bo na benzynę wydaliśmy, ale dla własnej radochy warto było