kfiatuszkowa
07.01.13, 16:16
Wytłumaczcie, oświećcie, wyprowadźcie z błędu albo potwierdźcie moje spostrzeżenia, obserwacje, zależności, jak zwał tak zwał. Jeden pieron.
Czy zawsze po iluś latach związku jest się z kimś bo się jest, ze względu na założoną rodzinę, mówię tu o związku w którym panują nieagresywne relacje, to znaczy nie jakieś tam patologiczne- przemoc, nadużywany alkohol itp, itd.; ze względu no bo się jest w związku który się założyło i się w nim trwa bo się kogoś kocha, się przywiązało, przyzwyczaiło, ALE.
I teraz nie chciałabym zostać źle zrozumiana a mam świadomość tego, że mogę, bo sama właściwie nie wiem jak to ująć wszystko żeby miało ręce i nogi.
Chodzi mi o to, że zauważyłam zależność, że im dłużej para ze sobą jest tym bardziej się że tak powiem oddalają. Nie potrzebują się nawzajem tyle ile na początku, przychodzą obowiązki, problemy, rachunki i wszystko inne co z życiem związane. Jakoś tak chłodniej uczuciowo chyba się robi. Wiadomo, nie ma co po iluś latach oczekiwać w dalszym ciągu motyli w brzuchu, bo etap zakochania jest krótki i rodzi się z niego miłość, ale no nie jest jakoś nadzwyczajnie, żadnego szału, dupy nie urywa, może ja sobie to zbyt idealnie wszystko zawsze wyobrażałam, ale myślałam, że ludzie jednak będą potrzebować jakiegoś tam kontaktu ze sobą jako małżeństwo (czy partnerzy), wiecie, rozmowy, dotyku, a tu się w wielkiej mierze okazuje, że dwie osoby sobie zyją pod jednym dachem i nie mają zbyt wielu tematów do rozmów, rutyna jest tak wszechobecna, jest tak szaro-buro, tak zwyczajnie, nijako. Wszystko jest no takie... takie bezosobowe, ot, jesteś to jesteś, a jak cię nie ma, to też niewielki kram...
Czy może u Was jest wprost przeciwnie, mimo upływu lat wciąż się doskonale komunikujecie, chcecie razem spędzać czas, macie wspólne pasje, tematy do rozmów, chce Wam się z drugą osobą przebywać kiedy macie możliwość, czujecie coś szczególnego do partnera?
Mam nadzieję, że nie zanudziłam nikogo tymi swoimi dywagacjami