Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu?

24.02.13, 19:45
Czy istnieje cień szansy na resocjalizację młodego człowieka lat 2 i niecałe pół? Bo dziś miarka się przebrała. Byliśmy całą rodzinką na zakupach w sklepie i po raz kolejny to był mini horror... Na wstępie nie będzie siedziała na tej półeczce, siedzonku w wózku na zakupy, bo nie. Musi sobie wziąć pusty wózek na koszyczki, inaczej larmo. OKEJ. Idziemy sobie ładnie, ja z dużym wózkiem, ona z małym, ujrzała wystawę rowerków. LARMO. Ona chce jeździć po sklepie rowerkami. Najlepiej wszystkimi. Tłumaczę spokojnie, że w domu ma rowerek, że na nim nie jeździ, nawet taki sam jak tam stał w tłumie innych... Jak grochem o ścianę... Nie pójdzie, koniec. Stoi i wyje. Wołam starego na pomoc, wziął ją wyjącą na ręce i niósł kawałek. Potem postawił, szła chwilę, znów się rozdarła, tym razem nie wiem o co, ten prawie pianę toczył z pyska, wzięłam ją na ręce i chuj, poszłam, pogadałam, postawiłam, chwyciłam za łapkę i idziemy. Kawałek. Znów chaja bo ona chce jajko niespodziankę. Wiem, kardynalny błąd, że jej daliśmy, ale w końcu siadła na dupie w tym koszu na zakupy i było cicho na moment... Potem przy kasie ja kasowałam, ta mężowi awantursko o wózki zakupowe dla inwalidów robiła... Bo ona CHCE je wozić a on jej nie pozwala. A najgorsze jest to, że nauczyła się wołać "AŁA" jak jej czegoś nie chcemy dać, na coś pozwolić, coś jest nie po jej myśli... Kurwa ludzie patrzą, ta płacze i woła "ałaaaaaa", no jakbyśmy jej krzywdę robili... sad

Nie wiem co mam robić, stary mi zarzuca, że to przez to się tak zachowuje bo z nią nie wychodzę nigdzie... Nosz kurwa, to co, mam ją do kerfura na spacery zabierać? sad Nie mam już siły, było mi wstyd jak nie wiem w tym sklepie. I zawsze, przy każdych zakupach muszą być nerwy... Nie zabierać jej wcale? Wytłumaczyć? Ale jak? Czasem musimy iść wszyscy, całą trójką do sklepu a nie mamy jej komu zostawić.
    • amoreska Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 19:52
      Jeździjcie na zakupy pojedynczo - albo tylko ty sama, albo tylko mąż sam.
    • doral2 Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 19:54
      nie jest dobrze, nie jest dobrze...
      dwuipółletniemu dziecku ciężko wytłumaczyć słowami.
      ale jakaś kara za takie zachowanie musi być.
      inaczej za każdymi zakupami, będziesz miała cyrk na kółkach.

      ps. smarkula was terroryzuje, a wy się dajecie, wiesz o tym??
      • mme_marsupilami Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:06
        Nie czaje. Czemu jedno z Was nie wyszlo z Mala ze sklepu przy pierwszej probie wymuszenia ? Gwarantuje, ze spotulnialaby jak baranek po dwoch-trzech takich ewakuacjach. Konsekwencja, bo inaczej czarno to widze.
        • kfiatuszkowa Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:10
          Bo była rozebrana, nie wpadliśmy na to po prostu też... Poza tym na dworze pogoda paskudna, zimno, leje, w sumie do dupy wymówki. Nie wpadliśmy na to po prostu. Szok i nerwy nas sparaliżowały umysłowo chyba uncertain
      • kfiatuszkowa Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:08
        Wiem, że nas terroryzuje a my jak myszki przed kotem pod miotłę sru uncertain Tylko jaką karę wymyśleć na poczekaniu? Teraz karać ją po fakcie nie ma sensu tak mi się wydaje uncertain
        • mme_marsupilami Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:11
          Pisze: wyjscie ze sklepu i najlepiej uprzedzic o tym pannice przed rozpoczeciem zakupow.
          • kfiatuszkowa Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:23
            No w sumie masz rację, dzięki smile
            • mme_marsupilami Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:32
              Nie ma za co. Warto tez pocwiczyc sztuczny usmiech dla zainteresowanego wrzaskiem tlumu. Powodzenia smile
            • tetika Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:33
              kfiatuszkowa, wydaje mi sie ze skoro sie nauczyla darciem wymuszac cos to znaczy ze robi to czesciej i nie tylko w sklepie.
              widac moze jestes w czyms niekonsekwentna.
              mialam ( bo juz niestety niezyje) ciotke, ktora w zyciu glosu nie podniosla, ale byla zelaznie konsekwentna i zeby nie wiem co to sie nie ugiela. dzieci ( moi rowiesnicy) maja wlasne dzieci i robia to samo i jest spokoj w wychowaniu jak gdzie indziej nie widzialam. spokojnie moiwla NIE i dzieciak wiedzial ze nie ma co dyskutowac bo to nic nie da.
              No i jeszcze zagadac ja czyms , odwrocic uwage .Moze powiedz ze czegos tam razem pojdziecie poszukac. Spraw zeby sie nie nudzila bo zacznie glupoty wymyslac w tym sklepie.
          • thegimel Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:30
            Podpisuję się. U nas próby robienia awantury były dwie. Obie ucięte w zarodku przez wyprowadzenie wrzaskuna poza sklep. Trzeciej próby nie było, jeśli nastąpi, to będzie zastosowane szczepienie przypominające wink
            • kfiatuszkowa Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:34
              A powiedzcie mi jeszcze, jak wychodzicie na dwór, to dziecior wrzeszczy dalej? Co robicie? Gadacie coś do pacholęcia, tłumaczycie, czy bez słowa wyprowadzacie i stoicie z ryczącym? Bo coś czuję, że jak wyprowadzę to będzie wyć jeszcze bardziej, nie wiem jaką strategię na dworze zastosować big_grin
              • mme_marsupilami Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:40
                Absolutnie nic mie mowic jak jest w histerii, dziekowac wtracajacym sie "dobrym ciociom" i liczyc w myslach do 10 ciu. Po akcji w krotkich slowach przypomniec, ze uprzedzalas za co bedzie kara. Nie tlumaczyc nadmiernie, bo sie nie skupi na przyczynie i skutku.
              • nerri Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:42
                Pilnować, coby sobie krzywdy nie zrobiła, olać głupie spojrzenia ludzi wokół.
                I wszystko.
                I broń boże nie kupować czegokolwiek na uciszeniewink
              • thegimel Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:43
                Czekałam aż się wywrzeszczy. Pilnowałam tylko, żeby sobie krzywdy nie zrobił. Po uspokojeniu było pogadanka na temat bezcelowości wymuszania wyciem i przytulenie. (młodemu po wszystkim było po prostu smutno).
                • thegimel Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:51
                  I wprowadźcie z mężem więcej konsekwencji na już, bo młoda charakterna jest, a jak się drugie dziecko pojawi, to będzie dawać w kość podwójnie, w celu zwrócenia na siebie uwagi. smile
                • kfiatuszkowa Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:51
                  OK! Dzięki kobity! Mam nadzieję, że dam radę, dzięki Wam wszystkim za pomoc smile
                  • schiraz Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 21:47
                    A jakby rzucała się z wrzaskiem na ziemię (miałam taki egzemplarz) to stój obok i czekaj aż skończy wyć i wstanie. Moje jedno nie dawało się wyprowadzić, bo się kładło na ziemi i wyło. Mogłam co prawda wlec przez sklep za nogę, ale w sumie ten sam efekt dawało po prostu stanięcie obok i przeczekanie. I nastaw się, że wokół zgromadzi się zainteresowany tłumek "cioć dobra rada", olej. Moje takie akcje zrobiło dwie, potem już wiedziało, że to bezsens.
    • mamakarolla Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 20:32
      Jeśli my jedziemy rodzinnie na zakupy, to mój mąż ląduje najczęściej ze srulami w dziale dziecięcym z zabawkami, a ja w tym czasie robię zakupy. Naoglądają się, nabawią i nawet nie chcą nic kupić tongue_out
      Czasem wystarczy żeby dzieciak nacieszył się, popatrzył i idzie dalej.
    • magiczna_marta Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 24.02.13, 21:46
      Nie ma opcji żeby moje młodsze dziecko- lat 4, zapieprzało po supermarkecie na nogach. Siada w wózku i koniec pieśni. Może się drzeć ile mu się chce- jak miał właśnie ze 2 lata z kawałkiem to mu się dłużej chciało, teraz to luz, fochem rzuci, pare minut się nie odzywa.
      Są sytuacje kiedy mogę odpuścić i dostosować się do jego widzi mi się, są takie sytuacje (jak np w markecie) że nie ma opcji i ma być jak ja powiem.
      Zasady, zasady i jeszcze raz zasady.
    • ania_kr Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 25.02.13, 16:00
      Może niezbyt pedagogicznie, ale ja swojemu synowi wytłumaczyłam siedzenie w zakupowym koszu tak, że nie ma innej opcji, w sklepie trzeba siedzieć w specjalnym miejscu dla dzieci w koszu, jest pan ochroniarz, który tego pilnuje. Jak mu się nie podoba to niech poczeka z tym ochroniarzem, aż ja zrobię zakupy. Działa zawsze.
      • sewa.49 Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 25.02.13, 21:31
        lizaka jej kup to bedzie mila zajecie wink
        • doral2 Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 25.02.13, 21:37
          lizaka w nagrodę za wrzaski??

          hmm... raczej mało wychowawcze, i raczej nie przynoszące zysku wychowawczego w perspektywie czasu.
          młoda będzie jeszcze więcej drzeć ryja, by dostać lizaka, zabawkę, spodnie, buty, komputer, telefon, tablet, rower, skuter, samochód...
          • ez-aw Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 26.02.13, 13:21
            Mój kiedyś kładł się na podłodze i wył. kucałam obok i spokojnie go pytałam czy wygodnie, czy mogę się położyć obok niego, ale chyba wygodniej będzie w domu na łóżku itp. Mówiłam bardzo spokojnie i prawie z uśmiechem. dotarło ze to nic nie daje. Przestał.
            Teraz jak ma jazdę i wycie to kucam obok niego i mocno przytulam (jego ręce wzdłuż jego ciała, moje go obejmują). nie może się ruszyć i po chwili dociera, ze brak ruchu mu nie odpowiada - nazywa to utknięciem. Właściwie teraz to już tylko starczy jak mu powiem ze zaraz utnie. Dąsa się, ale odpuszcza.
    • melancho_lia Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 26.02.13, 13:58
      Dziecko Was równo okręciło sobie wokół palca i skaczecie tak jak ona chce.
      Ryk na zakupach, to bierzesz dziecko pod pachę i wychodzicie ze sklepu. Nie ma jajake czekoladowych czy innych pierdół na przekupstwo. Nie umie się zachować nie ma atrakcji w postaci sklepu (zakupy może potem zrobić mąż, czy można sobie do chałupy zamówić).
      Musicie być do bólu konsekwentni bo inaczej będzie wyła o wszystko. A moim zdaniem w tym wieku to dziecko powinno być już na tyle ogarnięte by zakupy można było bez ryku i awantur zrobić.
    • tosiulec Re: Dziecięcie rozdarte... W dywan od razu? 26.02.13, 17:07
      Dziecko dziecku nierówne.
      Mój starszy miewał zapędy, były nawet momenty że zastanawiałam się czy do psychologa dziecięcego z nim nie iść.

      Teraz ma 3,5 roku i jest o niebo lepiej, ale w wieku Twojej małej to dawał czadu.

      My mamy w sklepie taką zasadę: możesz wybrać jedną rzecz do jedzenia i koniec kropka. Będziesz grzeczny - kupię, nie będziesz - nie kupię. Kilka razy się zdziwił że mu nic nie kupiłam, oj zdziwił.

      Ale ja to jestem uparta bardziej niż on, więc wie że z mamą nie ma żartów. Wystarczy że powiem, "bo zaczynam się na Ciebie denerwować" i zazwyczaj skutkuje.

      Popieram dziewczyny, niech się wywrzeszczy, uspokoi i nie będzie miała siły lamentować, i zrozumie że z rodzicami nie ma żartów. Mój raz wrzeszczał 3 godziny bo nie chciał sprzątać ciastoliny. W końcu stwierdził że to nie ma sensu i posprzątał w 15 min. Ale w efekcie nie poszedł na spacer bo było już za późno, i to chyba było dla niego największą karą.

      Konsekwencja skutkuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja