hedna 20.03.13, 15:05 żółciowym oczywiscie.Miała któraś? Operowała? zaczyna coraz częściej dokuczać,nie wiem co robić Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
olinka20 Re: kamień w woreczku 20.03.13, 15:14 Moja przyjaciolka miala własnie usuwany, laparoskopowo. Zyje Odpowiedz Link
olinka20 Re: kamień w woreczku 20.03.13, 15:40 Zalezy co chcesz wiedziec Miała planowany zabieg na poczatek kwietnia, ale dostała kolejnego ataku i nie dało sie czekac. Przyjeli ją na oddział wieczorem, rano była po zabiegu. 4 tyg na l4 siedzi, dosc słaba była po, musi jesc co 3 godziny, lekkostrawnie. W trakcie rekonwalescencji lekarz powiedział, ze powoli ma wprowadzac normalne produkty, jak zaboli to odstawic, po prsotu musi probowac ( jestem na biezaco, gadałam z nia dzisiaj ) Odpowiedz Link
hedna Re: kamień w woreczku 20.03.13, 16:02 Dziękuję. Mi coś lekarka mówiła o usowaniu laparoskopowym.Interesuje mnie to jak to naprawdę wygląda,czy w "uśpieniu",czy pózniej boli i w ogóle wszystko Odpowiedz Link
thegimel Re: kamień w woreczku 20.03.13, 16:10 Po laparoskopii ból jest nieduży, trwa zazwyczaj dobę po zabiegu z tego co mi lekarz mówił kiedyś. Odpowiedz Link
olinka20 Re: kamień w woreczku 20.03.13, 16:11 Ona miała laparoskopowo ( raczej w uspieniu bo mowiła mi ze anestezjolog zbierał wywiad). Boli troche, ale bardzo jest słaba ( a raczej była, bo tydzien temu blada jak smierc, a teraz juz ponoc kolory odzyskuje). Duuuzo schudła, ale to bardziej przez diete lekkostrawną, ma nadzieje, to odzyskac ( bo naturalnie szczuplutka jest). Odpowiedz Link
przeciwcialo Re: kamień w woreczku 20.03.13, 17:03 Jak ci go już wytną to sobie zabierz Bizuterie mozesz z nich zrobić Odpowiedz Link
ciepla.kawa Re: kamień w woreczku 20.03.13, 19:50 Mąż mój osobisty miał. Laparoskopowo, uśpili go. Jednego dnia zabieg, drugiego dochodził do siebie, trzeciego wyszedł. Miał trzymać dietę ale w miarę szybko zaczął jeść normalne rzeczy, ale to zależy od organizmu. Odpowiedz Link
hedna Re: kamień w woreczku 20.03.13, 19:58 No tak słyszałam,ze 3 dni w szpitalu.Cholera ,panicznie się boję tego "uśpienia",w sensie,że się nie obudzę.....Głupio zapytam-długo trwa ta narkoza? Odpowiedz Link
olinka20 Re: kamień w woreczku 20.03.13, 21:06 Akurat cie sie nie dziwie, jak mnie usypiali do wyciecia wyrostka to rozdysponowałam swym nedznym majątkiem i rozdysponowałam opieką dozywotnią dla psa ( kotow nie było) bo miałam schizy, ze sie nie obudze. Odpowiedz Link
aqua48 Re: kamień w woreczku 20.03.13, 22:41 Teściowa miała laproskopowo, strasznie histeryzowała przed. Po powiedziała, że wcale nie było tak źle. Nic ją nie bolało po operacji. Ja miałam poważniejszą operację laparoskopową i też mnie po niej nic nie bolało. Chwalę sobie bardzo ten wynalazek (laparoskop) oraz narkozę z intubacją, choć też się bałam jak licho. Odpowiedz Link
aqua48 Re: kamień w woreczku 20.03.13, 22:46 hedna napisała: > ,panicznie się boję tego "uśpienia > ",w sensie,że się nie obudzę.....Głupio zapytam-długo trwa ta narkoza? Narkoza trwa tyle ile potrzeba, nie dłużej, na pewno Niczego się nie bój, a raczej jak się boisz to nie wstydź się tego lekarzowi powiedzieć. Mnie przy pierwszym usypianiu (maseczką) anestezjolog objął i przytulił, a pielęgniarka głaskała mnie po ręce dopóki nie usnęłam. To było bardzo miłe, bo bałam się tak, że mi pewnie zęby szczękały Przy ostatniej operacji już żartowałam z panią doktor wjeżdżając na sale operacyjną, a potem zbudziłam się bez żadnego problemu. Będzie dobrze. Odpowiedz Link
anna_sla Re: kamień w woreczku 21.03.13, 23:08 ja miałam usuwany laparoskopowo, ale okazało się, że miałam poważny stan zapalny, operacja trwała dłużej niż powinna. Mi to różnicy nie robiło, bo uśpili mnie a potem obudziłam się po wszystkim i tylko z opowieści lekarza wiem, że namęczył się przy mnie. Grunt, że się udało i nie musieli ciąć całego brzucha jak mojemu bratu. Musisz wybrać szpital z dobrą opinią to jest klucz do sukcesu. Obyś nie trafiła jak mój brat na partaczy, ale nie będę Cię straszyć skutkami. Po prostu wybierz dobry szpital. Dziwię się tym opiniom co tu pisali. Mnie bolało. Długo. Leżałam 6 dni, a może 8? Byłam słaba i obolała do miesiąca czasu. Nie wróciłam już do normalnego jedzenia. Są produkty, których bez wspomagania nie przetrawię, szybciej dostaję wzdęć i generalnie muszę trzymać dietę, bo inaczej odczuwam dolegliwości wątrobowe. Np. już nigdy nie mogłam pić kawy dłużej jak przez 5 dni z rzędu po jednej filiżance/kubku dziennie. Jak zjem kapustę muszę się wspomóc herbatami żółciopędnymi, np. miętą lub zieloną, bo inaczej chodzę ciężka i nadymana jak balon aż potrafi mnie skóra na brzuchu boleć. Zjadając potrawy ciężkostrawne kilka dni z rzędu zaczyna pobolewać wątroba. Wiesz to ma swoje dobre strony, bo przecież człowiek potrafi jeść naprawdę śmieciowo, a tu koniec z takim jedzeniem . Łatwiej formę utrzymać, należy tylko nauczyć się nowego jedzenia, a to co Ty będziesz mogła jeść zależy od Twojego organizmu. Może Tobie wcale nic nie będzie szkodzić. Generalnie nie jest tak strasznie, a ból znośny. Pamiętasz ból porodowy (obojętnie jaki poród )? Ten jest co najmniej o połowę słabszy Odpowiedz Link
go-jab Re: kamień w woreczku 22.03.13, 02:16 Od razu, bez bicia sie przyznam ze moje doswiadczenia nie z Polski... Woreczek mnie zaatakowal jak moj pierworodny mial z 5-6 tygodni... Szybko mu podziekowalam za takie jazdy, I chyba z 10 dni po pierwszym ataku lezalam na stole... Chirurgia jednego dnia to sie chyba nazywa... W szpitalu bylam o 18, na stole ok 20 (zabieg sam w sobie trwa z reguly ok 30-45 min) , na wybudzeniowce troche haftowania bylo, I ok 1 nad ranem bylam w domu... Nocka przeszla w miare, ale rano sobie karetka pojechalam z powrotem do szpitala Bo nie moglam oddychac (wrazenie ze ktos mi probuje pluca usunac przez ramiona - bezcenne)... W szpitalu pelna diagnostyka, wykluczanie zatorow plucnych, zapchanych przewodow zolciowych, etc... Okazalo sie ze to moja przepona zglosila pretensje o nadmiar gazow w otrzewnej... Dwa nastepne dni w szpitalu spedzone na odpoczynku od noworodka, w narkotycznym otepieniu, dojeniu sie coby laktacje utrzymac (I udalo sie, a co!) I z powrotem do domu.... Tydzien po zabiegu posadzilam w ogrodku 140 cebulek Bo juz koniec listopada byl, wiec do formy wrocilam raczej szybko... Od tamtej pory mialam jeszcze 3 operacje w znieczuleniu ogolnym (nie zwiazane z woreczkiem) I wiecie co wam powiem? Uwielbiam narkoze! . Ten odjazd totalny I niebycie Wiec powodzenia zycze... Licz sie z tym ze to jednak ingerencja w cialo wiec bolec moze... Ale po to as leki zeby jakos to przetrwac, I z kazdym dniem jest lepiej... Aha... Jak na wybudzeniowce zapytalam sie chirurga kiedy moge sobie zjesc cheeseburgera to mi powiedzial ze w drodze powrotnej do domu . Wiec diety u mnie niet - niestety chyba, ale ja raczej z tych zdrowiej odzywiajacych sie jestem... Wtedy jako dojna matka zachcianki miewalam... Jeszcze raz - powodzenia! Bedzie dobrze! Odpowiedz Link
dorgaj1 Re: 24,04 28.03.13, 13:02 Spoko, bedzie dobrze. Ja mam woreczek pelen kamykow, ale na operacje nie ide bo mi nie dokucza. Tfu tfu odpukac. Trzymam za Ciebie kciuki, ale na bank bedzie dobrze. Odpowiedz Link
tetika Re: 24,04 28.03.13, 15:55 Hedna przed swietami idziesz? spokojnie WSZYSTKO BEDZIE DOBRZE oni to teraz traktuja jak plastyke i przewaznie nie ma zadnych powiklan. wrocisz to sie odezwij Odpowiedz Link
marghe_72 Re: kamień w woreczku 29.03.13, 01:43 miałam 2003 rok laparoskopowo w szpitalu jednodniowym - na umowę z NFZ po kilkunastu godzinach byłam w domu Odpowiedz Link
marghe_72 Re: kamień w woreczku 29.03.13, 01:47 sam zabieg trwał 45 minut Spionizowano mnie po paru godzinach, a po kolejnych kilku odesłano do domu Boleć nie bolało - ani razu nie wzięłam środków przeciwbólowych Dieta nie była uciążliwa i trwała b. krótko. Sladów po nacięciach nie widać Narkozę znoszę tak sobie - mdłosci i lekkie wymioty, ale da się przeżyć Najmniej przyjemny jest ból ramion, klatki piersiowej - to następstwo "napompowania" jamy brzusznej co by można było laparoskop wprowadzić Ale to też jest do zniesienia - powinnaś dostać kubek z wodą i słomkę i dmuchać, dmuchać , dmuchac Odpowiedz Link
hedna Re: JUŻ PO 12.05.13, 09:49 Poszłam do szpitala 6go maja (musiałam przełożyć termin),7go miałam operację.Nie obyło się bez komplikacji z intubacją,z wybudzaniem. A miało być tak lekko A co u Was? Ominęło mnie coś ciekawego? Pozdrawiam dziewczyny Odpowiedz Link
thegimel Re: JUŻ PO 12.05.13, 10:19 Dobrze, że już po. Komplikacje niestety się zdarzają czasami. Odpowiedz Link
andziulec Re: JUŻ PO 12.05.13, 17:19 dobrze, ze już po wszystkim i skończyło się dobrze Odpowiedz Link
abc143 Re: kamień w woreczku 13.05.13, 21:38 Wcześniej nie miałam żadnych objawów.Ataku dostałam po zjedzeniu smażonych pieczarek.Po kilkugodzinnym próbowaniu samej sobie pomóc lekami typu no- spa bez efektu wezwane pogotowie poza zastrzykiem zaordynowało nazajutrz wizytę w przychodni. USG efekt kamienie i rada żeby się zaszczepić bo w perspektywie bez zabiegu się nie obejdzie. Nawet doba nie opłynęła jak ze stanem otrzewnowym bez szczepień p/ żółtaczce/w Boże Ciało/ w dzień nieoperacyjny byłam na stole no i Oczywiście tradycyjna operacja ze względu na fakt,ze stan otrzewnowy no i brzuch już po wcześniejszej operacji wyrostka cięty.Operacja 2 godziny i ciężkie dochodzenie po narkozie.Potem dieta ok. 3 m-cy zwolnienie lek 1,5 miesiąca .Tak ze organizm organizmowi nie równy i każdy przypadek mimo,ze dotyczy tego samego schorzenia przebiega różnie.Najlepszy końcowy efekt którego mi wszyscy zazdroszczą bo bez specjalnych wyrzeczeń schudłam 10 kg.A 4 duże kamienie i garstka wielkości suszonego groszku gdzieś się poniewierają o ile się nie rozsypały.Powodzenia Odpowiedz Link