Dodaj do ulubionych

po pijaku...

07.04.13, 00:22

zdarza sie ze przesadzimy z alkoholem.
wtedy przychodza nam do glowy glupie pomysly.
albo wysylamy smsy do dawnych narzeczonych albo kupujemy cos na alegro wink
przyznajcie sie babki do Waszych wpadek poalkoholowych.
ja sie jako pierwsza przyznam.... kupilam kota ,przelalam kase w czerwcu odbieram go.
na chooja mi on nie wiem,ale glupio sie wycofacsuspicious
dziewczynki moje jak wrocily do domu i sie dowiedzialy oszalaly z radosci wiec trudno mi im odmowic.
o jesuuuuuuuuuuu...alkohol powinien byc droższybig_grin
Obserwuj wątek
        • mearuless Re: po pijaku... 07.04.13, 00:46
          o jesuuuuuuuuuuuuuu nie pytaj.
          maz mnie zabije. kupilam kotka mieszanca. bez rodowodu,, a maz nie uznaje takich zwierzątek.
          podejrzewam ze w najblizszym czasie odbedzie sie stypa po mnie. ale zal mi sie biedaka zrobilo....
          • fajnyrobal Re: po pijaku... 07.04.13, 01:14
            Meła, a twój pozostały zwierzyniec jeszcze żyje, czy już kota przerobiłaś na schabowe a psa na gulasz? wink

            > maz mnie zabije. kupilam kotka mieszanca. bez rodowodu,, a maz nie uznaje takic
            > h zwierzątek.

            Eeee tam, zaraz zabije. Zafunduj mu najpierw seks stulecia, będzie odmóżdżony i nie będzie się rzucał, a jakby co to idź w zaparte, że to super nowa i baaardzo rzadka rasa jest.
            A mąż to taki trochę snob chyba.

            Ty, a dlaczego ten kot do ciebie idzie od czerwca?
        • 3-mamuska Re: po pijaku... 07.04.13, 05:35
          Po pijaku oj nie pytaj... Wsiadlam do samochodu odcego chłopa. I dałam sie odwieść do domu...
          Siedzialam bidulka na przystanku... Ni i tak wyszło stara a głupia.
          Pózniej sie okazało ze to znajomy meza...
          -----------------------
          Myśl o tym co mówisz...
          Nie mów tego co myślisz...
    • beata985 Re: po pijaku... 07.04.13, 08:39
      nie pamiętam takiej sytuacji-albo pijam za mało/kontroluję się-albo mam niezły łeb i chćbym nie wiem ile wypiła jestem monter....suspicious
      ale pomyślę dzisiaj może mi się coś wspomni.....wczoraj miałam okazję od niepamiętnych czasów wlać w siebie kilka kieliszków-biorąc pod uwagę, że nie pamiętam kiedy piłam cokolwiek powinno mnie zbić z nóg i co?? i ni uja...nawet w szpiluniach po śnieżnej brei przeszłam bez problemu.....
      • rose.rouge Re: po pijaku... 09.04.13, 12:22
        Teoretycznie racja, ale sa takie nierasowce które mają wszystkie cechy rasy, ale nie mają rodowodu czyli nie mają prawa nazywać się psem/kotem rasowym, ale niczym się nie różnią z wyglądu albo różnią niedostrzegalnie, taki właściciel w takiej sytuacji może zażądać kasy jeśli uzna że chce, a jeśli ktoś chce zapłacić, to cóż...
        • olinka20 Re: po pijaku... 09.04.13, 14:16
          Rose, wtedy taki człowiek jest nie hodowca tylko rozmnarzaczem. Z reguły ekplotauje kotke kilka razy w roku, a jak juz nie moze rodzic, to z kopa jej i za drzwi uncertain
          Dlatego ja mam zdanie, ze albo rasowy z hodowli, albo koci kundelek.
            • mearuless Re: po pijaku... 09.04.13, 14:38


              a to nie byla podroba, to rasowa kotka poszla sie odsikac na dwor i zaciazyla [dobrze ze ja mam toalete w domu wink ]

              pani juz ja sprzedala, a ja w ramach zadoscuczynienia kupilam karme wink, zreszta na takie koty jest teraz popyt, bo jednak takie czysto oryginalne sa potwornie drogie.

              ale to nie bylo teraz.... to juz jakis czas temu. jak zakladalam posta to "czezwa" bylam jak swinia. tak mnie czasami podczas abstynencji najdą alkoholowe wątki wink
              • fajnyrobal Re: po pijaku... 09.04.13, 17:21
                No i własnie ten popyt napędza pseudohodowle. bo ludzie snobują się na "rasowe" zwierzaki - to takie kul, top i trendy mieć takiego, ale nie chcą- nie stać ich na zapłacenie za zwierzaka z wiarygodnej hodowli. tam samice nie są kryte non stop, są porządnie odżywiane,żyją w super warunkach a młode traktowane są jak członkowie rodziny i nie są sprzedawane w bylejakie ręce.
                W pseudohodowlach zwierzęta często trzymane są w ciemnych, nieogrzewanych komórkach, jakby się dało od jednej samicy otrzymać 10 miotów rocznie, to by tak było. Zwierzęta są niedożywione, nieleczone, często jest stosowany chów wsobny przez co nasilają się różne wrodzone choroby genetyczne. to są maszynki do robienia pieniędzy, a jak przestają działać to won za drzwi.
                z drugiej strony jest tyle kociego i psiego nieszczęścia w schroniskach które czeka na swój dom, że moim zdaniem napędzanie interesu pseudohodowcom jest po prostu barbarzyństwem.

                Meła, ta przemowa to oczywiście nie do ciebie, dobrze, że bierzesz kolejne futro do domu i jak go nie przerobisz na gulasz wink to będzie miał fajne miejsce do życia. Tylko ten temat powoduje, że się zapieniam.
                • 3-mamuska Re: po pijaku... 09.04.13, 18:28
                  fajnyrobal napisała:

                  > No i własnie ten popyt napędza pseudohodowle. bo ludzie snobują się na "rasowe"
                  > zwierzaki - to takie kul, top i trendy mieć takiego, ale nie chcą- nie stać ic
                  > h na zapłacenie za zwierzaka z wiarygodnej hodowli. tam samice nie są kryte non
                  > stop, są porządnie odżywiane,żyją w super warunkach a młode traktowane są jak
                  > członkowie rodziny i nie są sprzedawane w bylejakie ręce.

                  Nie zawsze , to zależy od człowieka.

                  > W pseudohodowlach zwierzęta często trzymane są w ciemnych, nieogrzewanych komór
                  > kach, jakby się dało od jednej samicy otrzymać 10 miotów rocznie, to by tak był
                  > o. Zwierzęta są niedożywione, nieleczone, często jest stosowany chów wsobny prz
                  > ez co nasilają się różne wrodzone choroby genetyczne. to są maszynki do robieni
                  > a pieniędzy, a jak przestają działać to won za drzwi.
                  > z drugiej strony jest tyle kociego i psiego nieszczęścia w schroniskach które c
                  > zeka na swój dom, że moim zdaniem napędzanie interesu pseudohodowcom jest po pr
                  > ostu barbarzyństwem.

                  Ja mam labradora z takiej hodowli, niby pseudo, ojciec ma rodowód matka niby tez, ale ze suka to pies z odzysku , uratowania przed schroniskiem .
                  Ma 4 lata a u 1 właścicieli miała jeden miot , teraz w wieku 4 lat miała 2 , a teraz idzie na sterylke.
                  Rodowód ma sle ze 1 właścicielka rostala sie z facetem , dała psa do ludzi na chwile zeby znaleść dom, psa nie odebrała ludzie go dalej przekazali , trafiła do domu gdzie był juz pies, i ci tez jej nie chcieli zatrzymać bo za bardzo rozrabialy.
                  U tych ludzi ma dobrze opiekę dokarmiali młode , mlekiem od weterynarza kupionym,bo miała ich 10, nie oddali w byle jakie miejsce, maja styczność z każdym oddanym /sprzedanym psem, wymieniają zdjęcia i widuje sie w parku.
                  3 psy oddali ludziom za darmo, jak mam dla syna z autyzmem, dla chorych dzieci.
                  Suka trzymana w domu wsród ludzi i dzieci .
                  Zanim go wzięliśmy to był zbadany przez weterynarza, cała 10.
                  Wiec nie zawsze tak jest.

                  Mi nie zależy na rodowodzie jest mi od do niczego nie potrzebny.
                  Rodowód to tylko do wystaw czy na rozwód jesli ktoś ma pasje.
                  Pies ma chippa, szczepienia ubezpieczenie.
                  Dobre jedzenie.

                  Mnie to troche denerwuje ze uważa sie ze hodowcy to tacy cacy a jak juz ktoś bez rodowodu to juz zło straszne.
                  Oglądam kiedyś program o rasach wystawach tam dopiero sie serce sciskalo.
    • rose.rouge Re: po pijaku... 09.04.13, 10:52
      - Powiedziałam kumplowi żeby uważał na dziewczynę która smażyła do niego cholewki - na trzeźwo wcale bym się nie wtrącała, ale wtedy hamulce puściły, na szczęście moje przypuszczenia wkrótce po tym zdarzeniu się potwierdziły i koleś mi za ostrzeżenie podziękował
      - Naprawiłam Windowsa (!) tongue_out
      Więcej grzechów niepamiętam,może dlatego że byłam zbyt pijana? wink
    • basiastel Re: po pijaku... 19.04.13, 17:04
      No to czasem alkohol dobrze robi!
      Ja kiedyś, nie pod wpływem alkoholu, ale współczucia, obiecałam dziecku bezmyślnie królika. Miała psa, ale popłakała się, bo dzieci nie pozwoliły jej się zbliżyć do królika, którego miały na kocu w parku. No i musiałam kupić, bo córcia sobie obietnicę zapamiętała. 7,5 roku czyściłam królikowi klatkę za to współczucie, ale nie żałuję, bo córcia go uwielbiała. Tego kota też nie będziesz żałowała. Od czasu do czasu wypij sobie na zdrowie!
      • beata985 Re: po pijaku... 03.05.13, 22:50
        jowitka345 napisała:

        > Kurde nie napiszę bo mi wstyd, ale powiem Wam, że nie było wartobig_grin
        jak sie wstydzisz to zmień nicka przywitaj się na maglu i dawaj śmiało....tongue_out
      • jowitka345 Re: po pijaku... 03.05.13, 22:52
        No dobra ale ciii....
        Miałam może z 18 lat i ciało piękne i jędrne i tańczyłam na róże.... tfu znaczy pol -dance na dyskotece_ chciałam zwrócić moja uwagę na jednego faceta a , że byłam pijana to się zj... z samej góry big_grin
        • jowitka345 Re: po pijaku... 03.05.13, 23:19
          jowitka345 napisała:

          > No dobra ale ciii....
          > Miałam może z 18 lat i ciało piękne i jędrne i tańczyłam na róże.... tfu znaczy
          > pol -dance na dyskotece_ chciałam zwrócić moja uwagę na jednego faceta a , że
          > byłam pijana to się zj... z samej góry big_grin

          o matko... na rurze mialo być big_grinbig_grin
          • rudamarta4 Re: po pijaku... 03.05.13, 23:53
            W knajpie powszechnie uważanej za murzyńską ( nie jestem rasistką) opiłam się z kumpelą w towarzystwie dwóch właścicieli. Fajnych zresztą smile Sami byliśmy i potem grzecznie nas pod dom odstawili.
            Często chodziłam do tej knajpy i często wracałam napruta...
            smile
            • czwarteczek Re: po pijaku... 04.05.13, 16:42
              Ja po pijaku poszlam z moim teraz juz mezem i jego kumplem do burdelu, twierdzilam ze nigdy nie widzialam dziwki, wiec chlopaki chcieli mi pokazac...
              Innym razem poszlam do przyjaciolki na wino, moja mama miala mnie odebrac i przy odbiorze napila sie z nami cytrynowki. Wrocilysmy do domu na bosaka ( ja buty mialam w reku, ale mama jednego gdzies zgubila...) pozniej okazalo sie, ze odprowadzał nas i drzwi do domu otwieral nam pacjent mojej mamy.... Wstydu sie Mamitta najadala smile
                • jowitka345 Re: po pijaku... 04.05.13, 20:39
                  czwarteczek napisała:

                  > A moj Książe Małżonek raz wrócił z kosiarka spalinową, do tej pory nie wiemy sk
                  > ad ja wziął....
                  > I lezy w piwnicy poniewaz w bloku mieszkamy .

                  Chętnie przygarnę wink Nie chcesz opchnąć?
            • jowitka345 Re: po pijaku... 04.05.13, 16:51
              beata985 napisała:

              > jowitka345 napisała:
              >
              > > o matko... na rurze mialo być big_grinbig_grin
              >
              > co alkohol robi z ludźmi........big_grin /
              >
              >
              no właśnie.. a jak to pisałam to tez byłam po piwku smile
              • ponis1990 Re: po pijaku... 05.05.13, 00:59
                - He, po pijaku?smile Ukradłam raz koszulkę i bokserki , ktore suszyły sie na parterowym balkonie mojego byłego obiektu westchnień. Wróciłam do mieszkania kumpeli gdzie była popijawa, ubrałam się w tę koszulkę ( nawet w niej foty mam do dziśsmile) , po czym jak wracałam do domu trzeźwiejąc ogarnęły mnie wyrzuty sumienia i mu je odwiesiłam spowrotem. Ciekawe czy jak te pranie ściągał to widział, że jakoś dziwnie rzuconebig_grin
                Ja ot nic, ale moja kuzynka na kacu gotowała parówki w mleku zamiast wodybig_grin Na moje zdziwione pytanie co ona robi, zjeba*a mnie że jak nie wiem jak się parówki gotuje to mam się nie odzywać, po czym je zadła i cały after party dzień spędziła na kibelku. Po tym smacznym śniadanku.
    • twilight86 Re: po pijaku... 08.05.13, 10:36
      Ja obchodząc swoje "ćwierćwiecze" wypiłam rzekę tequili ze znajomymi, po mojej urodzinowej imprezce wszyscy odczuwali niedosyt więc postanowili iść potańczyc, ja też.. Przy próbie nałożenia butów, poległam, dosłownie smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka