melancho_lia
28.05.13, 10:39
od m-ca próbujemy młodego zaszczepić "na kleszcze". Najpierw pielęgniarka od szczepien na urlopie była, potem zapisała nas na dzisiaj. Dzwonie rano upewnić się co do godziny a pani w rejestracji mi mówi, ze pielęgniarki nie ma w tym tygodniu wcale. Jak mówię, ze nas zapisała na szczepienie to mi odpowiedziała, ze zapisy na szczepienia to pielęgniarka prowadzi i ona nie ma żadnej możliwości sprawdzenia kto i na kiedy jest zapisany... Kurwa pięknie.
Ten tydzień to ostatni dzwonek na to szczepienie by młody odporności nabrał przed wyjazdem. Udało mi się prywatnie załatwić na piątek- 100 pójdzie za samo szczepienie a na dodatek jeszcze koszt szczepionki- chyba z fakturą pójdę do tej mojej durnej przychodni.
Ja jeszcze nawet bym taka zła nie była, gdyby raczyli nas poinformować o nieobecności pielęgniarki (telefony mają....), a tak, to człowiek bierze wolne z roboty, dzieciak szkołę opuszcza i co? Gówno....