Czy ja przesadzam?

02.06.13, 16:52
Sprawa wygląda tak:

Młody bywa u byłego na jeden weekend w miesiącu, od piątku wieczór do poniedziałku rano. Wczoraj spotkałam się przypadkiem z niedoszłą teściową i od słowa do słowa mówię jej, że w lipcu, na 4 urodziny młodego chcę z nim pojechać do Poznania, do zoo, raczej pociągiem. Ona stwierdziła, że pomysł fajny ale młody był już w Poznaniu pociągiem. Ja oczy jak 5 zł, nic mi nie wiadomo, ona się zmieszała bo będzie na nią, że papla.

Chcę jutro opierdzielić od góry do dołu byłego za to. A wiecie czemu?
Po 1-sze
Jak byliśmy razem nie raz mi groził, że porwie małego i tyle ich będzie.

Po 2-gie
W kwietniu młody wrócił po weekendzie u byłego do domu i nadaje równo, że z tatą bilet kupował i pociągi były. Nadawał z pół dnia. Dzwonię do byłego i się pytam, jechali gdziekolwiek pociągiem - on na to że nie, nic takiego nie miało miejsca, on nie wie czemu mały tak mówi. To się pytam - a na stacji bilety kupowaliście, bo też mówił, a to tak, bilety kupowali, na pociągi popatrzyli. Uwierzyłam mu i:

Po 3-cie
Po tym tel mały dalej gadał o tych pociągach i dużych budynkach - walnęłam mu wykład, że nieładnie kłamać itd uncertain A okazuje się, że dziecko prawdę mówiło więc podkopałam swój autorytet...

No i dochodzi taki aspekt, jakby nie daj Boże cokolwiek się dziecku stało, tfu-tfu, tel ze szpitala w Poznaniu na przykład, dziecko w ciężkim stanie to ja wychodzę na matkę-wariatkę, co to nie interesuje się własnym dzieckiem i zielonego pojęcia nie ma gdzie ono się znajduje. Czy ja przesadzam, chcąc opierdzielić exa?

I jeszcze jedna sprawa - młody poznał kolejna partnerkę byłego, wszystko ok ale tu też kłamstwo wyszło - młody w lutym czy marcu, po takim jednym weekendzie wrócił od byłego i ciągle mówił, że z ciocią bawił się w doktora. Pytałam się byłego wówczas o kogo chodzi, stwierdził, że dzieciak wymyśla, potem powiedział, że Albert może mieć sobie ciocie a mi nic do tego. Ok, nie drążyłam a się okazuje że owa ciocia to jego obecna. Nie mam nic do ich kontaktów, ale wydaje mi się, że powinnam wiedzieć, że dziecko poznało partnerkę, wszak będą pewnie bywać gdzieś tam we trójkę i ona jakiś wpływ będzie mieć na dziecko i mały będzie o niej mówił (i mówi) a ja nie wiem jak się do tego odnieść.

Czy ja przesadzam, że może ze mnie jest taka matka-wariatka big_grin Ala kwoka tongue_out Poradźcie coś.
    • aqua48 Re: Czy ja przesadzam? 02.06.13, 17:03
      karolina17w napisała:

      > Chcę jutro opierdzielić od góry do dołu byłego za to.

      Może właśnie dlatego Ci nie mówi rozmaitych rzeczy? Bo wie, że może się spodziewać wyłącznie takiej Twojej reakcji? Daj na luz. Powiedz mu tylko SPOKOJNIE i przy okazji że wiesz, o ich wyprawie i że szkoda, ze Ci nie powiedział szczerze, bo potem niepotrzebnie upominasz dziecko za kłamstwo. I ufaj dziecku.
    • 3-mamuska Re: Czy ja przesadzam? 02.06.13, 17:08
      Zadaj sobie pytanie czy ty mówisz tatusiowi gdzie jeździsz z dzieckiem, no bo przecież tez gdyby sie coś stało to ojciec by wyszedł na to ze nie i teresuje go własne dziecko?
      Czy ty informujesz byłego ze nasz nowego partnera no bo dziecko tez jes z wami we 3.
      Ojciec nie ma ograniczonych praw , nie robi młodemu krzywdy.
      Pomysl czemu on ci nie mówi moze go krytykujesz, wymyslasz histeryzujesz??? Ja nie wiem to jest tez dziecko tego pana, i jesli ty nie tlumaczesz mu gdzie z dzieckiem chodzisz to czy on musi.

      Ja bym wypytala dziecko co gdzie i z tata robił jak juz pojechali tymi pociągami.
      Nie mowilabym dziecku ze nie można kłamać tylko dlatego ze opowiada o pociągach nawet jesli to nie prawda.

      Powiedz panu żeby mówił jesli dziecko gdzieś dalej zabiera ,bo chcesz siedzieć na wypadek wypadku/choroby. Ale bez pretensji w głosie i wymowek ze kłamał.

      Pozwól budować im relacje po swojemu, moja mama tak ingerowa i wieku 14 lat wyprowadzilam sie do taty ,a z matka kilka miesięcy nie miałam styczności.
      Dziecko nie jest tylko twoje, i jesli tylko ojciec to nie patologia nie robi krzywdy to zaufaj im.
      • aniuta75 Re: Czy ja przesadzam? 02.06.13, 17:25
        Hmmm trochę się z Wami nie zgadzam. Ex ewidentnie kłamie, bo zapytany czy byli gdziekolwiek odpowiada, że nie. I przez to robi kłamczucha z dzieciaka.
        Ojciec nie ma ograniczonych praw, ale dziecko jest pod opieką mamy i chociażby dlatego powinna wiedzieć o jakichś większych wycieczkach w razie jakby (jak napisała) tfu tfu coś się stało.
        O partnerki chyba bym się nie czepiała, niech se ma, chociaż miło by było, gdyby zapytał, czy mama nie ma nic przeciwko, żeby syn spędzał z przyjaciółką ojca czas.

        Czy powinnaś opierdzielić? W pierwszym odruchu chciałam napisać, że tak smile, ale chyba lepiej na spokojnie wytłumaczyć właśnie, żeby nie zatajał i nie robił tajemnicy z tego w jaki sposób buduje więzi z dzieckiem, bo wcześniej czy później ucierpią na tym wszyscy.
        • andziulec Re: Czy ja przesadzam? 02.06.13, 17:30
          To samo chciałam napisać. Ex kłamie i w tym jest problem. I zgadzam się z tym, ze skoro dziecko jest pod Twoją opieką to powinnaś wiedzieć o większych wyprawach. Nie ochrzaniaj od razu exa bo to może wyjść na gorsze dla Ciebie. Usiądź i spokojnie z nim porozmawiaj.
          A ten tekst z zamierzchłych czasów, ze on Ci porwie Młodego to sory ale brzmi jak niedojrzały gówniarz ten facet.
        • 3-mamuska Re: Czy ja przesadzam? 02.06.13, 18:08
          aniuta75 napisała:

          > Hmmm trochę się z Wami nie zgadzam. Ex ewidentnie kłamie, bo zapytany czy byli
          > gdziekolwiek odpowiada, że nie. I przez to robi kłamczucha z dzieciaka.

          Kłamie ... A no kłamie tylko dlaczego??? Moze właśnie dlatego ze autorka wątku traktuje go ja gowniarza . Żeby nie było nie bronię go tylko w klamaniu zawsze jest coś jeszcze.
          Opiernicza, pomysł sama mówisz ex ze bylas z dzieckiem tu i tu, a on z gębą bo nic on nie wiedział?

          > Ojciec nie ma ograniczonych praw, ale dziecko jest pod opieką mamy i chociażby
          > dlatego powinna wiedzieć o jakichś większych wycieczkach w razie jakby (jak nap
          > isała) tfu tfu coś się stało.

          Jakby sie coś stało to dziecko jest z ojcem, nie z nikim obcym i niby kto miałby stwierdzić ze matka sie dzieckiem nie interesuje.
          Gdyby sie coś stało dzwoni ex i mówi jesteśmy tu i tu przyjedz.
          To samo jak mąż gdzieś jest z dziećmi czy chodzi z nimi po szpitalach, nikt nie wnika gdzie matka dziecko skoro dziecko jest z ojcem. A ja mam z nim kontakt telefoniczny.
          Gdy mój młody rozbił głowę to był z babcia, do tego na pogotowiu była z nim obca kobieta bo babcia po angielsku nie mówi.
          Męża udało sie ściągnąć z pracy szybciej niż mnie i on pojechał do szpitala mnie tam wcale nie było.
          > O partnerki chyba bym się nie czepiała, niech se ma, chociaż miło by było, gdyb
          > y zapytał, czy mama nie ma nic przeciwko, żeby syn spędzał z przyjaciółką ojca
          > czas.

          Byłoby miło , ale czy matka tez sie jemu tłumaczy?

          > Czy powinnaś opierdzielić? W pierwszym odruchu chciałam napisać, że tak smile, ale
          > chyba lepiej na spokojnie wytłumaczyć właśnie, żeby nie zatajał i nie robił ta
          > jemnicy z tego w jaki sposób buduje więzi z dzieckiem, bo wcześniej czy później
          > ucierpią na tym wszyscy.
          >
          Co ma wież z dzieckim do tego ze nie powiedział jego matce o wyjeździe ?

          Gdy ja byłam z dzieckiem to wyjezdzalam na miesiąc z tata.
          Lekarze choroby załatwiał w tym czasie on, nie dzwonił po mame.
          Dlatego mam zdanie ze ojciec tez moze sie dobrze dzieckim zając.

          Matka ma prawo sie martwić zwłaszcza gdy dziecko małe , i idealnie to pełna rodzina. Niestety życie jest jakie jest, trochę zaufania musisz mieć , bo gdyby nie to nie dała byś dziecka na cały weekend.
          Wiec zaufaj.
          Nic nie zmienia to czy byś wiedziała o wyjeździe, co by ci to dało? Moze tylko wiecej nerwów.
          Gdyby sie coś stało to i tak jesteś daleko musisz dojechać.

          Pogadaj z nim, ze matki juz tak maja martwią sie , zwłaszcza o małe dzieci. I żeby ci mówił bo wtedy jesteś spokojniejsze. Ale na spokojnie i nie krytykuj wyjazdów .
          Jesli tylko nie masz zastrzeżeń do opieki i krzywdy wobec dziecka.
    • saguaro70 Re: Czy ja przesadzam? 02.06.13, 17:42
      Dla mnie zawsze jest najważniejsza szczera rozmowa, nawet z byłym. Dlatego Ci nic nie mówi, bo wie, że się nie zgodzisz i będziesz mu robić na złość. Boi się chłop i tyle.
    • jowita771 Re: Czy ja przesadzam? 02.06.13, 21:15
      Jeśli nie ma ograniczonych czy odebranych praw, to moim zdaniem nie masz racji. Myślę tak, jak koleżanka powyżej, że może on kłamie, bo robiłaś mu jazdy. Można powiedzieć człowiekowi, żeby nie kłamał, a Ty nie będziesz go rugać jak gówniarza. I nie uważam, żeby musiał się tłumaczyć z nowej pani albo pytać matki dziecka, czy dziecko może poznać panią. O ile nie jest to nowa pani co miesiąc. Czy Ty mu się tłumaczysz, gdzie zabierasz dziecko? Albo czy możesz poznać dziecko z nowym partnerem?
    • grave_digger Re: Czy ja przesadzam? 02.06.13, 22:06
      Jest tylko jeden problem - nie w tym, że pojechał do zoo czy ma nową dziewczynę, ale w tym, że zapytany kłamie, że jest odwrotnie. Tylko w tym jest problem.
      Dwa - specjalnie dzwonisz i się pytasz o bilety i dziewczynę? To też problem.
      Otóż, ja tego nigdy nie robiłam i nie robię do tej pory. Nigdy nie wypytywałam o dziewczynę exa, gdy moje córy mi mówiły o cioci Patrycji. Nie narażałam się na słuchanie jego opowieści, bo były mi zbędne. Robił z dziećmi co chciał w godzinach wizyt. Nie wnikałam. Dzięki temu nasze relacje zamarzły nie rozgrzewając już żadnych więcej nieporozumień. Każdy poszedł w swoją stronę. Ja tym bardziej nie mówiłam mu co robię, gdzie i dlaczego. Nie wyobrażałam sobie tego, więc nie oczekiwałam tego od niego.

      Pozwól mu odejść. Czyli, po prostu wyluzuj. Nie wypytuj. Nie sprawdzaj, bo będzie kłamał dalej. Ale ciebie już to nie dotyczy. Zacznij żyć swoim życiem. Nie życie byłego. Nie życiem syna. Znajdź coś poza byciem matką także.
    • karolina17w Re: Czy ja przesadzam? 03.06.13, 10:02
      Dziękuję wam za odpowiedzi smile Wychodzi na to, że kwoka ze mnie wink

      W przeszłości, jak byliśmy razem nie naskakiwałam na niego, nie krytykowałam. owszem, jak coś mi się nie podobało to mówiłam, ale na luzie, rozmowy były prowadzone bez żadnych krzyków czy nacisków.

      Na chwilę obecną nie utrudniam i nie chcę utrudniać im kontaktów. Gdy się widzą - są sam na sam, a ja po ich powrocie o nic się nie pytam, ew małego czy dobrze się bawił i tyle. Nie wymagam jakiś szczegółowych relacji z ICH czasu. Nie wtrącam się też, jeśli zostają w domu i ja też jestem - to jest ich czas, były reaguje jak uważa, nie neguję jego metod. Ba, nawet podpytuje się jak reaguje w danej sytuacji a i on się tez pyta. Sami się śmiejemy, ze lepiej się rozumiemy teraz niż jak razem byliśmy zwłaszcza pod koniec smile I szczerze mówiąc- on częściej krytykuje metody wychowawcze.

      I tak, będę spokojniejsza, gdy powie mi, że jadą na x czasu do miasta y. I nie mam najmniejszego zamiaru mu bronić, więc chwalę, nawet małe rzeczy które robi z dzieckiem. Zawsze.

      Andziulec, niestety, raz tak zrobił sad Zniknął z dzieckiem i moją torebką (dokumenty przede wszystkim!!) - postraszony policją stwierdził, że odstawił dziecko do przedszkola, osobiście byłam to sprawdzić. Wciąż to pamiętam i może to głupie ale mimo wszystko się boję.

      Ja jego informuję o wyjazdach, nawet krótkich, że nas nie będzie i wracamy wtedy a wtedy. Tyle, że robię to z własnej woli. Dodatkowo informuję go wizytach u lekarzy, u specjalistów czy ogólnie o stanie zdrowia, ale to na jego wyraźną prośbę. O resztę on sam się dopytuje.

      Ja po prostu wolałabym wiedzieć, gdzie przebywa moje dziecko bo się o nie martwię. Nawet jak go (małego) nie ma na weekend to myślę o nim. taka rola matki smile Jedne bardziej się przejmują, inne mniej smile
    • aagnes Re: Czy ja przesadzam? 03.06.13, 11:05
      JezusMaryja, jakby mi M wykrecal takie numery, jakbym wiedziala, ze klamie, chodzil na jakies stacje kolejowe i to ukrywal, GROZIŁ ze porwie dziecko, nie wiedzialabym gdzie z nim bywa - no to niestety - odwiedziny odbywalyby sie w moim domu od godziny x do godziny y. Dziwie sie, ze jestescie takie poblazliwe. a jak nie to mysle, ze nie byloby problemu z odstawieniem sadownie tatusia od dziecka. maly jest, zapomni nic mu nie bedzie. ale takie pogrywanie z matka za pomoca dziecka jest NIEDOPUSZCZALNE. naprawde nei ma nic zlego w tym, ze jestes "kwoką" i chcesz wiedziec co sie dzieje. to chodzi o najwazniejsza sprawe na ziemii - twoje dziecko, a facet to jakis - przepraszam bardzo - jakis dupek bez wyobrazni.
      • cudko1 Re: Czy ja przesadzam? 03.06.13, 11:16

        > JezusMaryja, jakby mi M wykrecal takie numery, jakbym wiedziala, ze klamie, cho
        > dzil na jakies stacje kolejowe i to ukrywal, GROZIŁ ze porwie dziecko, nie wied
        > zialabym gdzie z nim bywa - no to niestety - odwiedziny odbywalyby sie w moim d
        > omu od godziny x do godziny y. Dziwie sie, ze jestescie takie poblazliwe. a jak
        > nie to mysle, ze nie byloby problemu z odstawieniem sadownie tatusia od dzieck
        > a. maly jest, zapomni nic mu nie bedzie. ale takie pogrywanie z matka za pomoca
        > dziecka jest NIEDOPUSZCZALNE. naprawde nei ma nic zlego w tym, ze jestes "kwok
        > ą" i chcesz wiedziec co sie dzieje. to chodzi o najwazniejsza sprawe na ziemii
        > - twoje dziecko, a facet to jakis - przepraszam bardzo - jakis dupek bez wyobra
        > zni.


        OJP żaden inny komentarz nie przychodzi mi do głowy
        • olinka20 Re: Czy ja przesadzam? 03.06.13, 11:35
          Cudko, to odtsawienie sadowne to faktycznie OJP, ale troche sensu ma.
          Tatus kłamie, zabrał dziecko z mamusi torebką i uciekł, mowi mamie, ze porwie dziecko. cos z nim jest nie halo wg mnie.
          Zwłaszcza te kłamstwa wydaja mi sie mocno nie halo.
          • cudko1 Re: Czy ja przesadzam? 03.06.13, 12:13
            nie no Olinka jasne kłamanie ojca nie ma sensu, ale zrozum rozum, może być i tak że boi się reakcji matki, a może głupek no nie wiem, ale już wymaganie żeby tata spowiadał się z tego gdzie chadza z dzieckiem czy z nowej pani to jak dla mnie już tak.

            a tekst skomentowany przeze mnie to już w ogóle masakra, zwłaszcza ten jak to tatusia można wyrugować z życia dziecka, bo małe, zapomni i w zasadzie co mu się tam stanie przecie to jak śmieć nie? to mnie że tak się wyrażę najbardziej poruszyło

            z drugiej strony jakby mi facet zabrał dziecko i torebkę i gdzieś zwiał to nie wiem co bym z nim zrobiła uncertain

            no ale autorka pisze ze się z nim teraz świetnie dogaduje, lepiej niż przed rozstaniem, a z drugiej nie mogą usiąść i ustalić jakiś wspólnych zasad to jak oni się dogadują
            • cudko1 Re: Czy ja przesadzam? 03.06.13, 12:18
              a co do kłamania
              specjalistką żadną nie jestem, osobnika nie znam, ale wydaje mi sie ze ludzie kłamią z reguły z obawy na reakcję odbiorcy na prawdę nie uważacie?
              no albo jacyś patologiczni kłamcy
              innego wyjaśnienia nie znajduje
            • aagnes Re: Czy ja przesadzam? 03.06.13, 14:37
              Podane przyklady w 1 poscie kwalifikuja tego pana do kompletnej odstawki. jest nieodpowiedzialny, klamie, jakies akcje z zabieraniem torebki? to jest dopuszczalne i matka przesadza? chyba zartujecie.
              pewnego dnia tatus wsadzi dziecko do pociagu i odjedzie w sina dal nie informujac matki, realizowawszy uprzednio zapowiadane "porwanie" i co wtedy napiszecie dziewczynie? trzeba bylo pilnowac dziecka?
              sprawa nowej pani tatusia to druga rzecz, czy uzgadnial z matka dziecka, ze to jest ok, zeby syn sie spotykal z ciocią? czy wszyscy sa gotowi na patchworkowa rodzine? moze niekoniecznie.
              ja bym sie nie patyczkowala, facet taki odjechalby w sekunde i dziecka na oczy nie zobaczyl po jednej z ww akcji.


              sama piszesz:

              > z drugiej strony jakby mi facet zabrał dziecko i torebkę i gdzieś zwiał to nie
              > wiem co bym z nim zrobiła uncertain
              wlasnie pewnie bys zrobila siwy dym
              • 3-mamuska Re: Czy ja przesadzam? 03.06.13, 15:24
                > pewnego dnia tatus wsadzi dziecko do pociagu i odjedzie w sina dal nie informuj
                > ac matki, realizowawszy uprzednio zapowiadane "porwanie" i co wtedy napiszecie
                > dziewczynie? trzeba bylo pilnowac dziecka?

                A ja myśle ze facet tak zrobił na początku zaraz po rostaniu. Było miedzy nimi złe i to był pokaz .
                Znaczy ze rostanie było dobrym wyjściem. A to pokaz sił.
                Gdyby autorka miała jakiekolwiek podstawy do strachu przed porwaniem to nie dałaby dziecka tatusiowi na całe weekendy.

                Z jednej strony autorka chce nawrzeszczec ,zmyc głowę za to co robi. A za chwile ze dobrze sie dogadają. Czyli w obojgu jeszcze został strach przed reakcja drugiej strony.
                Powiedz mu to co chciałas, ale ze jako matka małego dziecka, chciałabys wiedzieć gdzie ono jest. Jedli jest poza miejsce zamieszkania. Ale z naciskiem na dziecko, czyli "chce wiedzieć gdzie mały jest,"a nie "chce wiedzieć gdzie jesteście"
                • karolina17w Re: Czy ja przesadzam? 04.06.13, 08:39
                  3-mamuska napisała:

                  > A ja myśle ze facet tak zrobił na początku zaraz po rostaniu. Było miedzy nimi
                  > złe i to był pokaz .

                  To, że to był pokaz sił to masz rację. i miał miejsce na 2 miesiące przed jego odejściem.

                  Rozmawiałam z nim wczoraj, na spokojnie, powiedziałam co mi nie pasuje - jego reakcja była w 100% taka, jak myślałam - czyli odwracanie kota do góry ogonem (zawsze tak robił podczas rozmów). Koniec końców powiedziałam, że chcę dostać info że syn jest poza naszym miasto bo po 1-sze martwię się o dziecko, po drugie te kłamstwo nie podobało mi się, po 3-cie przypomniałam mu całą akcję z zabraniem dziecka wraz z moją torebką oraz groźby zabrania go w siną dal - tu miał tyle przyzwoitości, że mu się głupio zrobiło. I przyznał się, że faktycznie syn poznał nową partnerkę, i więcej na ten temat nie chciał rozmawiać, dałam luz bo to nie o spowiedź chodzi.

                  Dzięki dziewczyny za rady i "wysłuchanie" smile
      • jowita771 Re: Czy ja przesadzam? 04.06.13, 08:52
        Aagnes, nie jesteś właścicielką dziecka, wbrew temu, co Ci się wydaje.
        • aagnes Re: Czy ja przesadzam? 04.06.13, 09:32
          Nie jestem wlascicielka dziecka tylko osoba za nie w 100 % odpowiedzialna, a to - powiedzialabym - zobowiazuje jeszcze bardziej. Nie rozumiem czego tutaj nie rozumiecie - po prostu pan jest zupelnie nieodpowiedzialny i koniec kropka.
          Chcialybyscie zostawic dziecko (male) z kims i siedziec jak na szpilkach, odchodzic od zmyslow co tez panu przyszlo tym razem do glowy?
          tutaj nie idzie o komfort pana, ktory CHCE widziec dziecko (chciec to mozna np zrobic kupe) tylko o to, ze sie nie nadaje do tego, zeby nim sie zajac. rozumiem, ze sytuacja jest słaba, ale pomyslcie, ze za jakis czas pojawia sie wpis tej samej dziewczyny - facet wzial syna, nie odzywa sie 3 dzien, odchodze od zmyslow, co robic? a on sobie dajmy na to wyjechal i zlosliwie nie dzwoni, albo zapomnial, albo mu sie nie chce itp
          • jowita771 Re: Czy ja przesadzam? 04.06.13, 09:46
            A zdajesz sobie sprawę, że ojciec to taki sam rodzic, jak matka i ma te same prawa?
            • aagnes Re: Czy ja przesadzam? 04.06.13, 10:32
              Doskonale to rozumiem. Jakby podobny post napisal facet-ojciec, ze jego zona robi takie numery mialabym takie samo zdanie. Tutaj nie chodzi o plec tylko o zachowanie danej osoby.
          • 3-mamuska Re: Czy ja przesadzam? 04.06.13, 10:47
            aagnes napisał:

            > Nie jestem wlascicielka dziecka tylko osoba za nie w 100 % odpowiedzialna, a to
            > - powiedzialabym - zobowiazuje jeszcze bardziej. Nie rozumiem czego tutaj nie
            > rozumiecie - po prostu pan jest zupelnie nieodpowiedzialny i koniec kropka.
            > Chcialybyscie zostawic dziecko (male) z kims i siedziec jak na szpilkach, odcho
            > dzic od zmyslow co tez panu przyszlo tym razem do glowy?

            Aagnes czy ty nie rozumiesz ze on i tak tego dzieciaka małego dostaje na 3 dni.
            I jakoś wtedy nie jest nieodpowiedzialny .

            > tutaj nie idzie o komfort pana, ktory CHCE widziec dziecko (chciec to mozna np
            > zrobic kupe) tylko o to, ze sie nie nadaje do tego, zeby nim sie zajac. rozumie
            > m, ze sytuacja jest słaba, ale pomyslcie, ze za jakis czas pojawia sie wpis tej
            > samej dziewczyny - facet wzial syna, nie odzywa sie 3 dzien, odchodze od zmysl
            > ow, co robic? a on sobie dajmy na to wyjechal i zlosliwie nie dzwoni, albo zapo
            > mnial, albo mu sie nie chce itp


            No dobra , facet bierze dziecko na 3 dni, i nie dzwoni.
            A samotna matka ma dziecko tydzień, 2 tygodnie miesiąc i tez nie dzwoni 5 razy dziennie żeby powiedzieć ojcu gdzie są teraz z dzieckiem.

            To co pan robi to demonstracja sił, bardzo złe, ale moze gdyby zobaczył ze matkę przestało to ruszać pewnie by sam dzwonił.

            Moja siostra odeszła od męża gdy syn miał 2 latka.
            Pewnego dnia tatuś spakowal młodego i powiedział ze będzie mieszkał z nim, bo ma takie samo prawo.
            Siostra mało na zawał nie zeszła, ale pomogła spalkowac rzeczy młodego i doprowadziła do drzwi.
            Cała noc płakała nie spała, o 7 rano ktoś wchodzi do domu. Tatuśiowi znudziło sie.
            Gdyby go zatrzymywala go siedziała ze te akcje bedą sie powtarzać. Nigdy wiecej nie zabrał młodego w taki sposób...
            To jest szantaż druga strona chce zrobić na złość, nie chce dać sie kontrolować, chce wiedzieć ze decyduje o własnym dziecku.

            W to mam z nienawiści do partnera ( bo odszedł do innej) utrudnia kontakty z dzieckiem.

            Ja byłam takim dzieckiem matka zrobiła dobie ze mnie karę przetargowa, chciał tatę upokorzyć, dopiec mu, to zabraniala nam sie spotykać.
            Tato po kryjomu sie ze mną widywal. Gdy biegłam po podwórku , zabierał na objad do pobliskiej knajpki. I wiedziałam ze nie mogę nic mamie powiedzieć bo zrobi mi awanturę.
            Bardziej ona grała mną niż tato .

            A jak byli raze to jeździłam na miesiąc do taty rodziny z nim, nigdy do nas nie przyjechała w odwiedziny, miała cały miesiąc w odwloku co sie dzieje.
            -----------------------
            Myśl o tym co mówisz...
            Nie mów tego co myślisz...
    • magiczna_marta Re: Czy ja przesadzam? 04.06.13, 09:16
      Ej, dziewczyny, poszalałyście?
      Koleś wywozi dziecko do innego miasta, bezczelnie kłamie i robi z dzieciaka wariata a Wy go jeszcze usprawiedliwiacie? Heloooooooł!
      Ja bym pana mocno ustawiła do pionu.
      I tak, jak wyjeżdżam gdzieś poza miasto z dziećmi to uważam że ich ojciec ma prawo o tym wiedzieć- a że go to nie interesuje to już nie mój problem.
      Ale mnie to interesuje gdzie przebywają moje dzieci i gdyby mi ex wywinął taki numer że wywozi dzieci bez mojej wiedzy- nie chodzi o pozwolenie, tylko o poinformowanie- to by był dżihad.
      Zasada informowania dotyczy też moich rodziców kiedy zabierają chłopców- jak jadą gdzieś dalej to mnie informują o tym.
      • 3-mamuska Re: Czy ja przesadzam? 04.06.13, 11:00
        magiczna_marta napisała:

        > Ej, dziewczyny, poszalałyście?
        > Koleś wywozi dziecko do innego miasta, bezczelnie kłamie i robi z dzieciaka war
        > iata a Wy go jeszcze usprawiedliwiacie? Heloooooooł!

        Oj magiczna nikt nie mówi ze pan dobrze zrobił.
        A co to inne miasto co drugi koniec swiata dzika dżungla?
        > Ja bym pana mocno ustawiła do pionu.
        > I tak, jak wyjeżdżam gdzieś poza miasto z dziećmi to uważam że ich ojciec ma pr
        > awo o tym wiedzieć- a że go to nie interesuje to już nie mój problem.

        Ma prawo wiedzieć, ale co robi gdy go informujesz? Robi ci awanturę ze wynosisz dzieci bez pozwolenia?

        > Ale mnie to interesuje gdzie przebywają moje dzieci i gdyby mi ex wywinął taki
        > numer że wywozi dzieci bez mojej wiedzy- nie chodzi o pozwolenie, tylko o poinf
        > ormowanie- to by był dżihad.

        Dotychczas pan musiał uzyskać zgodę, bo inaczej awantura. Szlag by mnie trafił gdyby mi mąż zrobił awanturę bo nie powiedziałam mu ze jadę z dziećmi do zoo, do Wrocławia 30 kilometrów a on w Londynie siedział. No.
        > Zasada informowania dotyczy też moich rodziców kiedy zabierają chłopców- jak ja
        > dą gdzieś dalej to mnie informują o tym.
        To co innego twoi rodzice nie maja władzy rodzicielskiej.

        Kiedyś wstaje w niedziele około 12, siedzi sam syn. Pytam go gdzie tato i córka.
        Na to syn ze pojechali do szpitala.???
        Myśle co jest, dzwonię a mąż mówi ze młodej słuchała ręka jakieś uczulenie.
        I co miałam go opieprzyc ze nic mi nie powiedział. Uciesxylam sie ze tez podejmuje decyzje i nie potrzebuje mojej spódnicy żeby dobrze opiekować sie dziećmi.


        Nie wiem ale duzo moich koleżanek sie dziwi gdy mówię ze np. Po rostaniu mogłabym sie zgodzić na opiekę naprzemienna. 2 tygodnie ze mną, 2 tygodnie z tata.
        Nie mówię ze to jest super opcja, tylko o to ze nie miałabym oporów oddać dzieci pod opiekę ich własnego ojca.

        Pamietam jak moja mam nie mogła przeżyć ze kuzynka wyjechała na 2 tygodnie i dzieci zostawiła z mężem.
        No bo jak mogła dzieci tak porzucić. Masakra , matki zapominają ze ojciec to taki sam rodzic.

        I o ile nie zagraża dziecku ma prawo do opieki.
        -----------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
        • cudko1 Re: Czy ja przesadzam? 04.06.13, 11:35
          dziewczyny same wiecie jak było z tatusiem byłym bucem mojej córy nie (te co pamiętają) chłop się zrehabilitował w 200% jest najlepszym ojcem jakiego mogłaby mieć moja córa, mają świetną relację między sobą, ale ale pamiętam początki, jego nawrócenia, nie ufałam mu za grosz, jak brał ją na spacer, że nie wróci etc.
          ale swoje obawy schowałam do kieszeni, nie latałam za nimi, nie sprawdzała, nic z tych rzeczy, tylko obserwowałam jak nawiązuje się między nimi więź i to było cudowne, serio do dziś jak na nich patrzę to sama sobie gratuluje, żem taka mądra tongue_out że nie zapiekłam się w zalu do niego, niechęci, czy tam nienawiści, bo serio był taki czas że bym go widelcem zabiła i to nie ze względu na siebie (bo my sie ani nie pokłóciliśmy, ani nie było innej baby, ot wziął i zniknął) ale ze względu na to ze moja córka nie ma ojca.

          teraz ma super tatę, który wszystko przy niej zrobi i zajmie się nią chyba lepiej niż ja

          dlatego nie wiem jak możecie pisać że gada odstawić, odseparować baaa sądownie władze odebrać, "tylko" z w/w powodów

          facet skłamał, jasne ale ktoś zapytał dlaczego?
          • cudko1 Re: Czy ja przesadzam? 04.06.13, 11:39
            i tak jak mamuska pisze o swojej sytuacji, znam taką panią (głupia pizda i tyle) co to tak córką targowała, dochodziło do tego ze chłop jak chciał zobaczyć się z dzieckiem to jej kasę musiał dodatkową dawać
            aż córa skończyła 17 lat, powiedziała ze chce mieszkać z ojcem, sąd pięknie wniosek przyklepał, a mamusia od tego czasu nie widziała córki bo jest na nią OBRAŻONA !!!! no k%$%#@wwwa nóż się w kieszeni otwiera
            • jowita771 Re: Czy ja przesadzam? 04.06.13, 15:28
              Ja też znam ciekawą mamusię - wyjechała za granicę niby do pracy, dziecko kilkuletnie było z ojcem. Mamusia się nie interesowała, jak ojciec sobie radzi, co robi z dzieckiem, kiedy sam musi iść od pracy (dziecko podrzucał ciotce albo zabierał do pracy ze sobą). Matka twierdziła, że pracuje, ale pieniędzy żadnych z tej pracy nie było. Przyjechała po dwóch tygodniach, potem pojechała jeszcze raz. Znowu wróciła, powiedziała mężowi, że jedzie na kilka dni z dzieckiem do matki, a wyjechała za granicę do nowego pana, ojciec nawet nie wiedział kiedy jego dziecko przekraczało granicę. Wyobrażacie sobie, gdyby taki numer wyciął ojciec dziecka?
            • magiczna_marta Re: Czy ja przesadzam? 04.06.13, 20:50
              Cudko- co to wnosi w tej sytuacji?
              Obydwoje rodzice maja prawo wiedzieć gdzie przebywa dziecko- niezależnie czy matka czy ojciec, a drugi rodzic nie ma prawa kłamać w tej kwestii, robić z dziecka debila ani utrudniać kontaktów.
              • andziulec Re: Czy ja przesadzam? 04.06.13, 21:00
                kuźwa tu nie chodzi o to, ze tatuś zawinął nogi i pojechał z dzieciem w cholerę tylko o to, że zapytany czy był z dzieciem w mieście x SKŁAMAŁ! Czyli cholerna podstawa budowania relacji i zaufania poszła w cholerę.
                Autorka mu nie broni i nie o to chce zrobić jazdę tylko o KŁAMSTWO i to po fakcie pojechania z dziecięciem gdziestam. Nie jest ważne dokąd ani po co ale ważne jest, że tatusiek kłamie.

                magiczna_marta napisała:

                > Obydwoje rodzice maja prawo wiedzieć gdzie przebywa dziecko- niezależnie czy ma
                > tka czy ojciec, a drugi rodzic nie ma prawa kłamać w tej kwestii

                AMENT
                • cudko1 Re: Czy ja przesadzam? 05.06.13, 08:15
                  magiczna i andziulec spokojnie, ja się bardziej odnoszę do postu agnees (jeżeli błąd w niku to sorki) o tym że takiego tatusia to w odstawke bo w sumie dzieciak mały to mu wsio rawno niż karoliny
                  a co do postępowania tego ojca, jasne że nie jest przejzyste i takie jakie ppowinno być, ale to moim zdaniem wymaga trochę innych kroków i działań niż odseparowanie tatusia proponowane przez agnees

                  tu trzeba porozmawiać, wypracować wspólne postępowanie w zupełnie nowej sytuacji dla wszystkich,
                  i dodatkowo zastanowić daleczo on skłamał?? zeby zrobić na złość (bez sensu choc fakt że chłopy to inny gatunek) z obawy? tak jak pisałam wcześniej, kłamie się z obawy na rekację na prawdę? tzn. ja jak mi się już zdarza wink

                  a co moje posty wnoszą? może nic, ale chciałam tylko pokazać, że serio nie warto trzymać w sobie urazy złości, czasami trzeba odpuścić, u mnie naprawdę była znacznie gorsza sytuacja niż u autorki wątku, ale wpuściłam ojca córy do jej życia, dałam mu szansę przy oograniczonym zaufaniu (na początku córa nie wiedziała że to jej tata, mogli spotykać się tylko i wyłącznie w mojej obecności lub w obecnosci moich rodziców) a czemu to zrobiłam? bo wiedziałam że w życiu nawet najmniejszego dziecka (które zresztą w końcu rośnie i rozwija się ważny jest tata, jeżeli tatą być potrafi oczywiście,

                  a ten tutaj raczej nie robi niczego złego dziecku, ba dba o atrakcje itp, stara się utrzymać więź z dzieckiem a ze zachował się nie fair w stosunku do autorki? to zdaje mi się da się zlikwidować rzeczową spokojną bez pretensji rozmową, bez wzajemnego nakręcania się
                  • aagnes Re: Czy ja przesadzam? 05.06.13, 08:29
                    i dodatkowo zastanowić daleczo on skłamał?? zeby zrobić na złość (bez sensu cho
                    > c fakt że chłopy to inny gatunek) z obawy? tak jak pisałam wcześniej, kłamie si
                    > ę z obawy na rekację na prawdę? tzn. ja jak mi się już zdarza wink

                    Na spokojnie - z doswiadczenia wiem, ze sa ludzie z ktorymi nie da sie porozumiec, mysle, ze zimny prysznic dla pana w postaci odstawienia od dziecka na jakis czas moze pomoc, ale nie musi. dla mnie takie kretactwa sa nie do przyjecia - ja osobiscie nie jestem w stanie tego zaakceptowac i jestem wielka przeciwniczka traktowania facetow jak uposledzonych umyslowo, a to biednemu misiaczkowi trzeba dac czas, trzeba porozmawiac, wytlumaczyc, zrozumiec - tak to mozna postepowac z dzieckiem a nie doroslym facetem, ktory jak nie zrozumial pewnych rzeczy to szansa n aich pojecie jest bliska zeru.

                    • cudko1 Re: Czy ja przesadzam? 05.06.13, 09:02
                      aagnes oczywiscie że tak, są takie osobniki i nikt tego nie kwestionuje, debili na tym padole nie brakuje, ale widzisz Ty piszesz ze swojego doświadczenia, a ja ze swojego, mojej tata zniknął na blisko trzy lata, dawałabyś mu jeszcze szanse? pewnie nie, ale po tym czasie się objawił, wytłumaczył jego stanowisko (do dnia dzisiejszego go nie rozumiem pod tym względem, ale on rozumie) ale nic nie wpadłam w ciężko złość, schowałam swoją nienawiść i zal do niego, i po przemyśleniu sprawy, kilku rozmowach bez dziecka, dałam mu szanse jako ojcu, jakiś rok z hakiem był na ciężkim okresie próbnym, i jest cudnym ojcem choć nic tego nie zapowiadało i wiesz co jest super chłopem, chociaż mówiłam że gada nawet kijem bym teraz nie tknęła, więc są przypadki reformowalne jednak, a tu minęło naprawdę niewiele czasu od rozstania i chyba przedwcześnie na jakieś radykalne kroki, a dla dobra dziecka można i chyba chłopa potraktować jak czterolatka i wytłumaczyć mu nasze stanowisko i nasze oczekiwaniasmile ofkors mogę się mylić alfa i omega ze mnie żadna, opieram się li i jedynie na moim własnym skromnym doświadczeniu
                    • jowita771 Re: Czy ja przesadzam? 05.06.13, 10:21
                      Aagnes, Twoje teksty, żeby odstawić tatusia albo że dziecko małe, to mu wszystko jedno, są wstrętne. Dziecku nie jest wszystko jedno, nawet, jeśli teraz tego nie będzie kojarzyć, to możesz zburzyć na zawsze więź między ojcem a dzieckiem, a to się może odbić na dziecku. Za jakiś czas dziecko zacznie za ojcem tęsknić, nawet, jeśli nie będzie go pamiętać, będzie dziecku po prostu brakować ojca. W ten sposób robi się na złość eksowi, oczywiście, ale największą cenę płaci dziecko.
                      • aagnes Re: Czy ja przesadzam? 05.06.13, 11:41
                        Na razie placi matka z ktora dziecko przebywa na codzien, a to na bank odbije sie tez na dziecku, zatem bilans bedzie taki - tatus i tak pewnie rozluzni kontakty, matka znerwicowana. a wstretne to jest co najwyzej zachowanie pana. jak pan nie zbudowal sobie z dzieckiem przez kilka lat wiezi to nie liczmy na to, ze znienacka go olsni.
                        • jowita771 Re: Czy ja przesadzam? 05.06.13, 12:14
                          Jak niby ma budować więź, jak matka-idiotka utrudnia kontakty z dzieckiem, żeby pokazać, kto tu rządzi?
                          A co do tego olśnienia - może się zdarzyć, że go olśni i dziecko będzie miało fajnego ojca, to jest raczej nie do zastąpienia. W tym wątku Cudko pisała, że jej eksa właśnie tak olśniło i dziecko ma kochającego i dobrego ojca, gdyby mu Cudko utrudniała, to być może miałaby chwilę satysfakcji, ale dziecko by na tym straciło. Naprawdę warto?
                        • karolina17w Re: Czy ja przesadzam? 05.06.13, 12:20
                          aagnes, tez mi to przechodzi przez myśl, że kontakty się rozluźnią, czego nie chciałabym... Ale ja wychodzę z założenia, że ex sam pracuje na ich wspólne relacje i mam szczerą nadzieję, że kiedyś będzie żałował, zwłaszcza, jeśli odsunie dziecko od siebie. Ale to też będzie świadczyło o nim, sam sobie pracuje na tę opinię.

                          Andziulec - dokładnie o to mi chodzi, o kłamstwo, to mi się nie podoba.

                          cudko - bardzo mądrze piszesz i doskonale rozumiem Twoje motywy. U mnie jest przez te sytuację jakaś obawa o syna, ale tez muszę dać im jakieś votum zaufania, żeby mogli się dotrzeć, żeby dziecko miało chociaż namiastkę ojca, czego bardzo potrzebuje.

                          Ustalone teraz jest, iż ojciec małego będzie mnie informował o wyjazdach poza nasze miasto, rozmowa przebiegła spokojnie, chociaż (co było do przewidzenia) były się wkurzył. Nie zamierzam zabronić im kontaktów, dziecko się dosłownie zapłacze za ojcem i i u byłego wywoła to efekt odwrotny do zamierzonego i wyjdzie jeszcze większa afera, na tyle go znam.

                          Jowita - nie wiem gdzie wyczytałaś, że zabraniam im kontaktów czy wyjazdów, bo tego nie robię. Cała sprawa głównie rozchodzi się o kłamstwo, które wywołało takie a nie inne rekcje. ja jedynie chcę info typu "Wyjeżdżamy dziś do Krk (np) wracamy za 3 dni." Ok, życzę miłej zabawy, bezpiecznej podróży i wsio.
                          I jeżeli to o matce wariatce było o mnie to... Pozostawię to bez komentarza uncertain
                          • cudko1 Re: Czy ja przesadzam? 05.06.13, 12:40
                            karola (mogę tak?) wiedziałam żeś mądra babka smile i da się na spokojnie wyjaśnić jak facet nie kretyn, a chyba nie smile

                            i jasne że więzi ojca z dzieckiem należą do ojca w sensie praca nad nimi, ale czemu normalna matka ma nie zdjąć korony z głowy i czasami go w tym nie wspomóc, nawet poprzez motywację do spotkań, zachęcanie, nie wiem zaproszenie do domu żeby się z dzieckiem pobawił etc. etc ?? dla mnie taka sytuacja i takie zachowanie byłyby całkowicie normalne i naturalne i nie umniejszyłyby mi w żaden sposób
                            • jowita771 Re: Czy ja przesadzam? 05.06.13, 12:52
                              Zgadzam się, dla dobra dziecka lepiej jak matka pomoże albo chociaż nie przeszkadza w kontaktach z ojcem.
                          • jowita771 Re: Czy ja przesadzam? 05.06.13, 12:51
                            Nie pisałam do Ciebie, odnosiłam się do światłych rad Aagnes, żeby odstawić ojca albo w ogóle uciąć kontakty póki dziecko małe, to ojca zapomni. Takie posunięcia matki uważam za działanie na szkodę dziecka.
    • karolina17w Re: Czy ja przesadzam? 05.06.13, 13:20
      cudko1 napisała:

      > karola (mogę tak?) wiedziałam żeś mądra babka smile

      Możesz, możesz wink Moja ulubiona forma wink I dzięki za miłe słowa.
      Powiem tak, staram się nie ingerować, chociaż parę razy mówiłam, że kontakty są dla mnie za słabe, udało się to poprawić. Ba, udało się nawet ugadać na 1 weekend na miesiąc, chociaż były mocno oponował. Teraz pogoda dopisuje, ale jak jest nie za ciekawa lub zimą - bawili się w domu, w pokoju małego, ja nie ingeruję, a na wyraźną prośbę dziecka dołączałam się do zabaw. Były może zawsze przyjść do nas do domu, o czym wie.

      Jowita - zwracam w takim razie honor, tak myślałam, że to nie bezpośrednio do mnie ale wolałam się upewnić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja