Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę...

04.06.13, 12:38
Jest wykończona... Młodą od wczoraj coś bierze, wczoraj miała tylko katar i leciuteńko podwyższoną temperaturę, z okazji czego nie dostała nic oprócz kropli na noc żeby oddychać mogła... Już przy samych kroplach było larmo. Okej... Tatuś młodej zamiast ją uspokoić, dodać jej otuchy to kurwa jak zwykle zaczął jej jojczeć, współczuć, kizimiziać, jaka to ona biedna, a tej w to mi graj, zaczęła ryczeć jak opętana, bo przecież TAKA szkoda się jej wyrządziła. Całą noc co kilka minut się przebudzała, kładłam się do niej. Potem pan mąż zakomenderował coby młodą do łóżka naszego dać. I co? WYŁA jakby ją kto ze skóry darł, piszczała jak wściekła, chyba z powodu nieswojego łóżka. Co się stary do niej odezwał, jeszcze większy alarm podnosiła. Chuj, najpierw oświeciłam światło, bo po ciemku nie szło dojść z nią do porozumienia, pogadałam, trochę się uspokoiła. Poszłyśmy do jej łóżka, usnęła. Na chwilę. Mimo że ciągle z nią leżałam ryczała, trochę mi się ją udało uspokoić. I tak całą noc aż do 4 było spanie na zmianę z rykiem... Ja połamana cała bo już brzuszysko mam dość duże, cała jestem duża, źle mi się tam leżało. Wyszłam do naszego łóżka. I co? GÓWNO. Nie usnęłam bo ten zaczął chrapać jak opętany, jak stary knur... Proszę, błagam, dugam, obróć się na bok, całą noc leżał rozpierdolony na całym łóżku sam praktycznie, ja już byłam jak zombie i nic, za każdym razem odpowiadał "no już już" i dalej chrapał na plecach... Poszłam sobie stamtąd, siedziałam w gościnnym bo usnąć już nie umiałam bo sie oczywiście już z nerwów poryczałam, dopiero jak ten wyszedł o wpółdo 7 się do roboty zbierać poszłam do łóżka i zasnęłam... Miałam to szczęście, że młoda przyszła o 9 i dała się zagadać i zasnęła koło mnie bo też na pewno nie wyspana była. Do prawie 12 spałyśmy... Łeb mi chce rozerwać, paskudnie się czuję, w dodatku ta pogoda...
    • grave_digger Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 12:45
      Coś musiało jej doskwierać.
      Ja jestem tą szczęściarą, która nigdy nie miała rozdartego dziecka. Ja wyły to z konkretnego powodu i krótko.
      Ja mam inny problem - młodsza się ciągle śmieje tongue_out Ciągle, wszędzie i bez powodu. Bez powodu wg mnie wink Często sytuacja wymaga powagi, ja chcę być sroga a tą byle co rozśmiesza i śmieje się w niebogłosy. Jak mnie to czasem drażni suspicious
      • kfiatuszkowa Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 12:54
        Wiesz, lepiej, żeby się śmiała, niż o wszystko wyła tongue_out A to przez tatusia, on z niej takiego mamlasa robi, normalnie krew mnie zalewa, za każdym razem, choćby np. się młoda przewróci, nic jej nie jest, ja to próbuję w żart obrócić, że złapała zająca, a ten "mooooojaaaaaa maluuuutka, bozie booozie cio sie to śtaaaałooooo(...)" I za każdym razem, w każdej sytuacji tak jest. Ja rozumiem, dzieciaka trzeba czasem pocieszyć, ale trzeba wiedzieć kiedy sytuacja tego wymaga a kiedy trzeba trochę do pionu ustawić, żeby nie rozdzierać jej niepotrzebnie jeszcze bardziej niż jest... Sił mi kuźwa brak... Ja nie wiem, może to ja jestem wredna zołza, wyrodna matka, że się dzieciakiem nie przejmuję? Ale nie chcę żeby na płaczka wyrosła, co jak widać, kiepsko mi idzie...
        • kfiatuszkowa Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 12:56
          A co jej doskwierało ja nie mam pojęcia, jak ją pytałam czy ją boli gdzieś to mówiła "taaaaaaak", jak poprosiłam żeby mi paluszkiem pokazała gdzie to pokazywała za każdym razem gdzieś indziej... Także miała wymasowane w nocy i plecy i kolano, i dupkę i brzuszek i głowę i ramię i już nie wiem co jeszcze. Może miała po prostu lekką temperaturę, nie wiem.
    • dziewczyna_bosmana Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 13:30
      Początek choroby nawet dorosłego do szału doprowadza więc trudno dziwić się dziecku, odpuść jej winy wink To, jak zachowuje się tatuś to inna bajka i należy mu raz a dobrze (no może bez kija) wytłumaczyć żeby nie jojczał nad dzieckiem bo dziecko potem z byle "g" będzie robić dramat.
      Nocy współczuję, sama miałam niefajną. Co usnęłam na 5 sekund to mi noga zdrętwiała albo w krzyżu zabolało, gorąco, niewygodnie.. Wyniosłam się do saloona na narożnik żeby męża nie budzić, wyprawiałam ekwilibrystykę z poduszką dla ciężarnych i chooja. Padłam przed 2.00 wściekła i pognieciona..
      • kfiatuszkowa Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 14:08
        Ja wszystko rozumiem, ale to właściwie jego wina była za to co się działo w nocy, tak na nią działa jakoś rozklejająco że nie wiem... I to mnie właśnie dobijało też, że ja próbowałam ją uspokoić a co ten się odezwał to ta aż kociokwiku dostawała... Poza tym wiesz jak z brzuchem się fajnie wstaje i kładzie, ja tak miałam kilkanaście razy tej nocy, jeszcze za każdym razem musiałam jej barierkę zakładać na łóżko big_grin
        Wszystko wszystkim, ale pomyśl teraz, jakby w nocy z 25 albo i więcej stopni było? Ja tak już jedną ciążę przecierpiałam, w październiku rodziłam młodą, latem była masakra.
    • kolibeer2 Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 13:31
      współczuję niewyspania ..
      a szanownemu panu małżu powiedz , że jesteś w ciąży i jak ci będzie odmawiał współpracy , to na niego myszy naślesz i mu skarpety zeżrątongue_out
      a tak na serio , to mówiłaś mu że to ciumkanie to nie jest dobra metoda wychowawcza ?
      może jakiś poradnik na dzień ojca mu kup ?
    • kolibeer2 Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 13:31
      współczuję niewyspania ..
      a szanownemu panu małżu powiedz , że jesteś w ciąży i jak ci będzie odmawiał współpracy , to na niego myszy naślesz i mu skarpety zeżrątongue_out
      a tak na serio , to mówiłaś mu że to ciumkanie to nie jest dobra metoda wychowawcza ?
      może jakiś poradnik na dzień ojca mu kup ?
      • kfiatuszkowa Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 13:46
        No zrobiłam mu wykład wczoraj pomiędzy jednym rykiem a drugim zanim jeszcze nie szliśmy do łóżka, że więcej szkody niż pożytku jej takim zachowaniem przynosi, że on ma ją podbudowywać, konstruktywnie pocieszać a nie jojczeć, to stwierdził że dotarło, a nie, raz mi pogroził że od jutra nie będzie się nią wcale interesował, zobaczę jak to jest big_grin Kij, że on teraz też prawie wcale się nią nie zajmuje, wszystko ja robię. Także mnie postraszyyyył, że hej tongue_out
        A poradnika mu nie kupię, szkoda kasy, i tak nie przeczyta, on z tych absolutnie anty książkowych...
    • fajnyrobal Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 15:40
      Kfiatuszkowa, jak małą katar brał to trzeba jej było paracetamol albo ibum strzelić na noc - przecież na pewno napierdzielała ją głowa i być może drapało w gardle. jednorazowa dawka jej nie zaszkodzi a zapewni w miarę spokojna noc. ja wiem, jak ja się czuję kiedy zaczyna mi się katar - boli mnie głowa, gardło, kości, mięśnie, wszystko. Przechodzi po dwóch dniach. Dziecko czuje się tak samo a nie powie ci co konkretnie mu dolega...

      Starego trzeba było bez pardonu wywalić na noc do gościnnego, niech tam sobie piłuje do woli. I dlaczego tylko ty, w ciąży w dodatku, wstajesz do płaczącego dziecka, a tatuś w najlepsze chrapie sobie w łóżku?
      • kfiatuszkowa Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 16:00
        No mnie to też przeszkadza, ale on nie umie jej uspokoić, przy nim ryczy jeszcze bardziej, nie wiem dlaczego. Raz poszedł do niej, nie umiał uspokoić to przyszedł wkurzony i mnie posłał i w nocy już ani głowy z poduszki nie podnosił... Takiemu to dobrze... A coś wymysleć trzeba bo jak będzie dwójka to ja się zajadę i nie rozdwoję jak oboje na raz zaczną płakać... Po prostu coraz bardziej mnie strach ogarnia przed tym co będzie...
        • fajnyrobal Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 16:22
          wiesz, coś mi to przypomina - mojego brata. Strasznie nie lubił myć naczyń i wymyślił, że jak za każdym razem coś stłucze to mama w końcu się wkurzy i zabroni mu myć.Jednak jak rozwalił kolejny talerz od serwisu, mama się wściekła i obciążyła go kosztami nowego serwisu i dodatkowo za karę miał myć gary przez miesiąc suspicious

          Wymość sobie dziś wygodne gniazdko w pokoju gościnnym i zostaw starego z młodą na noc samego. I choćby się waliło i paliło nie wchodź tam za chińskiego boga. On sobie będzie musiał poradzić sam, albo będzie chodził jak zombie i się nauczy, że to tez jego dziecko, a nie tylko twoje. Bo faktycznie, jak przyjdzie na świat drugie, a pan dalej będzie prezentował taką postawę jak dotychczas to się kobieto zajedziesz.
          • olinka20 Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 16:44
            Robal ma racje. JA ten chwyt stosuje od lat wink
            • fajnyrobal Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 18:06
              A u ciebie co płacze - koty czy pundel? wink
              • olinka20 Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 19:05
                Chodziło mi bardziej o to, ze nie lubie robic pewnych rzeczy w domu i dzieki udawaniu, ze tego nie umiem, nie musze tego robic big_grin
                • zales239 Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 20:20
                  Ty Olina to szczwanytongue_out lis jesteśsmile
                  Umiesz się ustawić-biedne chłopisko!
                  • olinka20 Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 20:28
                    Testowałam na rodzicach wink
                    • kama_msz Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 22:33
                      ahahahahaha, wyobraziłam sobie olinę wstającą do płaczącego pundlatongue_out
                      ale źwierz też potrafi w nocy dać w kość - mój gnojek wyciąga wszelkiego rodzaju ołówki, kredki, długopisy i gania z tym w środku nocy po domu - pobudka gwarantowanaindifferent
                      kfiatuszkowa, ja takiego pasożyta miałam w domu kilka długich lat, poszłam po rozum do głowy i się rozwiodłam - samej mi wygodniej i jak coś zawalę wkurwiam się tylko na siebie.
                      • olinka20 Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 04.06.13, 22:41
                        Kama big_grin
                        Ja rano mam pelna szuflade kocich zabawek ( uaktywniaja sie gnojki kolo 2 w nocy big_grin ).
                        co do reszty twojego wpisu to powiem tylko- lubie to wink
                        • fajnyrobal Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 00:50
                          Tylko żeby się rozwieść trzeba mieć zaplecze materialne.

                          Zanim jednak sięgnie się po ostateczne rozwiązania można spróbować wytresować osobnika, a nóż widelec się uda wink
                          • fajnyrobal Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 00:55
                            A dlatego nie śpię o tej porze, bo włochaty kulfon postanowił sobie przedryblować po całym mieszkaniu z gumowa piłeczką skoczką...
                            to tak jakby kogoś interesowało... tongue_out
                            • kfiatuszkowa Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 09:10
                              Hehe no jak to tak, czas zabawy a Ty śpisz, ja nie wiem, co z Ciebie za pańcia big_grin tongue_out

                              Co do chłopa to on na serio jakoś dziwnie na nią działa, wtedy też leżałam w gościnnym a on ją miał najpierw uspać a potem ją uspokoić jak się ten 1 raz obudziła. To ja nie wiem co on tam robi, dziołcha ryczała 15 minut, ja postanowiłam się trzymać twardo, włączyłam sobie Pou na telefonie i grałam, a ten mi nagle przyszedł do pokoju, usiadł i powiedział że on to pierdoli, nie umie jej uspokoić i nie będzie tam leżał, mam sobie iść, to co miałam zrobić, pozwolić żeby się dzieciak darł?

                              Po prostu ona jest cały czas ze mną, jego ciagle nie ma to się przyzwyczaiła do mnie, wiem co zrobić żeby osiągnąć dany cel, jak np przy usypianiu wiem jak się zachowywać żeby szybko odpłynęła. A on nie, nie ma ręki do dzieciaków, zaraz sie wkurza i rezygnuje. No ja też się wkurzam, ale idę ochłonąć i wracam bo wiem, że nikt za mnie tego nie zrobi. Z rozwodem też nie ma jak bo jak to Robalowa ujęła pięknie nie mam zaplecza właściwego a poza tym nie jest aż tak źle cały czas, raz jest słońce raz jest deszcz, nie jestem aż tak pamiętliwa, owszem jak jest źle to się nanarzekam okropnie ale potem mi przechodzi... Poza tym nie chcę moim dzieciom fundować takiego życia jakie ja miałam, bez ojca.

                              A tak ogólnie to dzisiaj w nocy już było okej, nawet się wyspałam, młoda tylko kilka razy zawołała że mnie kocha, raz że mam się z nią położyć i było dobrze. Ale to też chyba zasługa tego, że ten jej zaś wczoraj nie wydziczył, jak ostatnio, sama ją "oprawiłam"- i krople sobie dała do nosa wlać i syrop łyknęła, było spoko.

                              N
                              • kama_msz Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 12:20
                                wiesz, ja nie wiem jak to z wami jest.
                                wiem tylko z tego co piszesz. a z tego co piszesz, to się obraz niewesoły pojawia. bo generalnie chyba nie było wątku w którym napisałaś "ach jaki zajebisty ten mój mąż". no chyba, że przeoczyłam, to przepraszam.
                                pamiętam też twoje wątki z wyrodnych...
                                ja nie namawiam nikogo do rozwodu, broń boże. jak ci dobrze, to super.
                                wiedz tylko, że malujesz tu na forum kiepski obraz swojego faceta. ja bym od takiego spierdalała jak najdalej.
                                a zaplecze finansowe...cóż, ja też za bardzo go nie miałam, ale jakoś się kręci. i to generalnie nie najgorzej.
                                • kfiatuszkowa Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 13:37
                                  No bo faktycznie, niczym długo długo nie zabłysnął, spoczął na laurach dawno temu... Ale mimo wszystko jestem mu wdzięczna że mnie utrzymuje, że ogólnie można wytrzymać. Inne kobiety mają dużo gorzej, są bite, mają mężów alkoholików, krętaczy, nierobów, hulaków, a mój po prostu jest taki trochę inny, nie wiem jak to napisać... Wiem, że wiele razy się żaliłam ale nie miałam komu, to pisałam tutaj i na KMW. Gdzieś chciałam szukać oparcia, pocieszenia.
                                  Nie wiem, może jestem zaślepiona, może na prawdę mam sklerozę bo nie umiem wiecznie pamiętać tych złych chwil i nimi żyć, jak jest spokój to jest okej. A jak jest źle to jest źle ale to później przechodzi.
                                  • fajnyrobal Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 17:08
                                    Kfiatuszkowa, no faktycznie obraz twojego chłopa który wyłania się z twoich postów nie należy do zachęcających. Leniwy, pozbawiony empatii, kombinator. I to piszę tylko na podstawie tego co przeczytałam na maglu, bo do reszty nie mam dostępu. Wiem, że chcesz się wyżalić i dlatego taka a nie inna charakterystyka, chłop na pewno ma jakieś zalety o których nie wspominasz ( i my o nich nie wiemy), bo dawno z niego nie wyszły smile Nie jestem zwolennikiem rozwodów z byle powodu, jestem zdania, że wiele da się przepracować i naprawić pod warunkiem, że obie osoby chcą.
                                    Piszesz nie bije nie pije, utrzymuje mnie, mam lepiej niż inne. Kobieto, po pierwsze, łaski ci nie robi - ty zapierdalasz w domu na kilka etatów, jakby miał zapłacić kucharce, sprzątaczce, niańce i pani lekkich obyczajów to by mu kurna dwóch pensji nie starczyło. Po drugie też mi zasługa, że nie pije i nie bije - gdyby to robił to patologia jest i od takich z daleka.
                                    Po trzecie, ja rozumiem, że wraca zmęczony po pracy, ale ty też na tyłku przez cały dzień nie siedziałaś, więc nic mu się nie stanie jak ci przy drobnych pracach domowych, czy przy dziecku pomoże. W końcu to też jego dom i jego dziecko, a wkrótce dzieci. Tym bardziej, że ty w ciąży i pomoc należy ci się jak psu kość.
                                    Po czwarte, za nisko sama siebie cenisz - może zacznij powoli rozglądać się za zajęciem, które przyniesie ci jakieś dodatkowe pieniądze i wzmocni twoje poczucie wartości. Nie mówię już teraz, zaraz, ale może w jakiś czas po urodzeniu i podchowaniu dziecia, a teraz masz czas na przemyślenie i rozglądnięcie się za czymś.
                                    No i bądź konsekwentna - wprowadzaj zmiany w waszym życiu powoli lecz nieubłaganie
                                    • kfiatuszkowa Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 18:28
                                      Po pierwsze to ja bym do szkoły musiała iść. Bo wstyd się przyznać ale zrobiłam tylko tą zawodówkę i nic więcej. Ale teraz nie ma mowy wogóle o tym, bo jak z malutkim dzieckiem. Wiem jaki zapieprz mają moje koleżanki, które mają pomoc od swoich matek przy dzieciach a ja nie mam nikogo. Także przez jeszcze co najmniej rok mogę sobie pogwizdać. A przypuszczam na samym liceum nic nie zrobię, trzeba będzie pójść choćby w stronę studium jakiegoś. Bo o studiach nawet nie myślę, w życiu mnie nie będzie stać ani psychicznie ani finansowo.

                                      Co do zapierdalania w domu on twierdzi, że nie można porównywać jego pracy z moją, którą wykonuję w domu, bo ja mam możliwość sobie usiąść, czy się nawet przespać (jak to było cały 1 trymestr np.) a on musi być na nogach od rana do wieczora. No bo fakt, robotny jest, tego mu nie mogę odmówić. Zapieprza w pracy 8 godzin a potem jak ma auta w garażu to do późnego wieczora nie raz walczy. I gdyby nie to, to byśmy kit z okien ogryzali. I głupio mi od niego jeszcze chcieć pomocy choć nie raz bym potrzebowała bo już mi najzwyczajniej w świecie ciężko.

                                      Nie chcę się z nim rozwodzić, bo mimo wszystko jako takie relacje między nami są, oczywiście wtedy kiedy się nie kłócimy. Ale kto się nie kłóci. Wolę przełknąć co nieco czasem i mieć normalne w miarę życie a nie w wieku 23-24 lat "rozwódka" w papierach wpisane. Jakoś tego przełknąć nie potrafię. Moja matka 2 razy miała facetów, ojca mojego i mojej siostry, z żadnym jej się nie udało (po czasie przypuszczam nawet dlaczego wink ) i mnie już wychowywała samotnie odkąd ukończyłam 5 lat. Zgorzkniała całkiem, nie chcę się w nią zamienić...
                                      • fajnyrobal Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 19:00
                                        to idź do szkoły, rób coś, żeby swoje życie zmienić. jeżeli ty będziesz szanować sama siebie to i facet zacznie cię szanować. w końcu.
                                        I nie mów, że się nie da - nie da to się otworzyć parasola w dupie smile trzeba tylko zacząć, a powoli samo wszystko pójdzie.
                                        mając wykształcenie i pracę będziesz miała poczucie, że coś od ciebie w życiu zależy i nie jesteś skazana tylko na jedno rozwiązanie.
                                • mme_marsupilami Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 13:40
                                  Lenistwo lenistwem, ale sama sobie dziecka nie zrobilas i albo wymoglabym sprawiedliwa opieke nad corka, albo dobre alimenty. Moj wstaje do dwojki dzieci ( chore, marudne czy co tam), bo jest ich ojcem i nie ma przepros. Dziwnie brzmi to "nie bede sie nia zajmowal" uncertain. Szantaz ?
                                  • kfiatuszkowa Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 14:34
                                    To była odpowiedź na moje roszczenia pod tytułem jego jojczenia i trzęsienia się nad nią, prosiłam żeby przestał traktować ją jak małego pieska, a zaczął jak człowieka który ma wyrosnąć na normalną pannę a nie rozdartą księżniczkę która płacze o wszystko na zawołanie, a tatuś ją jeszcze w tym dopinguje. Jak zawsze takie teksty lecą, w szczególności jak nie wie co odpowiedzieć to palnie coś z dupy, żeby tylko było.
                                    On wychodzi z założenia, że skoro on zarabia ja mam się zająć dzieckiem. Wsio.
                                    • mme_marsupilami Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 15:16
                                      Czyli pelna miska i krotka smycz sad przemysl czy warto i jaki to przyklad dla dziecka. Powodzenia.
                                • olinka20 Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 14:34
                                  Kama pozwol ze sie podpisze pod tobą. Mądra z ciebie baba.
                                  • kfiatuszkowa Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 14:52
                                    Oli, odpisałam Ci na wiadomość wink W końcu big_grin
                                  • kama_msz Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 17:35
                                    oli, prawie 30 lat mi zajęło, żeby zmądrzeć...
                                    kfiatuszkowa - to, że on utrzymuje ciebie i dzieci to nie jest ŁASKA, to jego zasrany OBOWIĄZEK.
                                    zawsze o tym pamiętaj, zawsze. i nigdy nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.
                                • fajnyrobal Re: Jeszcze jedna taka noc a zaopatrzę się w piłę 05.06.13, 17:26
                                  Kama, masz dużo racji, ale ty chyba cały czas pracowałaś , o ile mnie pamięć nie myli. To jest jednak trochę inna sytuacja, bo kfiatek nie pracuje. Żeby kopnąć faceta w tyłek trzeba mieć w miarę stałą pracę z której z biedą , bo z biedą ale da się utrzymać w trójkę i tu nie ma to tamto. Nic od dupy strony, tylko wszystko na zimno i po kolei - najpierw praca, potem ewentualny rozwód.
                                  • kama_msz robal 05.06.13, 17:44
                                    a mylisz się kochana.
                                    bo był czas, kiedy pracowałam dorywczo, zaszłam w ciążę - ciąża zagrożona, praca poszła współżyć.
                                    byłam wtedy sama z 2 latką.
                                    na szczęście po 3 miesiącach leżenia stanęłam na nogi. znalazłam nową pracę. dostałam umowę, miałam poopłacane składki, macierzyński, wychowawczy i alimenty.
                                    tak na prawdę to był śmiech nie pieniądze, ale dałam radę.
                                    później się z ojcem dzieci jednak zeszliśmy. i nie pracowałam kilka lat. i tatuś też uważał, że robi wielką łaskę utrzymując nas.
                                    a łaski nie robił, bo ja w domu też ciężko harowałam przy dzieciach.
                                    więc się wkurwiłam, poszłam do szkoły, w trakcie nauki znalazłam pracę i kopnęłam pana w dupę.
                                    kfiatuszkowa o ile wiem, wiedziała, kto zacz. jak pan jest nie halo, to się nie myśli o płodzeniu z nim drugiego dziecka, tylko odchowaniu jednego, pójściu do pracy i spierdalaniu jak najdalej.
                                    i mówi tu przeze mnie 30 letnie doświadczenie.
                                    a mam też doświadczenie z byciu kimś, żeby dzieci miały ojca - to akurat nie ja, to moja mama.
                                    i jest to najbardziej z dupy argument jaki słyszałam.
                                    i nigdy nikomu nie wyszło to na dobre.
                                    i nie mówię o tych rzeczach, bo sobie to gdzieś przeczytałam. mówię o tym, bo to przeżyłam.
                                    i nie jestem może żadnym ekspertem, ale sorry, jak ktoś potrafi pisać tylko o tym, że mąż go wkurwia, to albo jest histerykiem, albo mąż go faktycznie wiecznie wkurwia, czyli związek jest do dupy.
                                    a dziecko rośnie i patrzy. a później będzie rosło i patrzyło drugie - a dzieci patrzeć potrafią.
                                    • kama_msz Re: robal 05.06.13, 17:51
                                      a ponieważ ja też byłam frajerką, która znając pana, spłodziła z nim drugie dziecko, to wiem jak to jest od kuchni.
                                      i wiem, że panowie (panie zresztą też) się w takich sytuacjach raczej nie zmieniają (piszę raczej, bo są oczywiście chlubne wyjątki).
                                      i albo się tkwi po uszy w gównie całe życie, albo się podejmuje radykalne środki.
                                      • kfiatuszkowa Re: robal 05.06.13, 18:13
                                        Tylko że do wszystkiego trzeba dojrzeć, tak mi się wydaje... Ja nie czuję się gotowa na żadne radykalne środki, ciągle mam nadzieję, że jego obietnice poprawy kiedyś się spełnią.
                                        Ja też idealna nie jestem, swoje za uszami mam, także nie jest do końca tak, że ja ideał a on be, ponieważ jestem okrutną bałaganiarą i choleryczką, choć ta druga cecha to chyba raczej w praniu przez całe życie mi weszła w splot big_grin

                                        No i chyba faktycznie jestem frajerką, bo mimo wszystko ciągle mam nadzieję, że to wszystko dociągniemy do końca, jesteśmy ze sobą na razie 8 lat, to prawie 1/3 mojego życia, a poza nim nie mam nikogo tak na prawdę przyjaznego, z kim mogłabym żyć. A poza tym, kto by chciał rozlazłą, chorobliwie otyłą 23 latkę? Wiem jak wyglądam i za chooja nie umiem tego zmienić, brak mi motywacji i silnej woli. Także na razie nic się nie zmieni. Będę sobie tkwić w tym moim świecie jak długo trzeba będzie wink
                                      • fajnyrobal Re: robal 05.06.13, 18:36
                                        masz rację, całkowitą rację.
                                        ja tylko podchodzę do sprawy praktycznie - niech ona sobie najpierw znajdzie pracę, może zrobi jakąś szkołę a potem dopiero kopie pana w dupsko smile bo na razie żadna tragedia, poza totalnym buractwem pana, wymagająca szybkiego spierdalania na pałę się nie dzieje . trzeba sobie wypracować zaplecze, bo coś mi się widzi, że jak pan poczuje się "wolny" to albo natychmiast straci pracę, albo zwieje za granicę i alimentów ani widu ani słychu.
                                        no i jeszcze jedno - ona sama musi do tego dojrzeć, nikt za nią tego nie zrobi. A dopóki nie dojrzeje może spróbować wytresować osobnika - nie zaszkodzi mu wink
                                        • kama_msz Re: robal 05.06.13, 18:47
                                          oczywiście, że tak.
                                          po prostu poczułam potrzebę wyrażenia swojej opinii w kolejnym wątku na ten sam tematwink
                                          • fajnyrobal Re: robal 05.06.13, 19:40
                                            A to ci zawsze wolno, kobieto wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja