mamolka1
18.06.13, 22:50
Zleciałam dziś ze schodów... Z dzieckiem na rękach... Chyba do końca życia nie zapomnę tego słodko-mdlącego strachu... Nigdy w życiu tak się nie cieszyłam że mi dziecko płacze - znaczy żyje... Ostry zaliczony - mały ma tylko siniaka na łepetynie i większego na nóżce. A ja nie zapomnę co czułam jak zobaczyłam krew w buzi.
Kurwa tak niewiele brakowało a zabiłabym własne dziecko... Kamienne schody..
Dopiero mi stres puszcza i kurna boli mnie cała tylna lewa strona człowieka... A najbardziej łokieć ( to rozumiem bo tak próbowałam małego amortyzować) i nie wiem dlaczego ale napinkala mnie pięta. Od jutra będę w pięknych sinogranatowych kolorach