kfiatuszkowa
20.06.13, 08:24
ten fenomen przewiewania uszuf? Juz kij tam że kuźwa roczny synek szwagra wczoraj musiał chodzić w czapie zawiązaniej na uszy (najpierw był na chwilę w takim ala kaszkieciku, jak troszkę zawiało to pędeeem do domu ubrać tą motaną), w brodę mu się to wbijało, chooj. Nie mój cyrk, nie moje małpy. Ale tak się zastanawiałam, bo akurat się nam klima skończyła w aucie i AKURAT nie ma kto jej zawieźć nabić

No ale to nie ważne. No jak jest te 31 w cieniu i do auta jak do nagrzanego piekarnika się wsiada to można pootwierać szyby obie przednie? Ogólnie jadąc te 50 czy mniej z otwartymi szybami jak nie powieje boczny wiatr to młodej ani włosy za bardzo nie fruwają. No ale co się jej stanie, jak trochę na nią będzie w tym aucie wiało? Bo wiozłam starego wczoraj i kategorycznie kazał pozamykać szyby, ja się prawie ugotowałam, dzieciorowi też przypuszczam za fajnie nie było, ale trzeba szyby zamknąć, bo na nią wieje. I się tak zastanawiam, jak na dworze wiatr wieje, to co ja z tym biednym dzieciątkiem mam robić, własnym ciałem chronić? Czy może wiatr wiejący na dworze a ten wpadający przez szyby (nie urywający głowy- nie ruszający nawet włosami za bardzo czasem) się czymś różnią?