kama_msz
27.06.13, 10:40
otóż dziwnie reaguję na blizny.
śmiesznie to brzmi, ale generalnie czasem życie utrudnia.
syn pierdyknął w przedszkolu łepetyną - szyty łuk brwiowy.
właśnie się pięknie zagoiło, odpadł strupek no i... no i nie mogę na syna czoło patrzeć.
wczoraj jak go myłam prawie zemdlałam

o dotykaniu nie wspomnę, a powinnam mu to smarować cepanem...
no miazga normalnie. sama mam kilka blizn. jak mi któraś w oko wpadnie i zacznę o niej myśleć, to mi się automatycznie robi słabo i mam odruch wymiotny.
nie ma opcji, żeby ktoś mnie dotknął w to miejsce, gdzie jest blizna.
czy to się leczy?
to jakieś irracjonalne, idiotyczne odczucie jest

tak samo mam z ranami a nawet jak ktoś OPOWIADA o jakichś zabiegach

dodam, że pracuję przy zabiegach implantologicznych, chirurgii stomatologicznej i to generalnie mnie nie rusza...