elske
29.06.13, 11:57
Moja kolezanka pracuje jako vaskedame (pani do sprzatania) . Sprzata prywatne mieszkania i domy ( tu 2 godz, tam 3, jak bardzo duzy dom, to 4 godz). W kazdym domu sprzata co 2 tyg ( szorowanie lazienek, scieranie kurzy, bardzo dokladne odkurzanie i mysie podlogi). Ma takich domow do sprzatanie 20 szt i codziennie sprzata 1-2 domy. Pod koniec maja dostala propozycje pracy w biurze , jako przedstawiciel handlowy norweskiej firmy, ma pozyskac klientow w Polsce ( kolezanka jest Polka ). Nastawila sie na to biuro, zaczela rezygnowac ze sprzatan, a tu moze zaczac prace dopiero od sierpnia ( w lipcu w Norwegii wszyscy maja wakacje , firmy zamkniete , w urzedach nic nie zalatwisz, bo wakacje i urlopy). Zaproponowalam jej ( oj ja naiwna ), ze moge przejac jej sprzatania na okres wakacji , na zastepstwo. A jak jej praca w biurze nie wypali ( najpierw okres probny na 1 mies), to wroci do sprzatan.
Z 20 osob tylko 8 zgodzilo sie na zastepstwo. Ulozylysmy plan pracy , obwiozla mnie po wszystkich domach, dostalam klucze, kody wejsciowe do drzwi, namiary na skrytki z kluczami, zostawilam numer telefonu do siebie . Wczoraj bylam ostatni raz na sprzataniu i koniec na ten miesiac. A dlaczego jestem naiwna? Bo myslalam ze to bedzie praca latwa i szybko sie ogarne. Po 1 tyg mialam zakwasy i odkrylam ze nie mam za grosz kondycji. A musialam sie starac duzo bardziej, bo kolezanka za mnie poreczyla. Po miesiacu jestem juz niezle rozruszana, i choc lubie sprzatac (lubie efekt koncowy

) , to praca nie dla mnie (chociaz podlapalam kilka fajnych patentow).
Telaz, kolezanka wraca do sprzatania przez lipiec ( ja mam wakacje w Polsce) , a w sierpniu jeszcze raz ja zastapie, jesli bedzie taka potrzeba.
Podsumowanie: jesli ktos mi kiedys powie, ze taka pomoc domowa ma latwa i przyjemna prace , to zrobie mu krzywde. Chociaz i tak mialam latwiej, bo domu nikogo nie bylo, nikt mi na rece nie patrzyl i nie rozliczal z karzdej minuty i z mojej pracy. kolezanka tez zadnej skargi na moj temat nie dostala.
Chociaz mialam jedna niezbyt mila rozmowe: sprzatalam u jednego malzenstwa ( 2 godz) . Pod koniec sprzatania, pani domu do mnie podeszla i pyta , czy moge jej jeszcze zaslony wypracowac ( na dole stalo rozstawione prasowanie). Powiedzialam, ze nie . Uprzejmie sie zdziwila i mowi ze przeciez moge wyprasowac zaslony jak zostanie mi jeszcze troche czasu. Jeszcze raz powiedzialam, ze nie, nie mam czasu na prasowanie, mam juz inne plany ( a umowiona bylam tylko na sprzatanie, a nie na dodatkowe prasowanie, wstawianie prania, rozmrazanie i mycie lodowek jak to sobie poniektore panie wymyslaja ).
Tylko tyle chcialam wam powiedziec

.