kfiatuszkowa
30.06.13, 20:37
Bo czuję, że to będzie cięęężki okres dla mnie

Jak wiecie będziemy pracować na swoje lokum

I doszliśmy do wniosku że jednak nie budowa od podstaw tylko rozbudowa już istniejącego budynku gospodarczego.
No i już się schody zaczynają

Kurwa ubić mamuśkę bym mogła swoją

No nie wytrzymam, noooo, weźcie mi coś powiedzcie, jak się nauczyć NIE SŁUCHAĆ jak ona pierdoli, jak się wtrąca?

Już architekta umówiła tak żeby JEJ pasowało, ona musi być, choć gówno wie o czymkolwiek, nie zna się wogóle na tym, to my musimy z projektantem uzgodnić na jakich i ilu pomieszczeniach nam zależy, co i jak, zwłaszcza, że to my będziemy się wszystkim zajmować, tak ustaliliśmy z babcią (która jest de facto właścicielką działki, domku i wszystkiego wokół tam

) Chłop wczoraj przyszedł tam na plac, mój z nim gadał, ta już włączyła szpiega z krainy deszczowców, łaziła jak pies za nimi, wtrącała swoje trzy grosze, nie wiem po uj wogle, facet patrzył jak na głupią na nią bo z jakimiś dennymi komentarzami wyskakiwała, jak to ona nie jest wspaniała, żeby się tylko pokazać z najlepszej strony, takie tanie przechwałki. Potem się umawialiśmy z nim kiedy by mógł przyjechać pomierzyć budynek, żeby mapki zacząć rysować jakieś. No i my się ugadujemy a ta ze swoim terminem wyskakuje... Patrzymy jak na debilów na siebie ze starym, a ta się nakręcać zaczyna... No to się zgodziliśmy, co się przed facetem z nią sprzeczać będziemy...
Dziś też zaczęła swoje 3 grosze wciskać w to co nie ma, no wkurzyłam się, powiedzcie jak ją olać, jak się nie denerwować? Kuzynka mi mówi że mam wysłuchać, olać a swoje zrobić ale no ja nie umiem puszczać mimo uszu jej pitolenia i wtrącania się... A nie chcę się z nią kłócić bo nie przegada się jej, mimo że na niczym się nie zna, o budowaniu zielonego pojęcia nie ma...
Szkoda, że w ciunży jestem bo przed spotkaniami z nią bym se normalnie golła po jednym, ale nie, w sumie głupi pomysł, jeszcze w arkoholizm bym wpadła