Kto ma rację?;p

02.07.13, 20:19
Bo sie kurna, wkurzyłam;p

Sytuacja wyglada tak- mialam razem z moim chlopem jechac na woodstock, jak co roku. Jednak on dostal propozycje pracy, cięzka do odrzucenia i nie będzie mogl jechać. Ja bardzo bym chciala jednak pojechać, mimo wszystko, z naszymi wspólnymi znajomymi, z którymi spotykamy sie głównie tam. On jednak twierdzi, ze jak to będzie wyglądalo, ze on zapierdala w robocie a ja sobie na festowale jeżdże...
Dodam ze on jechal majac malutkie dziecko, zostawil zone i pojechal. Jeden z naszych przyjaciól jedzie, mimo ze ma żonę w zaawansowanej ciązy. Ona bardzo chciala zeby jechal, nawet kiedy ona nie moze...
no i juz nie wiem... czy to ja sucz, bo chcę jechać kiedy on w pracy, czy on egoista, bo mi zabrania?
    • jowitka345 Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 20:24
      Ja bym pojechała... za rok lub kilka może byc odwrotna sytuacja i ciekawe czy on by został w domu. Zresztą już raz zostawił żonę z małym dzieckiem i pojechał.
      No i nie na festiwale tylko festiwal raz w roku a to chyba nie za wiele.
      • mona_mayfair Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 20:30
        właśnie. Na ten raz w roku cały rok czekam. To moje jedyne wakacje, na inny wyjazd nie mam szanssad
    • grave_digger Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 20:25
      Hm, z mojego punktu widzenia JEDŹ. On egoista... nie, wróć... zazdrosny smile
      Kurdę, my może na Dreamów do Spodka pojedziemy w lutym smile
    • moonshana Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 20:34
      zazdrosna męska szowinistyczna świniasmile jak on nie może, to Ty solidarnie też, tak???
      a koło nosa to miej. rację masz Ty. ciekawa rzecz, czy jak np. zaciążysz ( życzyć?) to pan hojnie wyrzeknie się piwka ( jak pija ) sportów ekstremalnych ( jak uprawia) oraz innych inszości co to nie wolno wtedy. albo jak będziesz miała robotę a on wieczór kawalerski kumpla. albo jak złoży CIę choroba a kumple do niego przyjadą wyciągać na rozrywki. można mnożyć przykłady. a wniosek jeden: panu powiedzieć " kocham cię luby i będę o tobie myśleć tuż pod sceną"
    • 3-mamuska Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 20:36
      Tu nie problem ,ze on w robocie a ty na festiwalu.
      Ale zazdrosny ze on nie moze a ty tak.
      Jesli nie będziesz miała potem w domu obrazonego "misia" to jedz.
      • mona_mayfair Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 20:39
        no bede miec obrażonego misia, to oczywiste;p pytanie, czy sie tym przejmować ;p
        • andziulec Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 20:40
          mieć głęboko w poważaniu i tyle tongue_out
        • olinka20 Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 20:42
          Jak dla mnie to pies ogrodnika, sam nie moze i tobie tez zabrania.
          Jezeli to sa twoje jedyne, wyczekane wakacje raz w roku no to kurcze!!!
        • 3-mamuska Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 21:49
          Nie przejmować siesmile
    • doral2 Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 21:18
      jedź.
      co mu z ciebie przyjdzie, jak on cały dzień w robocie będzie?
      ile cie nie będzie? dwa dni?
      naszykuj mu żarcie, zamróź, sam chyba umie sobie odgrzać i do gęby żarcie wepchnąć, co nie?
      • mona_mayfair Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 21:22
        ale ale, ja chyba nie dodalam. on w tym czasie będzie 600km od domu big_grin ja bym sobie poprostu spędzila niemiły weekend siedzac w domu zamiast bawić sie z przyjaciółmi uncertain
        • jowitka345 Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 21:27
          Ale czy Ty chcesz jechać czy szukasz powodów aby nie jechać?
          Co z tego, że 600km od domu... a Ty ile km od domu będziesz cosuspicious?
          • mona_mayfair Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 21:53
            To było odnośnie wypowiedzi matki założycielki, zeby mu żarcia naszykować ;p nie mam mozliwosci mu nawet zadnego zarcia szykować i moim towarzystwem tez nie bedzie zaszczycony, bo będziemy oddaleni od siebie o te 600km. Ja mam na wood jakies ja wiem? ze 200km?
        • doral2 Re: Kto ma rację?;p 03.07.13, 19:06
          mona_mayfair napisała:

          > ale ale, ja chyba nie dodalam. on w tym czasie będzie 600km od domu big_grin ja bym s
          > obie poprostu spędzila niemiły weekend siedzac w domu zamiast bawić sie z przyj
          > aciółmi uncertain.."

          tym bardziej jechać.
          ten twój chłop to jakiś pies ogrodnika... psia mac uncertain
    • dziewczyna_bosmana Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 21:39
      Jechać i olać focha, on by najpewniej nie miał wątpliwości czy zostać czy nie..
      • woezel_pip Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 21:54
        Jechać!
        Co to, masz się umęczać w solidarności z pracującym? E tam smile Jedź i baw się dobrze, zwłaszcza, że piszesz, że to jedyna opcja wypadu wakacyjnego.
    • esofik Re: Kto ma rację?;p 02.07.13, 21:55
      strzelic focha teraz, pojechac na festiwal (baw sie dobrze), a potem jakoś bedzie tongue_out
      • bei Re: Kto ma rację?;p 03.07.13, 00:48
        Jedź smile.... Chyba, ze uważasz, ze gdybys to Ty musiała zostać w pracy a on by pojechal- to miałabyś żal...
        • mona_mayfair Re: Kto ma rację?;p 03.07.13, 00:51
          Jasne ze mialabym żal.. ale nie do niego wink bardziej do losu;p wiele razy bywalo tak ze szedl sam na ognisko/koncert/impreze bo ja nie moglam. no nie mogę to nie, trudno, zal mi ze nie mogę a nie ze on moze;p
    • mona_mayfair Re: Kto ma rację?;p 03.07.13, 05:01
      Wiecie co... po głębszych przemyśleniach stwierdzilam ze mam w dupie takie wojny. Pojadę sobie sama jak palec do Sanoka. Zawsze chcialam, nie uzyskałam entuzjazmu nikogo;> nie tu, nie tam... wszędzie źle;p w dupie mam, pojadę tam, gdzie chcę;p
    • aagnes Re: Kto ma rację?;p 03.07.13, 07:45
      Z 15 letniego doswiadczenia w zwiazku z facetem imprezowo-festiwalowo-koncertowym powiem ci tak: on na twoim miejscu nawet by sie nie pytal tylko uznal za oczywista oczywistosc, ze jedzie, bo niby co? ma siedziec z toba w pracy i cie pod lokcie trzymac? natomiast ty bedziesz sie wila, miala wyrzuty sumienia, w koncu albo nie pojedziesz bo sie misio obrazi albo pojedziesz i bedziesz sie kiepsko czula i wydzwaniala do M - czy juz mu przeszlo, zebys ty mogla wreszcie wyluzowac i isc sie bawic.
      wiec jako stara matrona mowie ci - jedz i baw sie dobrze, nikomu krzywdy nei robisz a on z takim szntazem emocjonalnym jest zalosny. nie mow mu tego tylko jedno zdanie: jade bo nigdzie wiecej nie pojade, to dla mnie wazne lub cos podobnego.

    • mme_marsupilami Re: Kto ma rację?;p 03.07.13, 07:55
      Jedz, fochami pana sie nie przejmuj ( pies ogrodnika czy co ?).
      • cudko1 Re: Kto ma rację?;p 03.07.13, 08:21
        ja bym zrobiła tak:

        powiedziałabym: kochanie dobrze nie jadę jeżeli tego pragniesz............. ale musisz mi obiecać, że jezeli ja nie będę mogła iść na koncert/piwo/ognisko/wpisz dowolne razem z Tobą to Ty również zostajesz ze mną/ w domu smile i jak pasuje Ci taki kompromis??
        • rose.rouge Re: Kto ma rację?;p 03.07.13, 11:04
          Odpowie że oczywiście, jasna sprawa. Byle tylko mieć z głowy i podtrzymać swoje racje. A jak przyjdzie co do czego to będzie "no ale kochanie, przecież to wyjątkowo sytuacja, przecież <tu milion argumentów i robienie wody z mózgu, aż dziewczyna zmięknie> Klasyka gatunku!! big_grin
    • jowita771 Re: Kto ma rację?;p 03.07.13, 12:06
      Powiem tak, mona - wygląda na to, że on egoista. Uważałabym inaczej, gdyby nie pojechał wtedy, kiedy żona zajmowała się dzieckiem. Bo to wygląda tak - jak partnerka zapieprza, a on jedzie, to jest ok, jak on zapieprza, to partnerka tez ma zrezygnować z przyjemności. |Niefajne.
      • babowa Re: Kto ma rację?;p 03.07.13, 12:15
        bardzo niefajne zagranie z jego strony
        i to proba ustawiania ciebie pod jego humory i potrzeby
        niby ci nie zabronil ale dal wyrazny przekaz , ze to nie fair
        a to on zachowuje sie bardzo nie fair
        jesli teraz ulegniesz, i zostaniesz to za jakis czas znowu sie okaze, ze powinnas to czy tamto by on czuł sie ok
        on nie ty
        pomysl na spokojnie
    • kanna Kto ma racje, ten stawia kolację ;P 03.07.13, 12:24
      To nie chodzi o rację smile

      Chodzi o potrzeby i wybory. Oraz konsekwencje wyborów.

      Chcesz jechać, chłop nie może. Woli, żebyś została i w nieumiejętny (jak to chłopy) sposób Ci to mówi.
      Teraz pytanie do Ciebie: czy idziesz za swoim "chceniem", czy za "chceniem" chłopa.

      W obu przypadkach poniesiesz konsekwencje swojego wyboru, każda opcja ma plusy dodatnie i plusy ujemne wink
      Jedziesz: bawisz się świetnie, ale chłop fochuje jak wrócisz. Albo: bawisz się kiepsko, bo Ci zal, ze on został.
      Zostajesz: jesteś sfrustrowana i kłócisz się z chłopem. Albo: chłop jest przeszczęśliwy i Ci robi romantyczny wieczór.

      Ja tylko mogę strzelać, sama musisz rozważyć, jakie te konsekwencje będą. I wybrać, co wolisz i na co jesteś gotowa.

      Pytanie nie jest o "rację" - technicznie rzecz biorąc, racje macie obydwoje. Tylko potrzeby macie inne.

      Miło by było, gdyby inni akceptowali wszystkie nasze wybory. Zgadzali się z nimi z radością.
      Ale nie zawsze tak jest.
      • opium74 Re: Kto ma racje, ten stawia kolację ;P 03.07.13, 13:13
        byłam w ciązy...musiałam się trochę oszczędzać ze wzgledu na komplikacje.
        Mieliśmy psa który miał problemy z kręgosłupem /przejściowe/ i trzeba ją było w tamtym momencie znosić na spacer po schodach z 2 piętra. 3 x dziennie.
        Tak się przytrafiło że też w tym czasie odbywało się pewne wydarzenie sportowe. Jedyne w swoim rodzaju. Mąz zawsze marzył żeby to zobaczyć.
        Zorganizowałam pomoc do noszenia psa, rozłożyłam jej dodatkowo ręczniki żeby mogła w razie co lac na podłoge i wypchnełam chłopa z domu.
        Do głowy by mi nie przyszło żeby mu zabronić lub robić wyrzuty.
        Działało to wielkokrotnie w obie strony.
        Zaufanie, szacunek, zrozumienie potrzeb i chęć żeby tej drugiej stronie "dobrze się działo"
        Ja postawy Twojego faceta nie rozumiem za grosz smile
        • kanna Re: Kto ma racje, ten stawia kolację ;P 03.07.13, 13:21
          Zorganizowałam pomoc do noszenia psa

          A czemu mąż się tym nie zajął?
          • opium74 Re: Kto ma racje, ten stawia kolację ;P 03.07.13, 13:39
            bo zajął się tym mój przyjaciel który psa znał, pies jego. Dzięki temu pies dał się na ręce wziąć a przyjaciel się go nie bał nawet jak pies zawarczał z bólu.
            Mąz wyjeżdżał ze swoimi kumplami więc oni siłą rzeczy nie mogli się zająć pomocą przy transporcie psa.
            Moja cała organizacja to był telefon do przyjaciela czy przez przypadek też nie planuje wypadu w tym terminie smile

Pełna wersja