kfiatuszkowa
02.07.13, 21:24
Wytłumaczcie mi proszę jak to z babciami jest. Moja matka rozpuszcza moją młodą, pozwala jej na rzeczy których my zabraniamy, tylko po to, żeby być "lepsza" od nas. A jak młoda jej się za bardzo we znaki daje (no bo przy babci wie że może wszystko) i już jej ma dość to dudra jakie to niegrzeczna dziecko wychowujemy, jaka ona przy niej jest zalatana, że młoda taka nieposłuszna... Ale nie widzi tego, że zachowanie młodej jest po prostu konsekwencją jej niekonsekwencji

Przy nas młoda jest zupełnie inna bo my jej stawiamy granice a jak się to jej (mojej matce) mówi że tylko z nią się młoda tak zachowuje to zaraz obraza majestatu następuje i padają te oto wiekopomne słowa: "Ale ja jestem przecież tylko babcią!" i w zależności od humoru dodaje albo że ona nie będzie jej rozkazywać, albo że ona nie jest od wychowywania, albo że to nie jej dziecko. No ale jak ona jej nie wychowuje, skoro jest przy niej, pozwala na wszystko, pokazuje jej świat. Czy to nie dorosły swoim zachowaniem wobec dziecka je wychowuje? Tym bardziej, że to najbliższa rodzina. A może się mylę, może mam jakieś dziwne poglądy na ten temat? Wyjaśnijcie mi, pliiiz