elphina
18.07.13, 22:11
Żeby nie było-koleżankę

Mam te prawie 30 lat i jakieś grono znajomych, z którymi spotykałam/spotykaliśmy się (z mężem) często i regularnie..ale cały czas byli to Ci sami ludzie. No i gdzieś 3 mies temu zakoleżankowałam się z zupełnie obcą mi osobą i po pierwszej rozmowie z nią stwierdziłam, że to jest TO

Mogę pogadać z nią o wszystkim..pożalić się, pomarzyć, poobśmiewać co trzeba i laska ma "jaja"

Szczerze mówiąc nie miałam koleżanki tylko samych kolegów, bo jakoś z dziewczętami nie mogłam się dogadać a tu na starość proszę...jest

Się cieszę i widzę, że można wyjrzeć poza ten stały krąg przyjaciół

W związku z tym wstąpiły we mnie jakieś nowe siły witalne i się cieszę na tą znajomość ( jakkolwiek to brzmi)