kfiatuszkowa
23.07.13, 21:47
Żeby nie było za różowo, w ogóle nie czai do czego jest topek

Siada chętnie, ale ni chu chu nie rozumie, że trzeba nań robić, zamiast w galoty

Tzn w domu jeszcze siada i coś niby ciśnie choć nic nie wyciska z siebie

ale na dworze w ogóle nie myśli o tym tylko radośnie sika i sra w majtochy

I ogólnie powiedzcie mi, bo wiem, że po pampersie dzieciak musi zczaić, że majtki pampersem nie są, ale jak długo to mniej więcej trwa? Tłumaczyć setki razy, że siku i kupę do nocnika i musi wołać jak jej się chce? Pytać co chwilę czy chce siku czy czekać aż sama zacznie gadać i przy zmianie majtek umoralniać?
Ogólnie to myślałam, że mojej matce dzisiaj krtań wygryzę własnymi zębami, bo wiadomo, że dzieciak po takim czasie w pampersach i w ogóle po PIERWSZYM dniu ma prawo lać w majty a ta mi zaczęła po każdej wpadce młodej ją łajać jak psa, że to wstyd walić w majty, że ona z nią rozmawiać nie będzie bo szcza po nogach, no kurwa jakby psa uczyła że na dywan lać nie może

Darła się po niej że co ona to robi że świnia jest itd... Się zagrzałam, opieprzyłam z góry do dołu że to jej pierwszy dzień i ma prawo i nie życzę sobie żeby mi tak dziecko traktowała, to stwierdziła że bezczelna jestem, że wredna itp. Ale na serio się we mnie zagotowało... Mnie to cieszy, że w ogóle dała sobie ściągnąć tego pampersa, że się nie dopomina o niego, na serio fajnie było, nawet mi nie przeszkadzało że sikała i robiła kupę w te majtki, przecież się nauczy w końcu.