Mama mi się połamała :(

25.07.13, 12:24
Spadła z roweru, efekt- złamana piszczel tuż pod rzepką, gips na 8 tygodni co najmniej, zakaz stawania na tej nodze.
Mama leży, ojciec usiłuje jakoś zorganizować życie (rodzice mają piętrowy domek, na parterze tylko kibelek, łazienka na piętrze, mamy nie da rady wtransportować na górę, więc leży na dole...).
Na razie i tak nie jest w stanie się biedna poruszać.
Najbardziej przeżywa, że wnuki nie przyjadą na cały tydzień (tak jak zwykle w wakacje) tylko wpadniemy z wizytą parę razy, a tak to ja będę pewnie kursować odciążać tatę.
Ehhh, życie.
    • hedna Re: Mama mi się połamała :( 25.07.13, 15:42
      Biedaczka!
      dużo zdrowia!
    • doral2 Re: Mama mi się połamała :( 25.07.13, 18:33
      a mówią, że sport to zdrowie uncertain
      moja córka przewróciła si na rowerze i miała złamany łokieć, dwie operacje.
      obok na sali leżała babka co po upadku z roweru miała złamaną nogę w biodrze i udzie...
      i w ogóle na ortopedii twierdzą, że najwięcej połamańców to właśnie rowerzyści.

      zdrowia dla matuli.
    • jowitka345 Re: Mama mi się połamała :( 25.07.13, 18:43
      Wspólczuję sad
    • capa_negra Re: Mama mi się połamała :( 25.07.13, 20:38
      Współczuje , sama rehabilituję złamaną w maju nogę.
      Fatalnie z tą łazienką u góry.
      Musicie na razie "zorganizować" mycie w jakiejś miedniczce?? Jak noga przestanie boleć, a mama w miarę sprawna to może nauczy się pokonywać schody, albo wskakując - kule zostają na tym schodku z którego się odbijamy( ale przynajmniej na początku ktoś ja będzie musiał asekurować z tyłu ) albo a siedząco ( tyłem do schodów , dźwigając się na rękach)
      Tak czy siak przewalone.
      I przydałoby się krzesło na kółkach, tak żeby miała trochę swobody .
      Bardzo współczuję.
      • melancho_lia Re: Mama mi się połamała :( 25.07.13, 20:52
        No własnie mama zbyt sprawna nie jest, ma nadwagę. Próbowała chodzić o kulach- nie daje rady na razie (twierdzi, ze nie ma siły się na nich dźwigać). Co do fotela na kółkach- niestety w tej chacie to odpada- bo nie dość że dwa poziomy to na parterze są także dodatkowe schodki- mogłaby się poruszać w obrębie jakichś 30m2 max... Tak durno ten dom ktoś wymyślił 40 lat temu...
        Przewalone, nie ma co. Tata jest podłamany, bo nie jest w stanie jej nijak w tej chwili pomóc, jesli chodzi o poruszanie się...
        • doral2 Re: Mama mi się połamała :( 25.07.13, 20:58
          chodzenie o kulach nie jest łatwe, trzeba się tego nauczyć.
          może o jednej kuli?
          albo o lasce?
          • melancho_lia Re: Mama mi się połamała :( 25.07.13, 21:08
            Wiem, ze nie jest łatwe, tłumaczymy mamie z tatą, ze jest jeszcze wcześnie, ze się nauczy, ale ona od razu rezygnuje. Jedna kula w grę nie wchodzi, mama ma absolutny zakaz stawania na tej nodze a na dodatek ma ją zagipsowaną w pozycji ugiętej co dodatkowo utrudnia poruszanie się.
            No nic, wszyscy musimy się do tej nowej sytuacji przyzwyczaić, innej rady nie ma.
            • capa_negra Re: Mama mi się połamała :( 26.07.13, 17:56
              Zastrzyki przeciwzakrzepowe mam dostała?? np Clexane?
              Bardzo ważne żeby systematycznie je sobie robiła.
              Co do kul to lekko nie jest, ale jak ja noga przestanie boleć,a przestanie to zapragnie trochę wolności.
              Taka sama sprawa z krzesełkiem. Ja moim też nagle mogłam dojechać do kuchni i łazienki, ale i to było ważne.
              Musicie ją namawiać do choćby niewielkiej aktywności.
              W którymś momencie problemem mogą być zaparcia - jeśli cały czas się leży/siedzi to jelita zaczynają zachowywać się przedziwnie.
              I dużo cierpliwości i wytrwałości życzę.
              Mi jak zdjęli gips to jeszcze miesiąc nie mogłam stawać na tej nodze, a jak dwa tygodnie temu lekarz pozwolił stawać i zaczęłam chodzić to mąż się opił ze szczęścia.
              • melancho_lia Re: Mama mi się połamała :( 27.07.13, 16:48
                Tak, ma zastrzyki (nie clexane ale coś w ten deseń, nazwy nie pamiętam teraz), ma jakieś leki wspomagające odbudowę kości oraz coś, żeby nie puchnąć. No i oczywiście przeciwbólowe, ale ich na razie nie bierze, bo noga nie boli. Udało się załatwić taki "kibelek" na stelażu, oraz wózek inwalidzki (tata będzie mógł ją chociaż do ogrodu zawieźć). Mama trochę się już ogarnęła z tą sytuacją, umie się już sama przemieścić z rozłożonej kanapy na fotel i nie wydaje się już taka zrezygnowana. Dzieciaki gips babci już ozdobiły odpowiednio smile
Pełna wersja