freemarcin899
28.07.13, 21:09
Jakieś dwie godziny temu dowiozłem na dworzec mojego ukochanego. To znaczy, ja go kocham, on mnie lubi. Spędziliśmy razem fantastyczny weekend, jak przytuliłem go na dworcu, to o mało co się nie popłakałem, a teraz siedzę sam w mieszkaniu i tak mi smutno, bo może zobaczę go za jakiś kwartał, a może jeszcze później...