czarny_dol
30.07.13, 21:43
układu odpornościowego?! Ech... Chłop ma 2l i 3 m. Od półtora roku chodzi do żłobka i choruje non-stop. Głównie przeziębienia, ale on je przechodzi wyjątkowo ciężko: zwykły katar u niego to zalewanie się flegmą, niemiłosierny kaszel, brak apetytu plus wymioty flegmą (swego czasu dostał nawet ksywę Rico...). Do tego zapalenia oskrzeli, zapalenia krtani.
Jest środek lata a on w ciągu dwóch ostatnich miesięcy zaliczył dwa zapalenia krtani. A dzisiaj, po tygodniu w żłobku, dzwoni opiekunka i mówi, że Młody ma 37,5 stopnia. Ręce mi opadły. Nie mam już do tego sił (psychicznych). W domu mam jeszcze noworodka więc dochodzi dodatkowy stres. Żyję w ciągłym strachu, że on znowu zachoruje. Nie radzę sobie psychicznie z tym chorowaniem. Serio - nic mnie tak w byciu matką tak niemiło nie zaskoczyło jak te ciągłe choroby. Jak wy sobie z tym radzicie? Mi to odbiera całą radość macierzyństwa - żyję od choroby do choroby.