gandzia4
01.08.13, 10:35
Wędruje sobie Korniszon szlakiem i niesie w dwóch łapach po kamulcu, mniej więcej równo z nią wędruje starszy pan. W końcu nie wytrzymuje i mówi do małej:
- Dziecko po co niesiesz te kamienie w rączkach, włóż je do plecaka, będzie ci łatwiej iść.
Na to Korniszon:
- To nie kamienie, tylko chomik lądowy - tu podtyka facetowi prawie pod nos większego kamulca - a to chomik wodny - prezentuje mniejszy kamień - W plecaku się pogryzą i poduszą.
- No a to żaba pustynna - dokłada Fiśka patyka.
Facet zdumiony ogląda się na mnie, na co Oskar idący obok stwierdza:
- Wie pan matka jest wyrodna i odmawia kupowania chińskiego chłamu, to zostały nam patyki i kamienie.
Wybuch śmiechu faceta i gratulacje jakie otrzymałam za "kreatywny chów dzieci" bezcenne.
PS. Korniszon pokochał góry i łażenie o nich (jej największy wyczyn to 15 km trudnym szlakiem), teraz wykłóca się z Fiśką że za rok znowu chce w góry, a Fiśka że nad morze, a Oskar stwierdził, że z nimi to już nigdzie nie jedzie.