jak was skrzywiła wasza rodzinka?

01.08.13, 15:02
Wątek lajtowy, nie chodzi mi o rozdrapywanie ran i rodzinne tragedie, ale o takie małe skrzywienia wyniesione z domu rodzinnego,

Ja, ze względu na ciężką chorobę mamy, wczesne dzieciństwo spędziłam pod opieką babci. Specyficznej babci. Jeśli ktoś oglądał "Keeping Up Appearances" to moja babcia była pierwowzorem Hiacynty. Nawet fizycznie była podobna. Pamiętam, że MUSIAŁAM chodzić w kwiecistych sukienkach (których nienawidziłam), na niedzielę do Kościoła musiałam mieć zakręcone i upięte włosy, a kiedyś mi nawet zrobiła awanturę, bo ja (lat 10) jako pierwsza powiedziałam cześć do kolegi (lat 12). Bo to nie przytoi dziewczynce. I żeby nie było, nie miałam 10 lat w dziewiętnastym wieku tylko jakieś 20 lat temu. Ech... No i do teraz mi zostało chorobliwe "muszę mieć wszystkoe co najlepsze" "wszyscy mi muszą zazdrościć" "wszystko musi być idealne" "ja zasługuje na to co najlepsze". Pogłebione później przez zapatrzoną w swoją jedynaczkę, stęsknioną mamę smile

Moja mama jest z kolei mistrzynią PR'u. Mimo, że ciężko chora zawsze jest umalowana, ubrana idealnie (kolory i dodatki dopracowane jak u angielskiej królowej), chałupa zawsze lśni czystością (szalona okna myje średnio raz w miesiącu, a mieszka w poniemieskiej kamienicy gdzie okna mają po dwa metry - to są hektary do mycia). Jak ma mnie odwiedzić to latam na szmacie i odkurzaczu przez 3 dni, a ona i tak znajdzie coś niedoczyszczonego - ostatnio umyła mi mydelniczkę, bo zostało na brzegach trochę osadu z mydła (takiego, który się tworzy po 1 dniu, nie żadne tygodniowe zapasy). Zawsze coś przeoczę...

A jak u Was?
    • dziewczyna_bosmana Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 01.08.13, 15:19
      Moi rodzice wszystko planowali na tak długo przed zdarzeniem jak tylko się da. Nawet pierdoły w stylu zakupy spożywcze. Efektem tego jest zaburzenie spokoju i nerwy kiedy czasem poproszę żeby wpadli na moment bo potrzebuję gdzieś wyskoczyć na 15 minut bez dzieci. Ja niestety też planuję ale z dużo większym luzem i spontan mnie nie zbija z tropu i nie wyprowadza z równowagi wink
    • grave_digger Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 01.08.13, 15:25
      ohohohoho lista jest tak długa, że nie wie od czego zacząć big_grin więc może nie będę zaczynać.
    • esofik Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 01.08.13, 15:59
      Ojciec x-razy rozwodnik, co rusz inna kochanka, nigdy nie wiadomo było gdzie mieszka
      Matka (skrzywione dzieciństwo) ma trzeciego męża, wychowywała nas samotnie
      Owoc dwukrotnej wpadki czyli moja siostra i ja. Żadna z nas nie potrafiła założyc normalnie funkcjonującej rodziny
      tak lajtowo tongue_out
    • olinka20 Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 01.08.13, 17:44
      E to u mnie lux smile
      Moja mamunia robi wszystko na ostatnią chwile, to mnie doprowadzało do szału dlatego ja pakuje sie zawsze wieczorem przed wyjazdem, a nie za 5 minut wyjazd ( a co za tym idzie, nie wrzucam do waliz połowy szafy, bo nie ma czasu wybieracwink ).
      To samo z płatnosciami itp, nie zlicze ile razy matka zapomniała o rachunku, raz mieli juz nam prad odcinac, stara historia.
      • kjut Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 01.08.13, 19:04
        Ja lajtowo nie umiem, bo jestem właśnie na etapie pokonywania pewnych "pozostałości" po dzieciństwie. Jakoś niedawno zaczęłam je sobie uświadamiać i staram się sama z nimi uporać... Perfekcjonizm, zaniżone poczucie własnej wartości, brak pewności siebie, uzależnienie od opinii innych. Łatwo nie jest.... Przykro mi tylko, że moja mama nigdy u siebie tego nie zauważała i się całe życie męczy takim "jestem do kitu, na nic nie zasługuję, wszystko muszę zrobić jeszcze lepiej". Ja przynajmniej zaczynam to zauważać i trochę odpuszczać.
    • capa_negra Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 01.08.13, 20:59
      U mnie była schiza z ogrodem.
      Tato pasjonat ogrodnictwa, gdy do mnie przyjeżdżał po dzień dobry rzuconym w bramie leciał na kontrolunek.
      I żebym wcześniej trzy dni z motyki nie schodziła to zawsze znalazł jakiś chwast czy o zgrozo mszyce na róży. Gdy wszystko rozrosło się i zarosło dał sobie spokój.

      Na szczęście już dawno wyleczyłam się z mycia okien i sprzątania koniecznie na święta.
      Odpuściłam dzięki mężowi, który kiedyś w trakcie przedświątecznego szału po prostu położył się na kanapie i stwierdził, że po pierwsze ma w dupie, a po drugie żebym mu powiedziała w kiedy ma zadzwonić na pogotowie jak już padnę na twarz.
      Pamiętam to dokładnie - byłam wtedy w trakcie szorowania spoin na podłodze w kuchni szczoteczka do paznokci.
      Jak sobie przypomnę jaka głupia byłam.... i ile siły miałam....
    • biedroneczka47 Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 01.08.13, 21:29
      Niedawno zdiagnozowałam się jako DDD.
      I co tu rozwijać temat...
      Myślę co by w tym roku wymyślić, żeby się od wigilii wymigać ale chyba znowu trzeba będzie się podłożyć tym "mądrzejszym i lepszym" i jakoś przeżyć.
    • jowitka345 Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 01.08.13, 21:45
      U mnie zawsze było krucho z kasą i wszelkie ciuchy ktore mialam nie były modne ( no może czasem) tylko uniwersalne- tak, żeby starczyło na lata. Nigdy nie miałam sukienki w jaskrawym kolorze bo za rok juz nie będzie modna. No i ja teraz stara baba dopiero odkrywam modę.
      Druga sprawa to moja matka od pewnego czasu stała się samotnikiem tzn przestała chodzić na wszelkie uroczystości rodzinne i ja od pewnego czasu chodzę jakby trochę z przymusu, ale jak juz tam jestem to zawsze się dobrze bawię big_grin
      Kolejna sytuacja to moja matka nie odzywała się ze swoja matką oraz teściową suspicious ja tylko w połowie powielam ten schemat bo z matką również drę koty ale okresowo a teściową to mam najlepszą na świecie smile
      • a-ronka czarny dole, taką matkę bym ubiła... 01.08.13, 22:12
        ............Ja, ze względu na ciężką chorobę mamy, wczesne dzieciństwo spędziłam pod opieką babci.....................

        .............Mimo, że ciężko chora zawsze jest umalowana, ubrana idealnie (kolory i dodatki dopracowane jak u angielskiej królowej), chałupa zawsze lśni czystością (szalona okna myje średnio raz w miesiącu, a mieszka w poniemieskiej kamienicy gdzie okna mają po dwa metry .....................

        zamiast wychowywać z pomocą babci dziecko to ona dba o siebie -tylko o sibie i myje okna.Żal mi ,że ty uważasz ją za matkę i przed jej przyjściem sprzątasz bo co ona powie. W DUPIE miałabym zdanie osoby która oddała mnie na wychowanie ( nawet do babci)
        • czarny_dol Re: czarny dole, taką matkę bym ubiła... 02.08.13, 09:20
          O maj! Ale pojechałaś po mojej biednej matce...

          Post miał być lajtowy stąd też opisałam wszystko skrótowo, bez chronologii. Moja mama w okresie mojego wczesnego dzieciństwa (od 2 lat do ok. 8) przebywała non stop w szpitalach zaliczając kolejne operacje lub sanatoriach dochodząc do siebie po zabiegach. Nie było jej w domu w ogóle - nie licząc paro tygodniowych przepustek. Ojciec się mną zajmować nie mógł, bo był zawodowym kierowcą i też go w chałupie więcej nie było niż był. Stąd też wylądowałam u Hiacynty.

          A fragment o mistrzyni PR-u to opowieść z bieżącego okresu.

          No! Mi tu proszę matki nie objeżdżać. Ma kobieta swoje za uszami, ale akurat z innych powodów. Poza tym tylko ja ją mogę krytykować tongue_out
    • mearuless Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 01.08.13, 22:22
      a ja mam na wszystko wyjebane i jak sie cos komus nie podoba to pokazuje gdzie sa drzwi.
      ojjjj wiele lat mi zajelo nim sie nauczylam ze:
      -moje dzieci nie musza byc uczesane na wizyte babci.
      -w pokoju moge miec pierdolnik
      -cala moja rodzina chodzi i bedzie chodzila na bosaka

      nie mam "skaz" z domu rodzinnego. tz mialam ale z uplywem czasu sie ich powolutku pozbywam.
    • mme_marsupilami Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 01.08.13, 23:10
      Kosciol - juz nie musze udawac wierzacej i praktykujacej. Sprzatanie: dom blyszczy, sprzatam bo chce, a nie bo MUSZE.
    • anna_sla Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 02.08.13, 00:20
      mega ogromne kompleksy. Ja byłam bardzo poniżana gdy byłam nastolatką. Cokolwiek robiłam było źle, rzadko mnie mama chwaliła, używała rynsztokowego słownictwa, wyzywała mnie od najgorszych określeń jakie można sobie... Zwaliło jej się na ten okres mnóstwo problemów, mąż alkoholik, śmierć jej mamy, narodziny trzeciego nieplanowanego dziecka, a miała odchodzić od męża i ukochany uciekł gdy ta zaszła (oczywiście z ojcem moim) itd., itp. Mieliśmy piekło w domu. Nie mam pewności siebie w żadnej kwestii, jeśli ktoś się za mną obejrzy to nigdy prawie nie przychodzi mi na myśl, bo może ładna jestem czy cuś, ale że pewnie mam plamę, coś nie tak ubrane itd.. Mam problemy w kontaktach z ludźmi, bywam nietaktowna itd..

      Poza tym, naoglądałam się mojej mamy, która dom pucowała a dzieci zaniedbywała. Robię dokładnie odwrotnie. Moja mama "usługiwała" i "usługuje" mężowi, a teraz i braciom moim a potem psioczy, że jej nie pomagają, że wszystko za nich robi, a jednocześnie ciągle ich tłumaczy, dlaczego to oni muszą odpocząć itd. Ja robię dokładnie odwrotnie. Przestałam pucować chatę gdy ma do mnie przyjeżdżać. Żyję normalnie, a jej jak się coś nie podoba to zaczyna mi sprzątać. Nie pogada ze mną jak widzi np. niepomyte gary. Poza tym mama "wbiła" mi do głowy uczucie ciągłego "wstydu", chciała mnie nauczyć skromności, ale z lekka nie wyszło wink i przeinaczyłam to po swojemu w swej wtedy małej główce i w dużej się już nie odstawiło wink. Moja mama nie rozmawiała ze mną za dużo... a raczej przestała po urodzeniu się młodszego brata i utrwaliło gdy kilka miesięcy potem zmarła moja babcia. Ja ze swoimi rozmawiam chyba aż za dużo.

      Ojciec "nauczył" mnie rozpoznawać alkoholika lub osoby nawet nie alkoholizujące się a z tendencją do nadmiarów NA KILOMETR! Jeszcze nigdy się nie pomyliłam.

      Niestety powielam też kilka z jej błędów, np. zniechęcanie dzieci do pomocy w kuchni. Kiedyś miałam więcej cierpliwości do ich nieudolności jeszcze, no bo niby skąd mają tych umiejętności nabyć. Teraz nie wyrabiam. Przykład z dziś, robiliśmy 2 torty i 2 sałatki. Córa kroiła sałatę i zaczęła marudzić, a że nóż za duży, a ręce bolą, a wszystko nie tak, zmieniłam nóż, to dalej nie tak. Syn kroił szczypiorek, pokazałam jak, powiedziałam rób tak długo jak trzeba byleby małe drobne kawałki. Poharatał jak tasakiem połowę i się zmęczył, kończył drugi syn z efektem takim samym. Córa poprawiała, ale się zmęczyła i nie skończyła. Kapusta i szczypiorek oczywiście wylądowały na podłodze. Podopieczna zaś kroiła wędzoną pierś z kuraka do drugiej sałatki i nie wiedzieć czemu i jak i po co córa moja kazała jej ją wrzucić do pierwszej sałatki. No znerwiłam się, wydłubywały te kawałki z powrotem. W dodatku non stop coś lądowało na podłodze, drugi syn wiecznie wpadał mi pod nogi, bo kuchnię mam tyci tyci. Dwa razy więcej roboty i brudu i szlag mnie trafił. I moja mama też trzymała nas z daleka od kuchni przez co weszłam w życie kulinarnie niedouczona, że zwykłych naleśników nie umiałam zrobić.

      P.S. Mojego młodszego brata wychowała już zupełnie inaczej. Tak jak powinna smile Wyrósł na mądrego i pewnego siebie faceta.
    • gandzia4 Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 02.08.13, 14:02
      Od kilku lat wiem, że jestem "błędem życiowym". Moje pojawienie się na świecie miało uratować małżeństwo moich rodziców - tak wykombinowała sobie matka, bez wiedzy ojca. Niestety nie udało mi się, no bo jak niemowlak ma przekonać faceta by został. Ojciec mnie nie chciał nigdy, a matce po rozwodzie za bardzo przypominałam porażkę, w dodatku nie wywiązałam się z zadania i choć bardzo się starała, to jednak zawsze wyczuwałam że przeszkadzam, szczególnie gdy pojawił się ojczym i siostra. Matka od kiedy pamiętam obrażała się na mnie, teraz nie odzywa się już od ponad 3 lat. Znaczy zdrowa, bo jak choróbsko ją rozkłada to wtedy obraza jej przechodzi. Moi teście też postrzegają mnie jako "błąd życiowy" ich syna. No cóż czasem z obłędem w oczach szoruję gar przypalony i marzę, by tak móc wyszorować popaprane relacje rodzinne, ale tak się nie da niestety tongue_out
    • czarny_dol Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 02.08.13, 14:52
      Ech baby... lajtowo miało być....

      Czytam niektóre odpowiedzi i normalnie doła można złapać. Jak Wy sobie radzicie w tak ciężkich relacjach? Ja bym zajoba dostała.
      • gandzia4 Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 02.08.13, 18:25
        Kochana jak mi dół zaczyna na dekiel walić to se Chmielewską czytam w szczególności Lesia i głupawki dostaję wink Po za tym jak się ma w domu trójcę wcale nie świętę małolatów to czasu na doły nie ma tongue_out
        • tetika Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 02.08.13, 20:38
          kazda ma swoje skrzywienia. Jak mi nie pasowalo to wyszlam z domu daleko, oj daleko.
          Dlugo bo ponad 20 lat trwalo az wyrobilam w sobie osobe z ktorej sama jestem zadowolona.
          Ze skrzywien?smile
          Ojciec zawsze wolal ze w domu ma byc zapas maki , kaszy, cukru , bo czasy ciezkie i nalezy w razie co ( czytaj wojny)....
          Zawsze mam zapas na miesiac do dwoch big_grin
      • anna_sla Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 02.08.13, 23:55
        napisałam o sobie bez emocji, nie roztrząsam tego.. już nie. Przetrawiłam, wiem, że mama nerwowo nie dawała sobie radę ze sobą a co dopiero z nami, a byłam upierdliwym dzieckiem. Doskonale ją rozumiem, wielokrotnie czuję się dziś podobnie, jak w potrzasku. Nie mam żalu, uczę się z tym żyć. A tak poza tym jak sobie radzę tak sobie radzę, wszak kuleję to na cztery łapy spadłam i co tu więcej trzeba. Mój brat nie miał już tego szczęścia, życie ma zjechane na maxa, nie miał tyle siły by się z tym uporać, zwłaszcza, że on wciąż tam mieszka, a ojciec nadal go poniża, choć po pijaku to jednak musi boleć.
        • stillgrey Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 03.08.13, 00:10
          "P.S. Mojego młodszego brata wychowała już zupełnie inaczej. Tak jak powinna smile Wyrósł na mądrego i pewnego siebie faceta. "

          Jakies rozdwojenie jazni czy czegos w Twoich postach nie zrozumialam?
          • anna_sla Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 03.08.13, 23:05
            nie zrozumiałaś. Mnie i starszego brata zaniedbała, a młodszego (kilkanaście lat później urodzony) "dopieściła"
    • zuzanka79 Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 02.08.13, 15:29
      Kurcze, no, nienormalna jestem,bo nic mi na myśl nie przychodzi wink
      Nic. Żadnych skrzywień,i odchyleń nie mam.
      Mój dom jest moim domem. I na szczęście przez 10 lat zarówno mama jak i teściowa jeszcze bałaganu nie zauważyły. Nie zauważyły też rozwydrzonych, czasem brudnych i pyskatych dzieci, sterty nieposkładanego prania w sypialni. Nie połamały się o porozwalane po całym przedpokoju buty, zabawki walające się byle gdzie* (czytaj: wszędzie), nie przykleiły do nieumytej domestosem podłogi i inne takie. Wnikliwe ich oko nie dostrzegło że ich syn/zięć a mój mąż sam sobie prasuje, zmywa naczynia i czasem chudnie bo na obiad tylko zupa. I bynajmniej nie dlatego że biedujemy big_grin
    • moonshana Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 02.08.13, 21:28
      bardzo. bardziej już chyba nie mogli.
    • modliszka_zwyczajna Re: jak was skrzywiła wasza rodzinka? 06.08.13, 18:38
      Dzięki rodzinie w wieku kilkunastu lat stałam się archetypem kobiety - karmicielki wink Po prostu muszę nakarmić każdego gościa. Dopytuję się, proponuję i jestem pewna, że mój mężczyzna często je tylko dla świętego spokoju.

      Drugim skrzywieniem jest ciągłe sprzątanie kuchni. Nie mogę zjeść, gdy np. brudne garnki stoją w zlewie. Za to nigdy nie prasuję, bo moja mama prasowała nawet bawełniane/wełniane? rajstopy.
Pełna wersja