Dodaj do ulubionych

no i kryzys

29.12.13, 19:58
W moim malzenstwiesad mega kryzys, nie potrafimy sie dogadac. Swieta spedzilismy osobno zeby odpoczac od siebie, 2 dni bylo ok i dzisiaj znowu... Kocham go, on twierdzi ze kocha mnie a mimo to jest fatalnie. Juz nie mam sily walczyc, wszystko czego probuje daje krotkotrwale efekty. Wiem, ze jak sie rozstaniemy to nie bedzie szans na powrot. Poprzedni zwiazek nauczyl mnie ze nie warto. A najgorsze jedt to, ze oprocz slubu lsczy nas mieszkanie, do ktorego wprowadzilismy sie 3 miesiace temu. I chyba znowu zaczyna sie odzywac moja depresja, do tego mega bezsennosc i nadcisnienie. On tez kiepsko sobie radzi. Musialam sie wyzalic...
Obserwuj wątek
    • grave_digger Re: no i kryzys 29.12.13, 21:33
      Sprzedać mieszkanie, kasę podzielić i zacząć żyć. Żyć normalnie i po swojemu. Co to za miłość, gdy jest fatalnie. To nie miłość. To przywiązanie.

      No dobra, jak długo jesteście i jak długo nie możecie się dogadać?
      • motylka34 Re: no i kryzys 29.12.13, 22:21
        Razem od 3 lat, fatalnie od miesiaca. Powod- problemy finansowe zwiazane z zakkupem mieszkania. Moim zdaniem do ogarniecia. I nawet nie ma tragedii, 25 tys do oddania koledze. Jak zacisniemy pasa to damy rade. Do tego pojawily sie pretensje, moje poronienie po drodze. Zycie nas przeroslo. A na dodatek test ciazowy wyszedl pozytywny
      • andziulec Re: no i kryzys 29.12.13, 23:41
        grejw hola! to dopada większość małżeństw! Nie sugeruj od razu radykalnych rozwiązań! plz
        co to za miłość gdy jest fatalnie? no własnie taka miłośc fatalna. Nie zawsze jest różowo w życiu.
      • dlania Re: no i kryzys 30.12.13, 14:18
        . Co to za miłość, gdy jest fatalnie. To nie miłość. To przywiązanie.
        >

        GRave, zaczynasz mnie wkurwiać. Naprawdę, gówno wiesz o zyciu ze swoim zabójczym stażem roku małżeństwa i jednym zjebanym związkiem wcześniej, a jeszcze czyjes życie chcesz spierdolić.
        • babowa Re: no i kryzys 29.12.13, 22:32
          bedziesz
          mozliwe za masz hormonalne hustawki i tyle
          poplacz i poczekaj
          jesli depresje mialas, wal do lekarza bys sie nie rozkrecila
          i dzialaj, nie siedz przed kompem zaplakana
          nie masz kumpeli w realu?
          smarcz jej do woli
          i gratuluje, bedziesz miec dziecko
          twoje smile
          • motylka34 Re: no i kryzys 29.12.13, 22:43
            Do psychologa chodze, od razu poszlam. Lekow nie wezme, musze wziac sie w garsc. Raz poradzilam sobie z dzieckiem, poradze i drugi raz. Pierdolona milosc, to wszystko tak boli ze az serce rozdziera. Teraz boje sie o dziecko, ciaza w takim stresie
            • kanna Re: no i kryzys 29.12.13, 22:58
              moja depresja, do tego mega bezsennosc

              Tego się "wzięciem w garść" nie leczy uncertain
              Podobnie zresztą jak nadciśnienia.

              Lecz się kobieto. Tylko dbając o siebie, możesz zadbać o dzieci.
        • przeciwcialo Re: no i kryzys 29.12.13, 22:46
          Co to znaczy byc z nim szczęśliwą? szczęście to puzle z wielu kawalkow...
          Po pierwsze lekarz internista i ginekolog sie klania a potem na spokojnie pogadac raz jeszcze. Czego ty oczekujesz, czego oczekuje on, musicie znaleźć kompromis nawet jak szczęśliwa ukladanka nie będzie miala kilku puzli.
          • motylka34 Re: no i kryzys 29.12.13, 22:55
            Ja liczylam sie z problemami roznymi, ale latwiej jest je pokonac jak jest sie razem a nie gdzies obok, caly czas osobno. Pewnie jutro, pojutrze pogodzimy sie a za klejne kilka dni bedzie powtorka. Staram sie nie prowokowac. Dzisiaj poszlo o to, za tluklam sie szczotka do zamiatania o 12 kiedy on chcial spac
            • boos77 Re: no i kryzys 30.12.13, 07:32
              Moim zdaniem jezeli " starasz się nie prowokować" to dobrze nie jest. Sama mam podobne problemy, ale moim zdaniem nie ma miejsca w dobrym zwiazku na cos takiego jak prowokowanie do klotni. Przynajmniej nie powinno być. Zastanów się porzadnie nad sensem bycia z kimś, przy kim musisz sie ciagle pilnowac. Pozdrawiam.
              • mamaoskarka18 Re: no i kryzys 30.12.13, 08:13
                Jak to początki ciąży to idź do gina powiedz że masz teraz dużo problemów i stresu przepisze Ci tabletki na podtrzymanie ciąży, to że chodzisz do psychologa to bardzo dobrze. Rozmawiajcie dużo, a jak M nie chce iść na terapie idź sama porozmawiaj z terapeutą może on Ci podpowie jak przekonać M żeby z nim porozmawiał. A co na ciążę powiedział M? Jak to trwa dopiero miesiąc to nie jest źle, gorzej jak by się już z pół roku ciągnęło i nic z tym byście nie robili.Będzie dobrze głowa do góry i pomyśl że niedługo we trójkę będziecie chodzić na spacery a uśmiech dziecka wynagrodzi Wam ten zły czas.
                • motylka34 Re: no i kryzys 30.12.13, 12:47
                  Bylam u gina i jestem w 6 tyg ciazy. Ze wzgledu na nadcisnienie dostalam dupgaston. M dowie sie o dziecku pi poludniu. Postanowilam, ze dziecko jest najwazniejsze i jesli bedzie tak jak jest to poprosze go zeby sie wyprowadzil. Sytuscja mocno dotyka mojego 10 letniego syna wiec mam o kogo dbac. Raz zostalam sama z 3 miesiecznym dzieckiem, dam sobie rade drugi raz, tym bardziej z rocznym macierzynskim. Teraz pilka po jego stronie.
                  • fajnyrobal Re: no i kryzys 30.12.13, 13:31
                    Uwaga, teraz będę się wymądrzać wink
                    Mam za sobą 15 lat małżeństwa, w sumie 17 lat jestem z jednym chłopem. Nie jest cudowny, wręcz przeciwnie, ja zresztą też nie idealna. ale trwamy ze sobą. Nie ma już motyli w brzuchu, czasami jest to bardziej przyzwyczajenie,przyjaźń, chociaż wybuchy się zdarzają. I o to chodzi, życie na wulkanie uczuć jest ekscytujące może, ale na dłuższą metę szalenie męczące.Partner ma być jak para wygodnych kapci - masz się czuć przy nim komfortowo i bezpiecznie. Ja tam swoje "kapcie" kocham mimo wszystko wink

                    Z doświadczenia wiem, że pierwszy poważny kryzys małżeństwo zalicza właśnie w trzecim roku - schodzicie z haju endorfinowego spowodowanego zakochaniem i nagle widzicie jaki partner jest naprawdę. Tu dołożyły się kłopoty finansowe - drobne raczej i twoja ciąża. Hormony ci szaleją, jesteś przeczulona. a facet, jak to facet, nie rozumie co się z tobą dzieje, co się z nim dzieje i reaguje agresją.
                    Nam pomógł... wyjazd męża na 3 miesiące do Warszawy w delegację. Wy też powinniście odpocząć od siebie trochę dłużej niż 3 dni - to pomoże wyciszyć emocje i zrozumieć czego tak naprawdę potrzebujecie. bo na razie oboje zachowujecie się jak para sfochanych dzieciaków i ranicie się jeszcze bardziej.
                    • mamaoskarka18 Re: no i kryzys 30.12.13, 14:00
                      Mam nadzieję że jak się dowie o ciąży to przejrzy na oczy i się dogadacie. Na razie dbaj o siebie i swojego syna aby na nim się nic nie odbiło. Może faktycznie niech na jakiś czas się wyprowadzi, zatęskni, przemyśli. Trzymam za Was kciuki i pamiętaj masz dla kogo żyć!!!!!
                    • kk345 Re: no i kryzys 30.12.13, 14:13
                      > na razie oboje zachowujecie się jak para sfochanych dzieciaków i ranicie się jeszcze bardziej

                      True. I nie ma co się przerzucać po czyjej stronie jest piłka, tylko usiąść i porozmawiać, co które czuje bez udowadniania sobie nawzajem, czyja wina i kto ma rację. Dorośli rozmawiają i są w stanie pokonać stres związany z przeprowadzką/ciążą/problemami finansowymi, ale do tego trzeba porozumienia i wspólpracy, oraz uciszenia szalejących emocji...
                  • dlania Re: no i kryzys 30.12.13, 14:21
                    Motylka, a ty chcesz sięznim dogadać, pójśc na jakieś kompromisy, ustalić wspólne zasady - czy tez oczekujesz, że on przyjmie twoje jedynie słuszne racje? Bo brzmisz nieco walecznie, stawiasz warunki - a może warto też w sobie cos zmienić?
                    • motylka34 Re: no i kryzys 30.12.13, 14:30
                      Oczywiscie, ze chce ustalic kompromisy i odciac to wszystko gruba kreska. Poki co to ja jestem ta strona, ktora zaczyna rozmowe. Tak jak pisalam wczesniej zalezy mi na nim, ciagle go kocham ale powoli przestaje wierzyc w sens mojej walki. Nie obrazam sie, mowie spokojnie, nawet glosu nie podnosze. Ale ulubiona odpowiedzia mojego M jest nie wiem. Dziwnie sie zachowuje, przed chwila dostalam sms o tresci kocham Cie.
                      • dlania Re: no i kryzys 30.12.13, 14:49
                        Bo faceci trochę inaczej myślą, komunikują się, wyrażają uczucia... Przy czym "trochę" jest tu eufemizmemwink
                        Staraj się nie stawiać go pod ścianą, nie dociskac, nie pozbawiać twarzy, nikt tego nie lubi. A może jakiś seksik? Po zawsze lepiej sie rozmawia (dzięki Toto za nauki małżeńskiewink) Będzie dobrze, tylko ustal także sobie priorytety - czy wazniejsze jest pokazać, że to ja miałam rację, czy okazać, że go kocham? Np. informacja o dziecku - jak chcesz mu to powiedzieć? W miłej atmosferze, w łóżku czy tez raczej poinformujesz go, że ma się wziąć do roboty, bo wydatki wam wzrosną?smile
                        Wiadomo, że w Tobie i tak może jakiś żal pozostać, wyrażanie uczuć nie polega jednak na wyrażaniu pretensje, te zostaw sobie ewentualnie na potem, może nawet za jakiś czas okażą sie nieistotne.

                        Z drugiej strony - zawsze może się Wam nie udać. Ale moim zdaniem rezygnowanie ze związku po 3 latach ze względu na nieporozumienia świadczy nie o tym, żę zwiążek jest zły, tylko że nie potrafi się w tym związku być.
                        Życzę Ci, żebym Wam sie jednak udało dogadaćwink
    • motylka34 Re: no i kryzys 01.01.14, 15:06
      Sylwester okazal sie przelomowy. Usiedlismy, pogadalismy bez pretensji, ustalilismy budzet w celu wygospodarowania oszczednosci i siedzielismy pol nocy przy grach planszowychsmile o ciazy powiedzialam dzisiaj rano, M skacze kolo mnie, syn obrazony ale odklada zabawki dla rodzenstwasmile duzo pracy przed nami, ale powinnismy dac radesmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka