dlania
05.04.09, 20:03
Jedziemy dzis rano (koło 11.30) na wycieczkę, rozmowa:
Mąż: No to sezon sie zaczął
ja (patrząc szczęśliwa na słoneczko, wałówkę i w ogóle): Nooooo!
M: Szkoda że tak kiepsko.
Ja (próbując złapać o co chodzi): Że co??? Co ci jest kiepsko?!
M: No juz drugi wyścig bez punktów..
Ja: A wez ty mnie ugryź, to ty o tym sezonie?! Co mnie to obchodzi!
M (po chwili znaczącego milczenia): Bo wy, baby, to nic nie rozumiecie.