a propos samobójczyni

06.04.09, 11:45
chciałam tutaj umieścić wątek, a pomyliłam się i wrzuciłam na
ematkętongue_out

Widziałam jak młoda kobieta skacze z mostu pod pociąg
Nie trafiła w tory, spadła na dach pociągu, a później na tory.
Kiedy do niej podchodziliśmy z mężem, jeszcze żyła, krzyczała "nie
pomagajcie", była zakrwawiona i chyba pijana... Wiek - około 30stki
Strasznie przygnębiające.
Nie wiem, czy ostatecznie przeżyła.
Trzeba być mega nieszczęśliwym, żeby chcieć sie zabić

Dziewczyny, wyobrażacie sobie siebie w takiej sytuacji?
Kurcze, zastanawialiśmy się z mężem, co gdybyśmy mieli wytłumaczyć
coś takiego dziecku. Co powiedzieć?
    • morepig Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 11:56

      tabakierka2 napisała:

      > chciałam tutaj umieścić wątek, a pomyliłam się i wrzuciłam na
      > ematkętongue_out

      heheheh

      co do reszty- nie wiem jeszcze jak... ale chyba prawde bym mowila,
      ze pani byla pijana, nieszczesliwa itp itd i podkreslalabym
      nieodwracalnosc tego czynu
    • cudko1 Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 11:56
      ale w sytuacji samobójczyni czy waszej - że to widzieliście??
      • tabakierka2 Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 11:58
        zakładając, że dziecko by to widziałosad
        Dla mnie to był wielki szok, natomiast dziecko pewnie by nie
        rozumialo dlaczego ta pani skoczyła ( może spadła?).
        • cudko1 Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 12:02
          a ja bym powiedziała, że ta pani była pijana i głupia (tak wiem
          okropnie to brzmi) ale niechciałabym aby moje dziecko uważało
          skakanie z mostu pod pociąg za wyjście z sytuacji, receptę na
          nieszczęście.
          Jeżeli oczywiście skumaloby że ta Pani skoczyła z premedytajća a nie
          ze to przypadek.
    • aniuta75 Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 12:00
      Straszne...
      Pewnie bym po pogotowie zadzwoniła. Dziecku... nie wiem, może, że pani nie
      uważała i wypadła? Trudne to.
      • tabakierka2 Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 12:02
        najgorsze było jak ta pani krzyczała "nie pomagjcie"sad crying
        • hellious Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 12:07
          Ja mam za soba nieudana probe samobojcza. Na szczescie nie udana.
          • tabakierka2 hell 06.04.09, 12:12
            Ty niedobra babo!!! dlaczego chciałaś się zabić?
            Ale by było smutno bez Ciebieuncertain
            • hellious Re: hell 06.04.09, 12:13
              to bylo baaardzo dawno, mialam 11 lat. Dlaczego? To byla chyba taka drastyczna
              proba zwrocenia na siebie uwagi rodzicow, bo nie chcialam sie zabic tak
              naprawde. Gdybym chciala, nie wyszlabym przestraszona z domu i nikt by mnie nie
              znalazl..
          • cudko1 Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 12:12
            hell naszczęście. Drugi raz Ci taki pomysł do głowy nie przyjdzie
            mam nadzieję. Swoją drogą co się musi dziać że człowiek robi cos
            takiego?? z mojego bloku z mojej klatki skoczyła dziewczyna 18
            letnia. Tragediasad
        • aniuta75 Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 12:08
          No tak... Kurde nie wiem sad.
        • e.logan Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 12:13
          Wiesz ona musiala naprawde nisko upasc psychicznie , stanac przed
          murem nie od pokonania. Nie wiem co wiecej w niej odwagi czy
          glupoty . Przyznaje ze miewalam w zyciu takie sytuacje iz nie
          wyobrazałam sobie jutra. Nie przeespane noce, palipitacje, histeria
          No i najgorsza rzecz samotnosc w tlumie.

          Kiedy bylam juz na dnie i zaczelam sie podnosic dostalam kolejny
          cios. I wtedy bylam psychicznie tak nisko ..ze mao kto wyobrazi
          sobie.

          Wyszlam z tego. Pomogl mi moj syn , ktory ilekroc wyjezdzalam
          siedzial w okniei czekal na moj powrot .Wiec musialam wracac. I tak
          wyszlam z tego.

          Powoli z bolem.. Ale wiesz gdyby nie wtedy moj syn nie wrocilabym .

          Wiec nie obraze jej bo wiem co czula. Ale bardzo mi zal ze nikt na
          nia nie czekal tak jak wtedy na mnie.
          • cudko1 Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 12:19
            ja jej nie obrażam i nie o to mi chodziło. Chodziło mi raczej o moje
            dziecko. Fakt nie wyobrażam sobie co się czuje, w jakiej trzeba być
            sytuacji żeby targnąć się na swojej życie - nigdy nie było u mnie
            tak źle żeby o tym myśleć - po prostu na pytanie tabakierki jak bym
            to wytłumaczyła dziecku, nie chciałabym mówić mu że pani była
            nieszczęśliwa, miała problemy czy coś takiego. nie chciałabym
            tłumaczyć swojemu dziecku że samobójstwo może być jakimś sposobem.
    • tabakierka2 Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 12:44
      wiecie, najgorsze w tym wszystkim było to, że miejsce, które sobie
      wybrała to akurat droga nad jeziorko i do parku, którą zwykle chodzą
      rodziny z dziećmi, pogoda była śliczna, ciepło, słonecznie...I ona -
      leżąca przy torach, zakrwawiona...z zamglonymi oczamisad
      krzycząca "nie pomagać!"sad

      gdybyśmy byli tam 30sekund wcześniej, może inaczej by wyszło i może
      byśmy ją powstrzymalisad
      • e.logan Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 13:11
        Oj wspolczuje Ci. NAprawde i szczerze. Sama wiem ze jestem
        emocjonalna i dlugo bym to trawila.

        Nie wiemy dlaczego to zrobila.Jesli nawet po upadku nie chciala by
        jej pomagac i to byly jej ostnie mysli to naprawde musiala to czuc.
        TZn. czula ze tak bedzie dla niej lepiej.Gdyby chciala kogos jedynie
        nastraszyc to nie oponowalaby .
      • lubie.garfielda Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 15:53
        Jakbyś wiedziałaś że masz się przewrócić to byś sobie siadła. nie
        gdybaj.

        to nie ty skakałaś
        byłaś, widziałaś, zadzwoniłaś po karetkę...
      • gacusia1 Re: a propos samobójczyni 06.04.09, 17:11
        Widzialas,jak umarla?
        • tabakierka2 Re: a propos samobójczyni 07.04.09, 07:09
          CytatWidzialas,jak umarla?

          Nie, mozliwe, że przeżyła. Podejrzewam, że upadek na dach pociągu
          zamortyzował upadek na tory.
          Oglądaliśmy później lokalne wiadomości, ale nic nie mówili na ten
          tematuncertain
          • bei Re: a propos samobójczyni 07.04.09, 08:46
            Po takim upadku- można bełkotac jak w stanie odurzenia alkoholowego.
            Nawet gdyby była pijana- to przeciez nie wiadomo, czy wypiła dla
            odwagi, czy piła wczesniej bo piła...

            Samobojca- to desperat....nie chcę oceniać...nigdy nie wiadomo, co
            może stać sie z naszą psychiką...
    • moninia2000 Re: a propos samobójczyni 07.04.09, 10:24
      No..., ale ja kuzwa czego nie zrozumialam albo po prostu nie
      ogarniam mozgownica leniwa::....uncertain
      Czy wy, jako ze krzyczala "nie pomagac" nie pomogliscie???????
      • tabakierka2 Re: a propos samobójczyni 07.04.09, 11:15
        hmm...zadzwoniliśmy na pogotowie, więc chyba i tak nie spełniliśmy
        jej woli. Inaczej pomóc nie zamierzałam,coby jej nie pomóc w
        odejściu uncertain
Inne wątki na temat:
Pełna wersja