Moje dziecko pod opieka tatusia...

17.04.09, 21:30
...napiło sie Berodualu do inhalacji... A w składzie brom, kwas solny. Kuźwa
powiedzcie, że nic jej nie będzie. Oczy miała przekrwione i spokojna strasznie
była. No i duzo chyba nie wypiła, bo to niezbyt dobre chyba.
    • doral2 Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 21:36
      skoro nie szkodzi na płuca, to może i na żołądek też nie??
      a lekarz co na to?
      • dlania Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 21:41
        Lekarz to może sie jutro wypowiedziec.
        Ulotke przestudiowałam, nic tam nie ma o wchłanianiu poustnym. Ale inhalacji jej
        juz dzis nie robiłam...
    • mathiola Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 21:42
      ja bym zadzwoniła na izbę przyjęć albo jakiś oddział pediatryczny. Kiedyś jak
      starszak dostał gorączki, chciałam mu dać środek przeciwgorączkowy. Tak
      obliczałam dawkę, tak obliczałam, przeliczałam.... że dałam mu 4 razy za
      dużo.... Nie wiem, jakiegoś zaćmienia dostałam. Zadzwoniłam na izbę przyjęć w
      naszym szpitalu i zapytałam, czy go wieźć, czy nic mu nie będzie smile
      • karra-mia Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 21:43
        ja bym poszła za rada mathioli, dla twojego świętego spokoju, i
        spokojnie przespanej nocy.
        • dlania Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 21:44
          Kurde, ide dzwonić.
          • bernimy Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 21:46
            No i?
      • opium74 Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 21:45
        dokładnie, telefon chocby do jakiejś apteki całodobowej
      • endi100 Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 21:48
        Kurcze, zdzwoń na pogotowie i zapytaj, chociaż ja bym pewnie
        pojechała. Mój glut kiedyś napił się pulmicortu, ale malutko, nic mu
        nie było... ech
        • dlania Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 22:13
          Uff, w dwójnasób sie uspokoiłam.
          Pani dr na pogotowiu powiedziała, zeby obserwować dziecko, czy nie ma duszności,
          drgawek itd, a że "incydent miał miejsce koło 18 toby juz chyba objawy były. No
          i powiedziała, że zalęzy ile wypiła, czy krople na język czy więcej. Więc
          przeprowadziłam dochodzenie - najpierw wziełam na język - gorzkawo-tłuste, no
          nie wypiła tego chyba dużo (choc chuj wie, bo balsam kapucyński uwielbia). Pytam
          starego jak to dokładnie było. Więc mówi, że zaniepokojony ciszą wchodzi do
          pokoju, a tam młoda kuca z odkręcona buteleczką, patrzy a ta ma zielony język.
          Więc jej zrobił płukanie paszczy i czekał.
          I wicie co? ja mysle, że ona wcale tego nie wypiła, od lat sie inhaluje i wie że
          to do inhalatora sie leje, znalzała to se odkręciła. A język zielony? Pewnie
          kredka zwykła...
          • iskierka40 Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 22:20
            może faktycznie nie wypiła...ale obserwuj dokładnie,bo różnie to
            może być,trzeba takie rzeczy chować przed dziecmi!ja tez mam juz
            nauczkę jak mój mały pół butli wapna wypił!
            • dlania Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 22:24
              Weź mnie już nie sztorcuj, juz od męza zjebe dostałam, że zostawiłam nebulizator
              na stole, a butelka w nim była;-(
              Kuźwa, sam nie upilnował dziecka to teraz winnych szuka i panike robi. Zielony
              język, kuźwa, że tez od razu o tej kredce nie pomyślałamwink
              • teqilaa Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 22:40
                my ze dwa miechy temu mielismy jazde ze dwie godziny po tym jak małż
                zostawił baterie na sofie a potem jednej nie moglismy znależć a
                diaboł sie przy nich kręcił. Oczywiscie 100 telefonów na ostry,
                obserwacja młodego, w końcu sami zaczelismy testowac czy dalibysmy
                rade polknąc baterie paluszka, z tych wiekszych paluszków. Kiedy
                oboje soie prawie podusilismy stwierdzilismy ze raczej niemozliwe
                zeby łyknął i rzeczywiście po kolejnej godzinie suka sie znalazła,
                lezała sobie w miejscu które 100 razy wcześniej sprawdzaliśmy hehehe
                • doral2 Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 22:59
                  bo to zła bateria była wink
                  moje dziecko nawpierniczało się polopiryny-S.. szczało dalej niż widziało.. a
                  poza tym nic.
                  • teqilaa Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 23:08
                    taaa, tatuś wiedząc że mamy diabła nie dziecko, ot tak sobie
                    zostawił na wierzchu cos czego jeszcze diaboł nie mial w łapie i w
                    gębie. Nieeee na pewno nie zainteresuje!!, ale bateria to w sumie
                    pikuś przy galopie przec całą chate z wielkim nożem w ręku. Dodam
                    tylko że mój diaboł ma 15 miesięcy. Czasem mam wrażenia że po domu
                    szaleje laleczka Chuky nie dziecko wink
    • karra-mia Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 17.04.09, 22:11
      i?
    • mearuless w ramach nauczki 17.04.09, 22:34

      przetestowalabym na tatusiu nowy tłuczek do miesasmile
      albo chociaz kawalek walizki wystawila na prog.
      no w najlzejszym przypadku szlaban na sex na conajmniej 3 i pół rokuwink
      • agusia79-dwa dlania dla pocieszenia 17.04.09, 23:35
        ja przed świętami łyknęłam clinu do okien bo był w butelce po
        mineralnej- mój m. przelał (potrzebował butelkę). 3! razy rzygałam,
        odbijało mi sie clinem, a stary stwierdził, że mogę myć od razu okna-
        pluć na nie i wycierać. ŚWINIA, zero współczucia.
        • dlania Re: dlania dla pocieszenia 18.04.09, 08:41
          agusia79-dwa napisała:

          > ja przed świętami łyknęłam clinu do okien bo był w butelce po
          > mineralnej- mój m. przelał (potrzebował butelkę). 3! razy rzygałam,
          > odbijało mi sie clinem, a stary stwierdził, że mogę myć od razu okna-
          > pluć na nie i wycierać. ŚWINIA, zero współczucia.

          o MATULU, wyrazy współczucia, zemdliło mnie na sama mysl! cZĘSTO MAŁzonek takie
          zamiany opakowac robi? To wesołe zycie macie!wink
        • slimakpokazrogi Re: dlania dla pocieszenia 18.04.09, 11:18
          a mój chłop kiedyś woził w aucie olej przelany do butelki po ice
          tea - kurde, kolor ten sam... I kolega się napił....
    • e.logan Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 18.04.09, 07:08
      DZiecko to dziecko ,ciekawe swiata itd.Ale ja sama majac nascie lat
      (chyba 19) zamiast tabletki przeciwbolowej zjadlam srodek
      przeczyszczajacy.Jak sie to stalo ze pomylilam opakowania nie wiem
      ale wiem jaka jazde pozniej mialam.
    • liwilla1 Re: o matko Dlania! 18.04.09, 07:20
      te chlopy maja czasem mozgi w kolanach chyba. moj tez czasem swoim przykladem
      zaprzecza prawom ewolucji, chociaz dyplom prestizowego wydzialu rownie
      prestizowej uczelni technicznej ma, z logika u niego na bakier bywa.
    • circa.about Re: apropos berodualu 18.04.09, 09:02
      To kilka dni temu ja sama podałam mojemu dziecku 5 kropli zamiast Zyrtecu.
      Pomyłkę zauważyłam w momencie gdy już połknął.
      Zadzwoniłam do znajomego lekarza, który stwierdził, że na pewno nic mu nie
      będzie "najwyzej będzie mu się lepiej oddychało".
      Ja raczej się bałam, że będzie mu się serce telepało, bo w przecież w berodualu
      jest fenoterol, który przyspiesza akcję srca.
      Ale nic mu nie było.
      • dlania Re: apropos berodualu 18.04.09, 09:03
        Uff, dobrze wiedzie, że nie tylko moje dziecko zostało (albo nie zostało, teraz
        to juz nie wiem) nafaszerowane fenoterolem i bromemwink Ale chyba nie zostało
        jednak, bo dalej kaszlewink
        • guderianka Re: apropos berodualu 18.04.09, 09:36
          No to tatuś się popisał wink
    • aniazm Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 18.04.09, 10:16
      Aniu, ja tez jakiś czas temu zaniepokojona ciszą zaglądam gdzie Stasio, a Stasio
      z PUSTĄ buteleczką berodualu i się śmieje. Nie było już dużo płynu, tylko z pół
      centymetra na dnie. Najpierw pomacałam wkoło, czy gdzie nie jest mokro, nie
      znalazłam i zadzwoniłam na pogotowie, gdzie od razu wysłali karetkę, bo berodual
      (jak już któraś tu o fenoterolu mówiła) przyśpiesza akcję serca. na szczęście
      zmierzyli mu ciśnienie i stwierdzili, że nic się nie dzieje. dopiero potem,
      tuląc go i czochrając po łbie, stwierdziłam, ze jakieś takie włosy ma sztywne...
      małpiszon sobie wtarł we włosy! a ja popylinę wśród rodziny zrobiłam, bo
      przecież ew. do szpitala najmłodszego ciągnąć nie będę i opiekę mu musiałam
      skołować...
      śmiali się, żem przewrażliwiona matka, a ja tam wolę sprawdzićsmile
      • dlania Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 18.04.09, 10:20
        Ucze sie na błędach - teraz juz nie zostawie leków w pojemniku nebulizatora,
        choc to wygodnewink. Ja pierwsze co zrobiłam, to oceniłam ilośc leku w butelce -
        i wiedziałam, że jesli wypiła to nieduzo. Ale na pogotowiu mi lekarka
        powiedziała, żeby własnie patrzec cy cos sie nie dzieje z ciśnieniem, czy nie
        dyszy, nie ma dreszczy, drgawek itd. A młoda sie zachowywała normalnie, tylko
        taka spokojna była...
        • mamaivcia Re: Moje dziecko pod opieka tatusia... 18.04.09, 10:37
          mój na szczęście nie lubi leków wink
          bo nie miałabym gdzie schować
          stoją na najwyższej półce ale on to taki alpinista - czekoladę z najwyższej
          półki potrafi ściągnąć uncertain
          raz tylko gupia baba zostawiłam krople do nosa na nocnej szafce ...
          wieczorem okazało się, że nie ma butelki
          w wywiadzie młody się przyznał, że odkręcił wylał do mojej biednej róży
          chińskiej (zdechła buuuuu) i wywalił butelkę do garażu uncertain
Inne wątki na temat:
Pełna wersja