dlania
18.04.09, 09:53
Wynik wychowania czy osobnicze preferencje?
Bo ja , choć byłam zwolennikiem tezy A, przy moich dzieciach zmieniłam zdanie
- razem sie wyhowuja, razem jedz, każda co innego.
Obiadem to by sie mogły dzielić jednym właściwie: jdna zjada tylko mięcho i
ziemniaki, druga warzywa i kasze. Z warzyw kanapkowych - jedna pochłania
papryke i pietruszke, druga tylko pomidory i keczup (takie warzywo w płynie).
Jedna pije soki kwasne, druga nie lubi nawet herbat owocowych no sa dla niej
za kwaśne. Z koszyka wielkanocnego jeszcze pod kościołem jedna wyciagnęła
zająća z czekolady, druga kabanosa.
W sumie spokój mam, bo sie nie bija o jedzenie, ale dziwne to. Szczególnie ten
mniejszy zwierz mięsożerny mnie przeraża, bo uwielbia tez wszelkie ostre
rzeczy (chrzan, musztarde, pikantne dania) oraz leki (to ta od berodualu), a
po łyknięciu kropelek balsamu kapucyńskiego (gorzkie i 60 % alkoholu) robiła
mine jak stary chłop po kielichu i mówiła:: "A! Ostre! Dobre!" Skąd toto sie
wzieło, czy to na pewno moje dziecko??????