Nawyki żywieniowe dzieci

18.04.09, 09:53
Wynik wychowania czy osobnicze preferencje?
Bo ja , choć byłam zwolennikiem tezy A, przy moich dzieciach zmieniłam zdanie
- razem sie wyhowuja, razem jedz, każda co innego.
Obiadem to by sie mogły dzielić jednym właściwie: jdna zjada tylko mięcho i
ziemniaki, druga warzywa i kasze. Z warzyw kanapkowych - jedna pochłania
papryke i pietruszke, druga tylko pomidory i keczup (takie warzywo w płynie).
Jedna pije soki kwasne, druga nie lubi nawet herbat owocowych no sa dla niej
za kwaśne. Z koszyka wielkanocnego jeszcze pod kościołem jedna wyciagnęła
zająća z czekolady, druga kabanosa.
W sumie spokój mam, bo sie nie bija o jedzenie, ale dziwne to. Szczególnie ten
mniejszy zwierz mięsożerny mnie przeraża, bo uwielbia tez wszelkie ostre
rzeczy (chrzan, musztarde, pikantne dania) oraz leki (to ta od berodualu), a
po łyknięciu kropelek balsamu kapucyńskiego (gorzkie i 60 % alkoholu) robiła
mine jak stary chłop po kielichu i mówiła:: "A! Ostre! Dobre!" Skąd toto sie
wzieło, czy to na pewno moje dziecko??????
    • alesio23 Re: Nawyki żywieniowe dzieci 18.04.09, 09:56
      moim zadaniem to jedno i drugie. Moja uwielbia qwszelkie sery
      pleśniowe i ogorki, może dlatego, że szybko sięz tymi smakami
      spotkała. za nic natomiast nie chciala przełkmnąć kaszki ,ja
      podobno miałam tak samo
      • guderianka Re: Nawyki żywieniowe dzieci 18.04.09, 10:35
        wg mnie to osobnicze preferencje a nie wychowanie. Jasne, że nie
        mając możliwości wyboru dzieciak je to, co mu się podtyka ale z
        czasem gdy ma już możliwości (artykułowanie, żądanie, odmawianie,
        sięganie)-bierze to, na co ma ochotę jego organizm
        U mnie w domu jadło się wątróbkę, której ja nie jadłam NIGDY.
        Puszczam spawy na samą myśl o spożyciu tego czegoś wink
        Moje dziewczyny z kolei-mają fazy. Nie ma czegoś takiego jak stałe
        menu-obserwuję zmianę ich upodobań, wżeranie brokuł i brukselki a
        potem nienawiść do nich, zjadanie ryżu i makaronu przez kilka lat
        bez problemu (oczywiście nie tylko tego tongue_out ) a potem
        stwierdzenie :przecież ja tego nie lubię tongue_out itp itd
    • mathiola Re: Nawyki żywieniowe dzieci 18.04.09, 22:33
      ja mam trójkę, wszystkie chowane podobnie a każde inne... a jednak podobne.
      Obiad złożony z ziemniaków, kotletów mielonych i mizerii dajmy na to. I tak:
      starszy zjada tylko kotlety i mizerię, od ziemniaków chce mu się wymiotować.
      Średnia (umownie średnia, starsza o 3 minuty) zjada swoje ziemniaki i ziemniaki
      młodszego brata oraz mizerię. Najmłodszy (umownie najmłodszy) zjada swoje
      kotlety i kotlety siostry, domagając się porcji mizerii, którą następnie z
      pieczołowitością plaster po plastrze odkłada na talerz siostry. Więc umownie
      starsza zjada dwie porcje mizerii i dwie porcje ziemniaków a umownie młodszy
      dwie porcje kotleta smile
      Starszy ponadto najbardziej na świecie uwielbia bazylię i wyżera mi każdą ilość
      zakupioną w doniczkach. W tym roku jak zwykle posieję w ogródku i jak zwykle
      obeżre mi wszystkie krzaki do gołości, zupełnie jak szarańcza. Ale najpierw
      obeżre cały koper i znowu będę musiała kupować do małosolnych smile
      A tak w ogóle to chcąc zadowolić całą trójkę, powinnam gotować trzy rodzaje
      obiadów: spaghetti, pomidorową i naleśniki.
    • 18_lipcowa1 to samo u mnie w domu bylo 18.04.09, 23:15
      Ja z moim bratem tak samo.
      Niby w tym samym domu a rozni.
      Ja bylam niejadkiem, on zarlokiem.
      On jadl i pije mleko non stop- na zasadzie kaszy manny, budyniow,
      zupy mlecznej, z platkami, samo mleko, mnie mleko zawsze brzydzilo.
      On slodkie - ja slone i ostre.
      Ja kochalam sery zoltem, on na widok sera wymiotowal wrecz.
      Ja jako dziecko kochalam baleron, on nie lubil wedlin ani miesa.

      I tak zostalo do dzis.
      On po mamie, ja po tacie.
    • karra-mia Re: Nawyki żywieniowe dzieci 19.04.09, 10:05
      Dlania mój syn to takie twoje drugiewink też miesożerny, tez łyka
      wszystkie syropy z kieliszka i gada "pychotka", "dobre", je cytryne
      jak jabłko, pożera wszystie warzywa, ale np naleśniki na obiad
      odpadają, bo musi być mięso
    • azbestowestringi Re: Nawyki żywieniowe dzieci 19.04.09, 10:19
      mysle ze i jedno i drugie ma duzy wplyw smile
      moje dzieciaki np od malego jedza sushi i sporo japonskich dan (mieszkala kiedys
      z nami studentka z japonii, ktora gotowala najprzedziwniejsze dla przecietnego
      europejczyka rzeczy i dzieci, zwlaszcza starsza, to pochlanialy bez
      zastanowienie sie, czy to sie je, czy nie smile
      starsza do przedszkola w pudelku na drugie sniadanie czesto ma zapakowane,
      zamiast np czipsow, pokrojone w kwadraciki suszone nori - glony do sushi.
      jesli chodzi o jedzenie tego samego - nasz syn jest wyraznie bardziej miesozerny
      niz corka, ktora zjada wszystkie salatki, a mlody na odwrot, zje najpierw mieso
      a zielenine zostawia
      • wilma1970 Re: Nawyki żywieniowe dzieci 19.04.09, 15:13
        Nie tylko preferencje smaków różnią dzieci. Różni je WSZYSTKO.
        Pierwsze jest zwykle miarą wszystkiego, drugie dziecko jest zaprzeczeniem
        pierwszego dziecka. Dopiero trzecie i następne są wolne od porównań. Wyczytałam
        to w antropozoficznej książce. (Blee) Już zdążyłam sobie przypisać kilka moich
        wychowawczych sukcesów co do czwórki moich dzieci aż tu urodziłam piąte i ZONK
        zaskoczenie. Urodziłam tak dziwne dziecko, że nawet nasz Aspie go nie przebił.
        Najdziwniejsze jest to, że ich charakter jest łatwy do rozpoznania już od
        pierwszych chwil życia, ba, nawet metoda jaką wybierają przy przyjściu na świat
        jest dla każdego typu temperamentu charakterystyczna.
        • guderianka wilma1970 19.04.09, 17:54
          możesz napisać coś więcej o tym co wyczytałaś w książce w
          odniesieniu do swoich dzieciaków?
          I coś więcej o tym swoim dziewnym maluchu ? smile
          • wilma1970 Re: wilma1970 19.04.09, 20:53
            Co do książki, to już więcej nie pamiętam. To była antropozoficzna książka i z
            tą doktryną już w życiu nie chcę mieć nic wspólnego. Brrr.
            A moje dzieci od I do IV były i są bardzo otwarte, przebojowe, nigdy się nie
            bały innych ludzi, nie wstydziły w sklepach. Nie miałam problemów z myciem głów,
            urazami...numerowi II, gdy miał niecałe trzy lata wyciągnęli opiłek żelaza z oka
            bez narkozy - zleciały się pielęgniarki, żeby go przytrzymać, ale ja tylko
            spokojnym głosem wyjaśniłam mu jakie to ważne, żeby nie zamykał oczka i patrzył
            się w jeden punkt, ach, jak potem wszyscy cmokali, że takie dzielne dziecko.
            Przypisałam sobie nie swoje zasługi. Mhm. A potem nastąpił Józef, taki obywatel
            Piszczyk. Nawet nie chciał wyjść na świat po ludzku - co się będzie pchał i
            narażał na niewiadomoco. Pepe jest szalenie ostrożny - muszę tak formułować
            komunikaty o świecie, żeby nie wzmagać jego poczucia, że świat jest
            niebezpieczny i groźny.
            • dlania Re: wilma1970 19.04.09, 21:16
              Wilma, ewolucja z braku laku chyba zaczyna coraz szybciej dawać mądrośc matkom -
              tzn. nie dopiero przy 4 czy 5, a juz przy drugim mnie sie akurat trafiło.
              Przy pierwszym byłam troche przerazona, że dziecko takie podobne do mniee
              charakterologiczne, że je sformatowałam na swoje podobieństwo, z zaletami i
              przede wszystkimi wadami czy jak to zwał. I drugie, absolutnie nie podobne do
              mnie mimo takich samych metod wychowawczych, mi uświadomilo, że guzik tam ja,
              kosmos je tak sformatował.
              • wilma1970 Re: wilma1970 19.04.09, 21:20
                To prawda. Nie miała baba rozumu, musiała pięć razy zaciążyć.
                Teraz to ja taka mądra jestem, ale już przepadło. Do beczek się już raczej nie
                zmieszczą.
                • dlania Re: wilma1970 19.04.09, 21:22
                  Na kimś ta ewolucja musi eksperymentowaćwink
    • kalina_p geny raczej 19.04.09, 17:21
      ja jestem mięsozerna, od małego podtykałam małej wedlinke, kotleciki, uwielbiam
      ziemniaki - często robiłam, dawałam - no i nic, ona po tatusiu i babci jest
      makaronowo-ryzowo-warzywna. Więc kotlety zjadam sama a na smażone dla niej
      naleśniki z kolei ja nie spojrzę.
    • bernimy Re: Nawyki żywieniowe dzieci 20.04.09, 09:02
      A co ja tu mogę napisać, jak mam tylko jedną. Ale napiszę coś: nasza
      jest strasznym małojadkiem, ale uwielbia owoce. I tak się
      zastanawiamy czy to po nas, bo wszystkie nowości i dziwne owoce
      kupujemy i zjadamy, czy tak sama z siebie?!
      Moja siostra narzeka, że Jej córki tylko jabłka, nic nie lubią
      innego. Ale jaki obrazek widzę: zawsze moja siostra zjada tylko
      jabłka z owoców. Kiedyś dałam Jej coś spróbować, przy małych, a Ona:
      eee tam, żadna rewelacja, wolę jabłka. No to małe też tylko jabłka.
      • pa.trycja Re: Nawyki żywieniowe dzieci 20.04.09, 09:50
        U mnie identycznie- dwoje dzieci i każde lubi zupełnie
        coś innego. Mało tego-sposób jedzenia mają zupełnie różny:
        starszy je z namaszczeniem-nożem i widelcem, pomału delektując
        się jedzeniem, natomiast młodszy od małego je szybko, dużo
        i chaotycznie...Ulubione pozywienie jednego znajduje się na
        liście pokarmów znienawidzonych drugiego...
        Wspólne obiady,które lubią to: rosół,pomidorowa, spagetti,
        naleśniki,kotlety z kurczaka,makaron ze szpinakiem.
Pełna wersja