Dodaj do ulubionych

zaanga zowanie emocjonalne w pracy:(

22.04.09, 10:27
pracuje w miejscu, w którym bardzo często stykam się z ogromnym
nieszczęściem ludzi. Np. malutkie dzieko w stanie przedagonalnym,
opieka paliatywna w hospicjum, bez nadzieji a ja siedzę i ryczęsad
mimo że pracuje juz jakiś czas i wiele widziałam/czytałam to nadal
nie potrafię nieangazowac się emocjonalnie, przezywać. Nawet jak
wracam do domu to nadal to w mojej głowie siedzi, myśle o tej
krzywdzie ludzi i się zastanawiam dlaczego takie rzeczy maja
miejsce? I ne wiem czy tak powinno być - a może podchodzić do tego
na sucho, traktowac jako kolejny przypadek do obrobienia??
Obserwuj wątek
    • krolowazla Re: zaanga zowanie emocjonalne w pracy:( 22.04.09, 11:49
      Ale to chyba normalne, ze człowiek współczuje i przezywa. Gdybyś tak tego nie
      odczuwała, to byłabyś zimna jak lód, bez serca po prostu.

      Ja chyba bym nie dała rady pracować w takim miejscu. Widziałam jak odchodzi moja
      mama (cały miesiąc to trwało ) i mam dość. Chociaż musze powiedzieć, że to mnie
      troche uodporniło, bo traktuje śmierć troche inaczej. Ale i tak ryczę jak widze
      w filmie , kiedy ktoś umiera sad
      • roksanaa22 Re: zaanga zowanie emocjonalne w pracy:( 22.04.09, 21:20
        Ja pracuję na bloku operacyjnym w dużym szpitalu ortopedycznym.Co
        prawda to nie taki wymiar jak u u Ciebie Cudko ale też nie jest mi
        łatwo...Codziennie oglądam ludzi cierpiących bóle i zażenowanie
        przed operacją.Do tego stopnia obolałych,powyginanych reumatyzmem,że
        nie można ich dotykac a trzeba w konkretnej pozycji ułożyć na siłę
        nie zwracając uwagi na jęki i czasem krzyki...Często pacjentami są
        dzieci.Teraz jest sezon na "dzieci trzepaka"-wiecie
        ciepło,powyciągali rowery hulajnogi i trafiają do nas
        połamani.Czasem niemowlęta okrutnie krzyczące ze strachu-serce się
        kroi...
        Niestety nie wszyscy zachowują sie dopowiednio wobec pacjentow.Aż mi
        czasem wstyd za współpracowników:/Zawsze staram się
        uśmiechnąć,przywitać,znać imię i nazwisko pacjęta żeby miał poczucie
        że nie jest "protezą" czy "przodostopiem" jak dla niektórych.
        • cudko1 Re: zaanga zowanie emocjonalne w pracy:( 22.04.09, 21:36
          a tego to już nie rozumiem niestety nie dałabym rady być ani
          lekarzem ani pielęgniarką, pewnie nawet na salową bym się nie
          nadawała. Podziwiam lekarzy i czasami rozumiem ich oschłosc, choć
          nie rozumiem zarozumiałosci i braku szacunku u niektórych. A i
          przekonania o własnej nieomylności.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka