lineczkaa
30.04.09, 17:08
Takim oto tekstem pewna mama wydarła się na placu zabaw na mojego
męża. Mała ok. 2 letnia dziewczynka weszła na linię zderzenia z
ciężką huśtawką, mój mąż poderwał ją do góry i postawił w bezpiecznej
odległości. Dziewczynka się tego gwałtownego ruchu przestraszyła i
zapłakała. Dopiero płacz oderwał mamę od gadania przez telefon, a mój
mąż burę dostał, że dziecko przez niego płacze. Chłop nie pozostał
dłużny i pani się oberwało za kompletne niezwracanie uwagi co robi
tak małe dziecko. Ciekawe jak by śpiewała, gdyby jej córeczce
huśtawka rozwaliła głowę

. Zwłaszcza, że ta huśtawka, to duży,
ciężki kosz linowy.