hedonistka
02.05.09, 10:00
Zaproponowałam koleżance wycieczkę - zwiedzenie rezerwatu a potem piknik na
łonie przyrody - z kocykiem, jajkiem na twardo i termosem z herbatą. Zapytała
mnie, czy w okolicy jest jakaś "infrastruktura" - typu kibel, knajpa. Kiedy
okazało się, że nie ma, zrezygnowała z wycieczki, bo ona nie wyobraża sobie
sikania w lesie, a ew. zrobienie kupy jest dla niej w takich warunkach
niewykonalne.
No i tak zaczęłam się zastanawiać - czy dla przeciętnej kobiety załatwienie w
lesie potrzeby fizjologicznej to norma nie budząca emocji, czy też extrema?