bernimy
06.05.09, 11:00
Będzie długa opowieść, dla wytrwałaych
Pracuję z kolegą, rozwodnikiem, który ma dzieci i nie ma już chęci
nigdy z nikim się wiązać. No więc żyje tak, że co jakiś czas poznaje
panią (imprezy, targi) z firm współpracujących. I wtedy jest bardzo
szarmacki, czuły, boski, uwodzicielski i wszytsko co kto chce.
Umawiają się, spotykają, wyjazdy, hotele, zagramanica itd. Trwa to
różnie od 1-6 m-cy i zaczynają go nudzić i wtedy sie zaczyna. One
wydzwaniają, pisują maile a On: hmmmm, no właśnie, hmmmm, wymiguje
się, wykręca, oszukuje.
Najpierw mnie to wkurzało, że tak postępuje, mówiłam że oszukuje te
kobiety itd. A On zaczął mi tłumaczyć, że przecież On niczego żadnej
nie obiecuje, że one się same godzą na to, że one wiedzą a im to
odpowiada. Wg mnie nie wszystko wiedzą, bo każda myśli, że oprócz
jego ex to jest tylko Ona.
Nawet dla zgrywu pozwalał mi odpisywać na te maile - jak dla mnie
masakra. Lubię tego kolegę, ale się zastanawiam nad tymi kobietami.
Czy to możliwe że tak naiwne, desperackie kobietki istnieją???
Rozumiem, że taki facet, to poprostu ma bardziej ekskluzywną i jakby
na chwilową wyłączność panią do towarzystwa (i nie tylko) ale czego
oczekuje taka kobitka?
Dodam, że chyba dla zachęty potrafią sobie robić sesje rozbierane i
wysyłać te zdjęcia, co też oczywiście widziałam, bo On wszystko mi
mówi i pokazuje. Może mnie zjedziecie, że jestem staroświecka itd.
ale kurczę, ja bym była tak strasznie ostrożna z rozbieranymi
zdjęciami, przecież one go tak naprawdę dobrze nie znają, nic o nim
nie widzą?
Powiem szczerze, mnie to bardzo intryguje. Czy znacie takie kobitki?
Dodam, że nie są to poderwane małolaty, tylko babeczki ok. 30 lat,
zadbane, nie wyglądają na desperatki... No oczywiście dokąd nie
wysyłają, niby żartem, prośby o zalegalizowanie związku!? A On się
wtedy śmieje, że co one sobie nabiły do głowy? Przecież On niczego
nie obiecywał, jaka legalizacja jakiego zwiazku?
I teraz aktualnie zabawia się panią po bolącym rozwodzie i szczerze
już mi Jej szkoda, bo Ona się angażuje coraz mocniej a On już
przebąkuje, że zaczyna już Go nudzić.
Jeśli macie chęć podyskutować to zaparaszam. Nie piszcie tylko że
jestem wścibska i się wtrącam w kolegi życie, bo nie jestem, kolega
namiętnie sam z siebie mi to opowiada a ja zawsze takie ludzkie
zachowania lubiłam sobie analizować. I nie chodzi mi o kolegę, Jego
rozumiem co z tego ma, ale chodzi mi o te babeczki?