babie to nie dogodzisz :D

08.05.09, 00:44
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=95015043&a=95015043
nie zamierzam komentowac bo to nie wymaga komentarza ale co sie usmialam to moje
    • asiaiwona_1 Re: babie to nie dogodzisz :D 08.05.09, 07:32
      Generalnie to nie rozumiem w czym problem. Dziecko chodzi do
      przedszkola na pół dnia, może więc zacząć chodzić na cały dzień. Nie
      muszą płacić opiekunce "całej pensji męża". Koleś z kolei nieźle się
      ustawił. Żona zapierdala, a on tylko z dzieckiem. Nie neguję, że
      opieka nad dzieckiem nie jest ciężką pracą, bo jest. Ale ciekawe jak
      długo facet chce tak jeszcze żyć na garnuszku żony...
      • aniuta75 Re: babie to nie dogodzisz :D 08.05.09, 08:10
        Zgadzam się z Asią smile. Wszystko fajnie ale do czasu.
      • moofka Re: babie to nie dogodzisz :D 08.05.09, 08:27
        Koleś z kolei nieźle się
        > ustawił. Żona zapierdala, a on tylko z dzieckiem. Nie neguję, że
        > opieka nad dzieckiem nie jest ciężką pracą, bo jest. Ale ciekawe jak
        > długo facet chce tak jeszcze żyć na garnuszku żony...

        dokladnie tak
        koles jest trutniem i pierdola
        wcale sie dziewczynie nie dziwie, ze ja szlag trafia
        dziecko potrzebuje obojga rodzicow
        a nie zaharowanej matki ogladanej wieczorem
        majac czteroletnie dziecko pracowalismy oboje
        raczej bez krzywdy dla dziecka
        da rade
        co innego niemowle
        co innego przedszkolak
        • mariolka55 zgadzam sie z asia i moffka w 100% n/t 08.05.09, 08:37

          • bernimy zgadzam sie z asia i moffka JA TEŻ 08.05.09, 08:48
          • ololla Re: zgadzam sie z asia i moffka w 100% n/t 08.05.09, 08:48
            Kurwa za takim przykładem to ja daleko szukać nie będę.
            Moja kuzynka ma dwoje dzieci 4lata i 9 mcy. Po porodzie siedziala w domu 3
            miesiace i z wielką radością leciała do pracy.Mąz siedzi z dzieciakami w domu.
            On nie zamierza pracować bo twierdzi że jest stworzony do wyższych celów. (
            chodzi chyba o płodzenie dzieci i siedzenie na grzędzie)
            No ale żeby tylko on nie był winny i zły, to żona (kuzynka) ma taką pracę że
            poza granicami kraju spędza większą częśc roku i obecnie np jest na Ukrainie. To
            jest dopiero matka!
    • joanna266 Re: babie to nie dogodzisz :D 08.05.09, 09:32
      ja tez nie rozumiem w czym problem.jak kobieta na garnuszku faceta
      to ok jak odwrotnie to juz osobnik sie opier...ala?jest
      rownouprawnienie i nie widze nic nienormalnego w tym ze
      facet "siedzi" z dzieckiem w domu.chyba lepiej nizby dziecko miało
      zostawać z obca babą?dla mnie proste.a to ze autorce watku to nie
      pasuje i ze ja zazdrosc o syna cisnie to juz inna rzeczwink
      • moninia2000 Re: babie to nie dogodzisz :D 08.05.09, 09:39

        Dokladnie tak! No bo nie rozumiem, a zona jak "siedzi" w domu to nie
        jest len i darmozjad? Wydaje mi sie, ze przesadza albo nie mozna jej
        dogodzic- i tak zle i tak niedobrze, bo jak byla w domu chciala
        pracowac, a jak maz jest chce, aby poszedl do pracy, choc
        paradoksalnie to egoizm zwykly typu "ja pracuje to ty tez sie
        mecz!", mimo ze rzeczywiscitej potrzeby nie ma...
        Mogliby sie dogadac- ona na pol etatu, on praca, ale chyba im trudno?
    • karra-mia Re: babie to nie dogodzisz :D 08.05.09, 09:35
      jakby siedziała w domu, to by narzekała, że ma już dość, jak
      pracuje, to narzeka, że mąż siedzi w domu i ma już dośćwink
      A z drugiej strony mając 4 letnie dziecko, wykopałabym tego chłopa
      do roboty i żadne głupoty i niskich zarobkach w jego branży by na
      mnie nie działały.
      • tabakierka2 Re: babie to nie dogodzisz :D 08.05.09, 09:46
        no nie wiem, Dziewczyny.
        Wydaje mi się, że jeśli obojgu pasuje taki układ, to nie ma co
        zmieniać go, natomiast w momencie kiedy babka ma pretensje, że facet
        siedzi w domu, a ona się męczy w pracy, to chyba pora pogadać
        uczciwie i wprowadzić zmiany...
        Jesli o mnie chodzi to zrobiłam tak: ja pracuję na 1/2 etatu (albo
        cały, w zależności od potrzeby)mąż na 1/2 albo cały ( również w
        zależności od potrzeby) a dzieć idzie do przedszkola i się integruje
        z maluchami albo idzie na 4h, a później jest z mamą/tatą która/y
        pracuje na 1/2 etatu. Ważne, żeby wszyscy byli zadowoleni i nikt nie
        miał poczucia bycia wykorzystywanym.
    • bernimy a nie chodzi o nie dotrzymanie umowy? 08.05.09, 09:44
      Przecież umówili się, że będzie siedział w domu dokąd dzieciak nie
      pójdzie do przedszkola.
Pełna wersja