to_wlasnie_cala_ja
11.05.09, 21:59
Czas: dziś godz. 16
Temp: 23 st w cieniu, na słońcu ok 27
Miejsce: plac zabaw
Występują: ja - krzywdzicielka, dzieci, gapie, oraz kretynki
Przebieg akcji: Zbliżam się do placu zabaw z ciężkim sercem. Boję się. Moje
dziecko znowu z krótkim rękawem. Nie wiem co będzie sie działo, co mnie czeka.
Zachodzę od tyłu, karze Małej być cicho i obserwuje sytuację - siedzimy z małą
w krzakach.
Dzieci poubierane w spodnie, pod spodniami rajstopy widać z daleka bo
dzieciaki spodnie zadzierają do góry, bluzy a pod bluzami to nie wiem ile
bluzek ale dwoje ma na wierzchu pikowane bezrękawniki, na głowach czapki (nie
chustki czy kaszkiety - czapki) Pozostałe dzieci ubrane normalnie bawią się
osobno.
chowam sie - coś się dzieje - a to jedna z kretynek podbiega do dziecka które
próbuje się rozebrać, naciaga mu czapę na uszy.
Bierzemy z Małą (która wyczuła nutę konspiracji i siedzi cicho)głębokie wdechy
i idziemy.
Mała podbiega do huśtawki
Reakcja kretynek które myślały chyba że wiecej tu nie zagoszczę :
" choćmy stąd bo dzieci jak patrzą na tego roznegliżowanego dzieciaka to same
głupieją i chcą sie rozbierać , nie ma co przesiadywać tutaj "
Ech jak się pusto zrobiło na tym placu, a jakie fajne kobity się poujawniały
co zahukane tymi babsztylami były.