poronienie a dziecko

12.05.09, 12:29
temat taki poważny - mam nadzieję,że nikt nie ma będzie miał mi za
złe, że tutaj poruszam.
Jak powiedzieć dziecku/jak mówiłyście w przypadku poronienia jego
rodzeństwa?
Mi mama powiedziała, że dzidziuś uciekł z brzuchauncertain pamiętam,jak
mama poroniła, miałam wtedy 5lat, do dziś jakoś trudno mi się z tym
ogarnąć indifferent

Jak to jest?
    • pszczolaasia Re: poronienie a dziecko 12.05.09, 12:34
      nie bede mowila moim dzieciom ze mialy 6 nienarodzonych barci lub siostr. chyba.
      mam nadzieje ze moje mlode nei beda mialy problemow z plodnoscia i nie bede
      musiala im tego opowiadac. szczerze mowiac nie za bardzo chce o tym
      pamietac...teraz jest juz ok i tak to chce zostawic. jest to wersja "na obecna
      chwile" . wersja ta moze sie zmienicwink ale to tak btw. powiedz mi..czemu o tym
      ciagle mysilsz??tongue_out
      • tabakierka2 Re: poronienie a dziecko 12.05.09, 12:37
        pszczolaasia napisała:

        > ale to tak btw. powiedz mi..czemu o tym
        > ciagle mysilsz??tongue_out

        Bo pamietam dokładnie ten moment i pamietam jak bardzo czekałam na
        rodzeństwo, ale się nie doczekałamuncertain

        jak to sześcioro?????
        • pszczolaasia Re: poronienie a dziecko 12.05.09, 12:45
          > Bo pamietam dokładnie ten moment i pamietam jak bardzo czekałam na
          > rodzeństwo, ale się nie doczekałamuncertain

          no tak sie niestety zdarza. masz rodzenstwo? udalo sie twojej Mamie?


          > jak to sześcioro?????

          moje dzieci sa moja 7 ciaza. reszte starcilam, wiec w sumie nie wiem czy jest
          sens wogle mowic im o tym. a wiecej nie zamierzam chyba w ciazy byc wiec sadze
          ze zdania nie zmienie.
          • tabakierka2 Re: poronienie a dziecko 12.05.09, 13:05
            pszczolaasia napisała:

            > > masz rodzenstwo? udalo sie twojej Mamie?

            Nie mamsad nie wiem, czy Mama już może nie chciała więcej próbowaćuncertain
            nie pytałam jej nigdy - nie miałam odwagisad


            >
            > moje dzieci sa moja 7 ciaza. reszte starcilam, wiec w sumie nie
            wiem czy jest
            > sens wogle mowic im o tym.

            Bardzo mi przykrosad ale z drugiej strony strasznie się cieszę, że
            masz swoje Maluchy i to dwoje!smile Wiadomo, co było przyczyną poronień?

            Myślę, że Twoje dzieci się dowiedzą kiedyś ( ja dowiedziałam się
            podczas wywiadu lekarskiego, kiedy lekarz zapytał z której jestem
            ciąży - moja Mama powiedziała " z drugiej"...a ja przez wiele lat
            tego nie rozumiałamuncertain później babcia mi powiedziała <chyba jej się
            wymcknęło>, że zanim się urodziłam, mama straciła ciążęsad )więc
            zastanów się, czy nie lepiej, żebyś to Ty im powiedziaławink
            Asiu, Ty jesteś nadzieją (Twój "przypadek") dla tych wszystkich
            starających się kobiet, które straciły wiele ciąż -kurcze, jestem
            pełna podziwu dla Ciebie!!!


            a wiecej nie zamierzam chyba w ciazy byc wiec sadze
            > ze zdania nie zmienie.
            >

            A w jakim jesteś wieku?
            • pszczolaasia Re: poronienie a dziecko 12.05.09, 13:15
              > Nie mamsad nie wiem, czy Mama już może nie chciała więcej próbowaćuncertain
              > nie pytałam jej nigdy - nie miałam odwagisad

              moze nie miala odwagi, moze miala Ciebie i kiedys nie bylo jakiegos leczenia w
              tym temacie ze tak powiem. poszlo- weidac tak mialo byc i tyle. zreszta do dzis
              tak naprawde w tej kwestii do 2 poronien do 12 tc uznaje sie za fizjologie. bo
              tak naprawde tak jest...wadliwe zarodki organizm sam wydala.
              > Wiadomo, co było przyczyną poronień?

              nie. nigdy nie odkrylismy -z tabunem lekarzy- przyczyny. zreszta taki ostatni
              cud prof. powiedzial mi (i calkiem slusznie) ze mam sobie dac spokoj z szukaniem
              przyczyn, skoro te wszytskie rzeczy ktore sie wydawaly byc oczywistymi sie nie
              sprawdzily sie.
              sluchaj...zaraz Ci napisze cos na priv. ok?

              > A w jakim jesteś wieku?

              35 wiosen moja droga. stara dropabig_grinbig_grin
              • tabakierka2 Re: poronienie a dziecko 12.05.09, 13:29
                dobra to czekam na wiadomość na privawink
    • iwoniaw Re: poronienie a dziecko 12.05.09, 12:35
      Na szczęście mnie to nie spotkało - ale myślę, że w tym kontekście sensowna jest
      powszechnie dawana rada, by o ciąży mówić dziecku tym później, im jest ono
      młodsze. Maluchowi chyba bym nie mówiła, zwłaszcza na wczesnym etapie ciąży.
      Starszemu (takiemu w wieku przedszkolnym i więcej), gdyby ciążę już było widać i
      dziecko by wiedziało, że będzie rodzeństwo chyba nie ma sensu kłamać - tym
      bardziej, gdyby w grę wchodził już normalny pochówek, grób etc. - po prostu
      czasem tak się zdarza, że ktoś umiera i rzadko, ale dotyczy to też takich małych
      dzieci.
      No ale ja ogólnie nie jestem zwolenniczką ukrywania przed dziećmi, że ludzie
      umierają i to normalna część świata.
      • asiaiwona_1 Re: poronienie a dziecko 12.05.09, 12:40
        zapominacie jeszcze, że dziecko można stracić też po porodzie. Więc
        chyba teoria, żeby lepiej nie mówić o ciąży też nie jest najlepsza.
        Ja moją córkę przygotowywałam na taką ewentualność jak wiedziałam,
        że oże być źle. I powiedziałam jej, że braciszem może się urodzić
        zdrowy, może się urodzić chory, ale że może też umrzeć i
        zostać aniołkiem w niebie. I ona potem poszła do niani i jej to
        wszystko opowiedziała. Widać było, że to b. przeżywa. No ale nie
        mogłam jej mówić że wszystko będzie ok skoro było b. duże ryzyko, że
        nie będzie...
        • tabakierka2 Re: poronienie a dziecko 12.05.09, 12:42
          asia, i jak ona sobie z tym poradziła?
          Ile miała lat?

          Ale generalnie jesteście za tym,żeby mówić, czy nie mówić?
          Ja wiedziałam o poronieniu młodszego rodzeństwa, ale o tym, przed
          moim narodzeniem dowiedziałam się przez przypadekuncertain indifferent sad
          • asiaiwona_1 Re: poronienie a dziecko 12.05.09, 12:44
            tabakierko, to było w zeszłym roku, więc młoda miała 5,5 r. Do tej
            pory zdarzają się jej takie smutne chwile, kiedy mówi, że tękni za
            Michałkiem. Albo, że szkoda, że nie było jej w szpitalu jak umarł i że
            go nie zobaczyła...
        • iwoniaw Asiaiwona, ja się z tym nie zgadzam 12.05.09, 12:51
          Owszem, można dziecko stracić i po porodzie. Podobnie jak samej można zejśc z
          tego świata, może umrzeć też w każdej chwili ojciec dziecka, babcia,
          przyjaciólka etc. Tyle, że mówienie o tym "na zapas" kilkulatkowi uważam za
          niepotrzebne straszenie dziecka. Będzie czas mówić o tym i przeżywać razem
          jeśli coś się stanie - czy to z rodzeństwem juz urodzonym, czy przy
          przedwczesnym porodzie. A opowiadanie o wczesnej ciąży kilkulatkowi jest
          wg mnie zbyt abstrakcyjne, nie widzę potrzeby mówienia o tym komukolwiek poza
          naprawdę bliskimi osobami (co u niektórych oznaczać może np. tylko ojca dziecka
          i wcale by mnie to nie dziwiło), a małe dziecko w dodatku nie do końca jest to w
          stanie zrozumieć, zwłaszcza przy ewentualnym niedobrym zakończeniu.

          > zostać aniołkiem w niebie. I ona potem poszła do niani i jej to
          > wszystko opowiedziała. Widać było, że to b. przeżywa. No ale nie
          > mogłam jej mówić że wszystko będzie ok skoro było b. duże ryzyko, że
          > nie będzie...

          Dla mnie to jakiś hardcore, nie obraź się. No i po co były jej te przeżycia?
          Przecież gdyby coś poszło nie tak i tak by się dowiedziała. Nie wystarczy jeśli
          przeżyje ew. dramat, gdy rzeczywiście on następuje? Po co tak "na zapas"?
          • asiaiwona_1 Re: Asiaiwona, ja się z tym nie zgadzam 12.05.09, 12:54
            iwoniaw, ale właśnie finał był taki, że mój syn umarł. I lekarze
            właściwie dawali znikome szanse na inne zakończnie. więc co, przez
            całą ciąże jak córka pytała o braciszka to miałam jej mówić że
            będzie ok, a potem nagle: wiesz córeczko jednak twój braciszek
            umarl?
            Wybacz, ale jeśli nie przeżyłaś tego to nie masz pojęcia co to za
            sytuacja
            • iwoniaw Re: Asiaiwona, ja się z tym nie zgadzam 12.05.09, 13:40
              > całą ciąże jak córka pytała o braciszka to miałam jej mówić że
              > będzie ok, a potem nagle: wiesz córeczko jednak twój braciszek
              > umarl?

              No ja jednak widzę różnicę w uświadamianiu dziecku, że w życiu jest róznie, a
              powiedzeniu mu wprost "brat może umrzeć" - choć przecież nie jest się pewnym, że
              tak będzie. A gdyby synek był zdrowy i silny? Co wtedy z przeżyciami małej?


              > Wybacz, ale jeśli nie przeżyłaś tego to nie masz pojęcia co to za
              > sytuacja

              Pewnie masz rację i być może bym inaczej mówiła, gdybym musiała przez to
              przechodzić, ale mam doświadczenie jakie mam, więc tylko na jego podstawie się
              mogę wypowiadać, jak każdy przecież.
          • tabakierka2 Re: Asiaiwona, ja się z tym nie zgadzam 12.05.09, 13:07
            iwoniaw napisała:

            >
            >
            No i po co były jej te przeżycia?

            Ja dowiedziałam się PO poronieniu i wierz mi, moje przeżycia też
            były silneuncertain

            > Przecież gdyby coś poszło nie tak i tak by się dowiedziała. Nie
            wystarczy jeśli
            > przeżyje ew. dramat, gdy rzeczywiście on następuje? Po co
            tak "na zapas"
            > ?


            Może żeby mogła sie przygotować jakoś. Szczególnie jesli są jakieś
            problemy, jak u asiiwonysad i nie wiadomo czy ciążę się utrzyma i czy
            dziecko się urodzi, i czy urodzi się zdrowe.
    • renatar-d Re: poronienie a dziecko 12.05.09, 12:52
      Ja nie mówiłam , bo była za mała, miała roczek. Myślę, że kiedyś
      dziewczynki się dowiedzą, że miedzy nimi byłam jeszcze w ciązy i
      poroniłam. Ale to jak będą starsze i pewnie jak bedzie ku temu
      okazja. Ukrywać nie zamierzam, bo za dużo osób z bliskiej rodziny
      wie i tak by wyszło.
    • aniakoles Re: poronienie a dziecko 12.05.09, 13:59
      niedawno poroniłam, w 15 t.c. starsza córka wiedziała o ciąży (powiedziałam jej
      dlatego, żeby mi nie skakała po brzuchu i nie chciała na ręce), młodsza jest za
      mała. Starszej powiedziałam najpierw, że muszę iść do szpitala bo dzidziuś jest
      chory(ciąża obumarła, to nie było jakieś nagle, mogłam ją stopniowo nastawiać),
      gdy pytała o dzidziusia to mówiłam że jest bardzo chory, a po powrocie ze
      szpitala powiedziałam że dzidziusia już nie ma w brzuszku, że jest teraz
      aniołkiem.na pytania dlaczego mówiłam cały czas to samo-był bardzo chory i
      został aniołkiem.teraz już się nie pyta, czasem tylko jak spotkam się z kumpelą
      która jest w ciąży i ma córkę w wieku Ani, to ona czasem coś powie, że już nie
      ma dzidziusia...
    • anik0987 Re: poronienie a dziecko 12.05.09, 14:22
      Nie powiedziałam małej (miała wtedy 2,5 roku). Może kiedyś jej powiem, jeśli to
      będzie konieczne (np. sama będzie miała podobne problemy, ale mam nadzieję, że
      to ją ominie). Nie widzę takiej potrzeby, bo sama nie chcę o tym myśleć. Kiedy
      pojechałam do szpitala na zabieg, po prostu powiedziałam, że muszę, bo mam chory
      "brzuszek" i pan doktor musi go wyleczyćsad Myślę, że nie ma sensu mówić o
      wczesnej ciąży, dopiero kiedy jest już widoczna, bo przecież dziecko widzi
      rosnący brzuch.
    • osa551 Re: poronienie a dziecko 12.05.09, 14:56
      Bywa bardzo różnie. Ja akurat nie mam takich doświadczeń ani z dzieciństwa, ani
      na szczęście z dorosłego życia, ale mój mąż miał 8 lat jak jego mama poroniła
      ciążę. Jest jedynakiem, jakoś specjalnie do tego nigdy nie wracał. Teściowa nie
      robi z tego tajemnicy - po prostu mówi, że poroniła ciążę. Generalnie ona jest
      bardzo uczuciową osobą, ale w tym wypadku wydaje mi się, że to, że oni wszyscy
      normalnie o tym mówią (bardzo rzadko oczywiście, ale nikt tego nie ukrywa)
      spowodowało to, że mój mąż podchodzi do tego tak jak do innych wydarzeń w swoim
      życiu.
Pełna wersja