Zamiatanie ulic na poważnie

12.05.09, 17:41
Co o tym sądzicie?
Niby żadna praca nie hańbi,ale jak powiedziałam mężowi ze chcę iść tam pracować,zbulwersował się strasznie,powiedział że jego żona nigdy nie będzie pracowała w takim miejscu,itp.itd.
Nie kumam,co jest w tym złego?
Że zamiatam ulice?
Mam być przez to gorszym człowiekiem?
Babka mi mówiła ze zarabia tam 1600 na rękę.
Miałabym i na studia(głupio się czuję jak M mi opłaca-dużo lepiej mi było jak robiłam to sama),i na jakies pierdoły.Fakt,pozasuwałabym,napracowałabym się dużo,ale...Mialabym własną kasę
Dlaczego jak komus o tym wspominam to się śmieją i uważają za dobry żart?
    • roksanaa22 Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 17:44
      Poszłabym jeśli o byłaby praca z "normalnymi" ludźmi.U nas w mieście
      pracuje tak tylko "element",pijacy...
    • magiczna_marta Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 17:45
      Moze sie boi ze ktos znajomy Cie zobaczy i wiocha bedzie (wg niego
      ofkors).
      Gdybym nie miala na oku innej propozycji to bym poszla, w koncu to
      nie burdel, nie ma sie czego wstydzic- moim zdaniem.
      • teqilaa off topic 12.05.09, 20:51
        Magiczna, cuuuudna sygnaturka!!! big_grin big_grin big_grin
      • nosferatu_03 Re: Zamiatanie ulic na poważnie 13.05.09, 16:21
        magiczna_marta napisała:
        > Gdybym nie miala na oku innej propozycji to bym poszla, w koncu to
        > nie burdel, nie ma sie czego wstydzic- moim zdaniem.

        Do magicznej_marty i do zalozycielki watku: ZADNA praca nie hanbi, a wstyd to KRASC!
    • demonii.larua Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 17:53
      Się spytaj go czy możesz w takim razie się w burdelu na przykład zatrudnić big_grin W
      moim mieście(łał jak to brzmi) różni ludzie w Zieleni pracują, a nasz plac zabaw
      i okoliczne uliczki to zwyczajnie młode laski normalne sprzątają, a nie tam
      jakaś patologia smile
    • panna.migotka777 Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 17:55
      Jakby mi miało brakować na chleb to nie miałabym nic przeciwko temu. Wstydzić to
      się trzeba kraść i z baby spaść.
    • semida Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 17:56
      U nas pracują tam normalni ludzie(jak zwal tak zwal),nie pijący za nadto,kulturalni,po prostu zarabiający na chleb.
      Mi na chleb nie brakuje,na inne pierdoły też nie ale...chcę mieć wlasne pieniądze.
      M pracuje w bardzo znanej w miasteczku firmie,w biurze.
      Praktycznie każdy wie kim on jest.
      Żyjemy na poziomie itp,ale chcę mieć własną kasę.Nie wstydzę się tego że ludzie by mnie zobaczyli.
      Jednak rodzina jest przeciw-dlaczego?Dalej nie kumam
      • panna.migotka777 Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 18:00
        Chyba jakiś stereotyp panuje i to od lat. Moi rodzice mnie w podstawówce
        "straszyli" że jak nie skończę szkoły to będę ulice zamiatać. Ciekawe co by było
        gdyby nikt tych ulic nie zamiatał, w syfie byśmy się utopili. Tak samo nie
        pojmuję wyśmiewki w stylu "robol na budowie", a kto by te cegły nosił i murował
        jakby wszyscy mieli doktoraty? Każdy zawód jest ważny.
    • kasulka79 Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 17:59
      Jeżeli Tobie to nie przeszkadza, a kasa jest dobra, uważasz że dasz radę to
      czemu nie. Ja kiedyś w podobny sposób zarabiałam na wakacje - 3 pierwsze tyg
      lipca tyrałam w zieleni miejskiej (plewienie kwietników, obcinanie żywopłotów
      itp.) - wieczorem rąk nie czułam ale za to resztę wakacji miałam wypasioną jak
      się patrzy bez wyciągania ręki do rodziców wink No i ekipa wesoła złożona ze
      studenciaków też pomagała przetrwać. A mężowi wytłumacz, że to nie jest robota
      do emerytury, tylko na chwilę, żeby mieć coś dla siebie ...
      • alesio23 Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 18:47
        mysle że nie ma się czego wstydzić aczkolwiek ja bym do fizycznej
        pracy raczej nie poszła bo nienawidzę się męczyć
    • moninia2000 Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 19:56
      Tak jest, zadna praca nie hanbi, nie kumam Twego meza, nie rozumiem
      w czym problem, a Ty spojrz wesolo do walsnej sygnaturki, kochana,
      olej faceta i idz tam, gdzie chcesz. Buzka
    • fabryka.lodow.napatyku Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 20:04
      gdyby mi nie brakowalo, w zyciu nie poszlabym sprzatac ulic
      jedynie w sytuacji kryzysowej, gdybym nie miala na zycie
      ale to Twoja sprawa, jak masz ochote, mozesz isc, nie pytaj innych o opinie
      wg mnie lepiej juz sprzatac prywatne domy, ale to moje zdanie
      a tak swoja droga, to czy w miescie, w ktorym mieszkasz nie ma zadnych innych prac, ze chcesz sie pokusic na sprzatanie ulic?
      • semida Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 20:10
        Są prace-wygodniejsze itp ale mniej płatne.
        Na mięsnym sasuwałam za 1000zeta,przy sprzątaniu zarabiałabym 1600.
        Tam miałam popołudniówki,tu miałabym tylko rano
        Dużo plusów widzę-M mi nie pozwala.
        Ja się nie wstydzę-chcę wręcz,jednak chłopina mi zabrania,bo on "znany"w mieście i jego żona nie będzie ulic zamiatałauncertain
        • agik82 Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 20:17
          też kiedyś chciałam tak pracować i małż był na tak , ale co z tego jak pracodawca stwierdził, że magistrów do sprzątania to on nie potrzebuje

          wg mnie powinnać spróbować przekonać małża do swoich racji
    • bernimy Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 20:17
      To ja raczej męża rozumiem. Praca niby jak praca, nie hańbi, ale
      jednak... W większosci przypadków pracują tam ludzie, którzy
      naprawdę nie są w stanie podjąć żadnej innej pracy! Albo z powodu
      braku jakiegokolwiek wykształcenia albo z powodu nadużywania
      alkoholu, nieodpowiedzialności.
      Czy Ty naprawdę tylko taką pracę możesz "zdobyć"? Ja bym się męża
      chcącego się tak zatrudnić wstydziła i głowę sobie daję uciąć (chyba
      pierwszy raz w tym roku smile), że On mnie też. Łącząc się w pary
      dobieramy się, dopasowujemy i nie mozemy potem drugieł połówce
      takiego numeru wyciąć w stylu "no jak możesz się mnie wstydzić, to
      moja praca, uszanuj to".
      Może poszukaj jednak innej pracy. Skoro dla Ciebie to ok, to weź pod
      uwagę uczucia męża!
      • panna.migotka777 Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 20:37
        A jak ja na przykład szukam pracy non stop od listopada i nie ma NIC, ślę setki
        aplikacji i ZERO odzewu?? Potrzebuję pracy na umowę żeby dostać kredyt a nie
        mogę znaleźć nic, jestem załamana już.. Nie jestem tępa i nieodpowiedzialna,
        studia też skończyłam do cholery sad
        • bernimy Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 20:42
          Bardzo dobrze Cię rozumiem, ale autorka pisze, że nie ma przymusu!
        • deela Re: Zamiatanie ulic na poważnie 13.05.09, 01:53
          > A jak ja na przykład szukam pracy non stop od listopada i nie ma NIC, ślę setki
          > aplikacji i ZERO odzewu??
          bo zle slesz
      • semida Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 20:48
        To co napisałas to dla mnie absurd.
        Przeczytaj jeszcze raz co napisałaś i się nad tym zastanów.
        Wstydzić się za małżonka tylko dlatego że zamiata ulice?
        Wstydzić się za kogoś kto nie jest Tobą?
        Wstydzić się to ja mogę za siebie,NIGDY za kogoś-niby z jakiej racji?
        Twój post to dla mnie TOTALNY absurd
        • semida o tym absurdzie to do bernimy 12.05.09, 20:49

          • bernimy spoko, skumałam że do mnie :-) 12.05.09, 20:55
        • bernimy Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 20:54
          Jak dla mnie za dużo absurdów i totalizmu big_grin Nie umiem dyskutować
          gdy słyszę/czytam: bzdura!!!, absurd!!!, totalnie!!!
          To Twoje zdanie a to moje, co Cię tak zabodło?
          Ty niemalże z nudów chcesz iść sprzątać ulice, gdzie nie oszukujmy
          się, w wieęszości wiadomo kto pracuje i dziwisz się wielce, że mąż
          się nie godzi?!? To jest absurd, że z nudów chcesz zająć komuś
          miejsce, kto tego naprawdę potrzbuje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Ogólna uwaga na przyszłość: jak chcesz usłyszeć tylko podobne
          wypowiedzi to zaznacz już w temacie, ale na początku, ok?
          • semida Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 21:00
            Oj dziewczynosmile
            Zabodło mnie to że można wstydzić się ZA KOGOŚ-nie kumam tego i wątpię żebym kiedykolwiek skumała.
            Natomiast co do ludzi pracujących w POMie-mam się bać że wezmą mnie za alkoholiczkę?
            Czy mam nie iść tam do pracy ponieważ są bardziej jej potrzebujący?
            • bernimy Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 21:14
              W sumie nie ważne jak się chcesz "realizować" ale zarzucasz mi, że
              jak mogę pisać o wstydzie a Ty o mężu własnym i Jego odczuciach nie
              pomyślisz? Tak jak napisałaś poniżej "mimo sprzeciwu meza i
              rodziny". Lepiej jest tak bardzo nie liczyć się z najbliższymi???
              Ja napisałam o wstydzie w naszym konkretnym przypadku, niczego nam
              nie brakuje a On mi wypala idę czyścić kanały, bo kochana żadna
              praca nie hańbi big_grinbig_grinbig_grin
              • semida Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 21:29
                Wiesz...ja tą pracą nikomu krzywdy nie robię.Chcę tam pracować dla siebie,chcę mieć własną kasę.
                P.S.Co złego jest w czyszczeniu kanałów?
    • anna_sla Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 20:35
      mój kolega zamiata ulice a koleżanka jest sprzątaczką na hali.. żadna praca nie
      hańbi. Ja najprawdopodobniej poszłabym do takiej pracy (za taką płacę?? baaa!).
      Mój mąż pracował w wodociągach, czyścił miejską fontannę (może nie to samo, ale
      może podobnie??) a teraz pracuje na oczyszczalni ścieków (a fuu, smród tam jak
      hoho) i może dlatego "temat" nie jest mi daleki?? big_grin

      Bardziej obawiałabym się zimy w takiej pracy. Ja jestem zmarźluch a musiałabym
      jeszcze dodatkowo odśnieżać..
    • karra-mia Re: Zamiatanie ulic na poważnie 12.05.09, 20:36
      semida praca jak każda inna, tyle tylko że jednak bardzo ciężka. Ale
      satysfakcja z własnej kasy jest bezcennasmile powodzenia
    • semida Co do mojej sygnaturki:) 12.05.09, 20:56
      Jest moja,siebie się nie wstydzę,mam w dupie co o mnie myślą,a myślą przeroznie przerozni ludzie.
      Na Powolny Obchod Miasta(jak to u nas mowia) i tak się prawdopodobnie zdecyduję-mimo sprzeciwu meza i rodziny.
      U Was chciałam się tylko dowiedzieć,dlaczego to stanowisko tak bulwersuje.
      Wsio.
      • guderianka Re: Co do mojej sygnaturki:) 12.05.09, 21:49
        Jak to dlaczego tak mówią . Bo myślą :

        Bo jest nieprestiżowe, nie rozwija, nie wzbudza szacunku. Bo kiedyś
        mówiło się :Jak się nie będziesz uczyć to ulice będziesz zamiatać-co
        oznaczało, że praca ta jest dla osób słabo wykształconych, prostych,
        którzy nie potrafią wykonywac bardziej skomplikowanych czynności
    • exotique Re: Zamiatanie ulic na poważnie 13.05.09, 00:09
      wiesz, rodzine moze uwierac fakt, ze Twoj mezu, znany w miescie, szanowany, a
      jego zona publicznie na szczocie psie kupy bedzie zamiatac. Czyli co sobie
      ludzie pomysla o nich, o nim a o Tobie to juz nawet nie chce pisac smile Wiem, jak
      dla mnie chore, bo praca to praca- dopoki sie przykladasz- to niech inni spadaja
      na drzewo. No a z drugiej strony, nie bo nie- czyli argumenty meza i rodziny-
      spowodowalyby u mnie zacietrzewienie. i bym poszla zamiatac. Zreszta jak masz
      potrzebe- to ja jestem za.
      • fabryka.lodow.napatyku Re: Zamiatanie ulic na poważnie 13.05.09, 01:10
        nie zgadzam sie ze to jest praca jak kazda inna
        zgadzam sie z tym co pisze bernimy
        jesli chodzi o Twojego meza, to mu wspolczuje, bo to bedzie wielki mezalians i rozumiem, ze on moze sie wstydzic
        gdybys napisala, ze nie masz co do garnka wlozyc, to co innego
        gdyby Twoj maz wykonywal podobny zawod, to tez cos innego, ale w tym przypadku, ktory opisujesz, to bedzie wielka przepasc pomiedzy Toba a nim i ja osobiscie bedac na jego miejscu nie umialabym dyskutowac z osoba, ktora zamiata, bo o czym?
        • semida Re: Zamiatanie ulic na poważnie 13.05.09, 14:04
          Heh,to jak będę zamiatała ulice to nie będę miała o czym rozmawiać z mężem?
          Bo to tylko o pracy można dywagować z małżonkiem?
    • deela Re: Zamiatanie ulic na poważnie 13.05.09, 01:52
      no bo zadna PRACA nie hanbi
      nie takie rzeczy w zyciu robilam i jakos nie czuje sie shanbiona
    • bernimy jeszcze jedno 13.05.09, 14:11
      Mój mąż skomentował tę dyskusję: facet jak się pyta o zdanie, to jak
      wysłucha różnych odpowiedzi za/przeciw, to przynajmniej się
      zastanowi nad tym, co zamierza zrobić a baba jak pyta o zdanie i
      usłyszy różne za/przeciw to i tak zrobi jak zamierzała, o właśnie
      " i tak się prawdopodobnie zdecyduję-mimo sprzeciwu meza i
      rodziny"
      boskie big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
      • semida Re: jeszcze jedno 13.05.09, 14:13
        Fajnie,z tym że ja się męża nie pytałam o zdanie.Powiedziałam tylko że planuję tam pracować,na co usłyszałam:"Ani mi się waż.Moja żona nigdy nie będzie ulic zamiatała"-czy coś w ten deseń
        • bernimy Re: jeszcze jedno 13.05.09, 14:38
          Skoro taka kategoryczna wypowiedź męża, to faktycznie mogę
          troszeczkę Twoje oburzenie zrozumieć! Ja tak jak wyżej pisałam, nie
          rozumiem takich wypowiedzi kategorycznych (w stylu absolutnie!,
          bzdura!), a "ani mi się waż" jest jakby nie do dyskusji właśnie i
          nie wyobrażam sobie aby tak rozmawiać w związku!
    • figrut Re: Zamiatanie ulic na poważnie 13.05.09, 14:52
      Powiem tak. Mnie taka praca pasowałaby bardziej niż np. w biurze, bo ja w biurze
      zwyczajnie się duszę. Powiem więcej. Pracuję u siebie, czasu pracy nie da się
      wcisnąć w ramki. Teraz siedzę przed kompem, za pół godziny mogę zasuwać w
      warsztacie i nie wychodzić do rana. Jestem tu mechanikiem, blacharzem,
      lakiernikiem, babrzę się w smarach, zaschniętym błocie z samochodów, wysuszam
      ręce rozpuszczalnikiem. Różnica między pracą w zieleni a warsztatem jest
      kolosalna. Tam tak rąk nie zniszczysz, wiesz kiedy do pracy wychodzisz i kiedy
      wracasz. Możesz zaplanować sobie każdy dzień i wiesz, że zawsze tą wypłatę na
      rękę dostaniesz. Gdybym w zieleni zarabiała tyle ile w warsztacie, nie
      zastanawiałabym się długo, ale u nas zarabia się minimum. To jest praca dla
      ludzi, którzy nie mają stałego zatrudnienia, a zasiłki im się skończyły - tak
      jest u nas. Przywykłam już co prawda do tego, że jestem tu sobie panią i
      sprzątaczką w jednym, ale za ten sam zarobek który mam w warsztacie (biorąc pod
      uwagę ilość przepracowanych godzin) poszłabym do pracy w zieleni. To, że ktoś by
      mnie widział na ulicy, bawiłoby mnie tylko. Jestem typem, który ma głęboko w
      dupie to, co inni sobie pomyślą. Zawsze łamałam stereotypy i pracowałabym przy
      zamiataniu ulic z podniesioną, a nie spuszczoną ze wstydu głową.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja