wczesna nauka "czytania"

22.05.09, 14:51
Co o tym sadzicie?
Tak, zeby nauczyc czytania malego dzieciaka, np. trzylatka?

Chodzi mi o nauke "czytania" metoda Domana.
Duzo czytalam na ten temat, powoli cos mi sie uklada we lbie wink
ale nie mam jeszcze sprecyzowanej opinii.

Za:
- Moje dziecko bardzo lubi czytac, uwielbia ksiazki, a metoda to
generalnie zabawa - dziennie poswieca sie na nia ok. 2-3 minut,
jesli dzieciak nie ma ochoty, to sie nie uczymy.
- Stymuluje rozwoj mozgu

Przeciw
- Nauczylam sie czytac na dlugo zanim poszlam do zerowki (poszlam w
wieku 5-ciu lay). Zaaajebiscie sie nudzilam podczas nauki czytania.
Ja po prostu umialam juz czytac i nie wiedzialam, co mam ze soba
zrobic w tym czasie, wiec broilam.


Co o tym sadzicie?
    • alleo1 nie na temat, ale żeby nie było, że 25.05.09, 23:11
      wątek nie został zaopiekowany wink
      No dobra... niech będzie o czytaniu.
      Metody, o której piszesz, nie znam. Nie chce mi się też szukać, bo
      miałam iść spać, a nie maglować po nocy.
      U mnie spawdziła się metoda dziecka zaniedbanego. Co wieczór młody
      tak długo musiał czekać, aż ktoś przyjdzie mu poczytać, że z nudów
      sam się nauczył. Z tego, co pamiętam, miałam to samo. tongue_out
      Oboje nauczyliśmy się wcześniej niż "powinniśmy". wink
      Nie pamiętam, abym w związku z powyższym nudziła się w zerówce, a
      młody w przedszkolu- po prostu szybciej robiliśmy to, czego wymagali
      opiekunowie, a potem zajmowaliśmy zabawą.
      A młody teraz co prawda czyta szybko i chętnie, ale już odrabiając
      lekcje tak się nad nimi rozczula i ślamazarzy, że czasem mam
      wrażenie, ze doby mu braknie. I o ile kiedyś malował/rysował
      niemalże na akord, to teraz jest w nim tak mało wiary w swoje
      umiejętności, że każdy niemal rysunek to droga przez mękę... No
      chyba, że ma narysować samolot, czołg, statek lub bitwę.

      A wracając do wątku, to w klasie młodego (pierwszaki) jest mnóstwo
      dzieciaków czytających zupełnie sprawnie, stąd wnioskuję, że teraz
      dzieci tak mają- po prostu (z różnych względów) wcześniej opanowują
      tę umiejętność. Więc chyba nie ma szans na nudę.

      Gdyby dziecko było niechętne, nie zmuszałabym w żaden sposób (coby
      zupełnie nie nabrało awersji), ale jeśli się garnie do czytania, to
      dlaczego by go nie wspomóc? smile
      • lubie.garfielda Re: nie na temat, ale żeby nie było, że 25.05.09, 23:38
        ja się do czytania nie garnęłam jednak z mamą nie wygrałam i szłam
        do szkoły czytając. Jadnak jak na złość wczesne przymuszanie do
        czytania nie wbiło mi do łba ortografi i byki robiłam do samego
        liceum (potem to już na kompie pisałam jak trza coś było oddać)
    • madame_zuzu Re: wczesna nauka "czytania" 25.05.09, 23:59
      ja też czytałam bardzo wcześnie. Miałam około 4 lat. Ś.P. dziadek mnie nauczył
      poprzez jakieś zabawy edu. skaranie boskie z tym czytaniem było, bo w
      przedszkolu pani sadzała mnie na srodku sali, wreczała knige z bajami i musiałam
      czytac na głos dzieciom, a ona w tym czasie zajmowała się plotami, kawusią i
      wszystkim innym tylko nie dziećmi...
    • fajka7 Re: wczesna nauka "czytania" 26.05.09, 00:14
      Tez czytalam bardzo wczesnie, ale nie pamietam, zebym sie z tego
      powodu nudzila - po prostu ciagle cos czytalam.
      Dla mnie to zaden argument przeciw. Przeciw to jestem przymusowi,
      ale jesli dziecko chce i mu wchodzi, to same korzysci.
Pełna wersja