jk3377
24.05.09, 21:26
...wirtualna znajomość, miłość, flirt, podniecenie, oczarowanie...
bez poznawania kogos w realu oczywiscie, jedynie za pomoca netu,
czatu, forum,gg etc....?
ja tak

)) i wspominam to niezmiernie milo,z nostalgią,wzruszeniem i
z zalem ze nie trwa dłuzej...
wszystko zaczelo sie na czacie 'mezowie i zony'..nick mialam
prowokujacy wiec pewnie dlatego zaczepiono mnie...do tego marynarz z
pomorza, w ktorych to mundurach kocham sie od zawsze i wciaz..
było romantycznie,milo i czasem rozmowy trwaly do 3 rano!!! bylam
mloda mezatka,bez dzieci wiec czasu mialam...hahah
byly i piekne slowka ale i pozniej nawet klotnie..przesylanie
fotek,liscikow milosnych,a w pozniejszym czasie sms-y i rozmowy
tel.....
bywalo i tak,ze o tej samej godzinie w nocy budzilismy sie nagle i
wysylalismy romantycznego sms-a...to bylo az niemozliwe!
moglismy rozmawiac o wszystkim i o niczym...
wiedzielismy o sobie moze nawet za duzo..trwalo to ponad 2
lata...moj M wiedzial o wszystkim,no moze o prawie wszystkim, jego
zona o niczym-do czasu...
mielismy "swoją" piosenke,ktora jak teraz słysze to az mi ciarki
przechodzą...
taka oto moja historia z netem...czy to juz zdrada? czy to nie
dziwne? ktora juz przezyla cos podobnego? ktora by chciala?
ciekawe jak skomentujecie