Jest chuj wie jak ....

24.05.09, 23:30
Wybaczcie dziwny styl i literókwi ale wino zrobiło swoje ... w piatek
zalozylam dziwny wątek ... było chujowo a jest nie wiem jak ... bardziej
chujowo a może jeszcze jakoś bardziej dziwnie ... żeby niepotrzebnie nie
przedłużać wątku: od "życzliwego" dowiedziałam się, że mąż mnie zdradza ... z
kim ... kiedy ...jak ... no i cały świat w jednej chwili spierdolił mi się na
głowę ... pomyślałam - poczekam,sprawdzę, zdecyduję ... i sprawdziłam ...
rozmowy do bialego rana, sms-y,nawet jego pech chciał, ze wyątkowo intensywnie
mowił przez sen ... itp.... poprostu mnie rozjebalo ... potem rozmowa z
wyłożeniem wszystkich kart ... on twierdząc że jest "czysty" jdnocześnie daje
mi sprzecze sygnały przyjmując stanowisko, że najepszą obroną jest atak ... i
tak nie dochodzimy do niczego ... chciałam mieć czas dla siebie,chciałam żeby
się spakował i wyprowadził ... ale się postawił i zostal ...próbując mnie
jednocześnie przekonać, że jest ok ...z marnym rezultatem ... nie wiem co
robić, nie wiem co myśleć, nic już nie wiem ...
    • eva_mendez Re: Jest chuj wie jak .... 24.05.09, 23:35
      o kurwa nie zazdroszcze.
    • stokrootka40 Re: Jest chuj wie jak .... 24.05.09, 23:40
      Kochasz go?
      • kasulka79 Re: Jest chuj wie jak .... 24.05.09, 23:42
        kuraw mać ... najbardziej na świecie ...
        • stokrootka40 Re: Jest chuj wie jak .... 24.05.09, 23:42
          To walcz
          • kasulka79 Re: Jest chuj wie jak .... 24.05.09, 23:44
            jak????????????????
            • stokrootka40 Re: Jest chuj wie jak .... 24.05.09, 23:45
              Przebacz i kochaj
              • bernimy Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 08:15
                No kurczę jak to przebacz, jak On nie żałuje, wypiera się i
                najgorsze, że z marnym skutkiem udaje, że jest ok?
                • kasulka79 Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 12:42
                  właśnie nie wiem ... już sama ta postawa daje dużo do myślenia ... zero
                  jakiejkolwiek skruchy - twierdzi że jest niewinny i nie widzi chyba potrzeby
                  żeby to udowadniać ... tak jakby mu wcale jednak nie zależało,
        • babowa Re: Jest chuj wie jak .... 24.05.09, 23:46
          kaska , ochłon, przeczekaj kilka dni,przemysl a potem godz rozmów
          nie upieraj sie przy swoich wizjach, słuchaj uwaznie co ci mówi i
          pytaj , rozmawiaj

          płacz, gadaj z kumpela

          nie dus w sobie

          i nie rozpisuj sie w necie-moja dobra rada na przyszłosc

          trzymaj sie
    • anna_sla Re: Jest chuj wie jak .... 24.05.09, 23:57
      wyrzuciłabym z domu.. a czemu? Bo jak raz zobaczy, że się udało to kto wie czy
      drugi raz nie przyjdzie mu łatwiej.. Ja jestem taka, że nie umiem wybaczyć,
      umiem ofisieć ale nie umiem zapomnieć i wybaczyć. Kilka lat trwało nim się z tym
      oswoiłam, że coś było i zaczęłam żyć normalnie. Zmarnowałam nam ten czas, bo
      można było go spożytkować inaczej i mniej przy tym bzikować..

      Gdyby coś takiego znów się przytrafiło to na bank wywaliłabym go i podejrzewam,
      że łatwiej byłoby mi to "przeżreć", zapewne szybciej. A jeśli miłość ma wygrać,
      to szybciej wrócilibyśmy do siebie "duchem" niż będąc obok siebie i zadręczając
      się nawzajem.
      • kasulka79 Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 00:02
        do piątku też myślałam, że:
        1. mnie to nie spotka
        2. jak mnie spotka to wywalę na zbity pysk
        i co? i chuj!!!!!
        i tylko milion myśli na sekundę, milion faktów, dowodów i tyleż wyparć i ataków
        .... i pustka ...
        • gacusia1 Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 03:02
          Moj tez by sie wypral i za cholere nie wyniosl z domu. Ja jestem
          swinia i narobilabym mu syfu ale czasem moze lepiej odpuscic,co?
          • kasulka79 Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 12:44
            po tym co dzisiaj zobaczyłam zastanawiam się czy nie być świnią właśnie ...
        • e.logan Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 07:29
          No ale Kasiula przeciez nie liczylas ze ot tak sie przyzna do
          wszystkiego.

          Wiesz kiedys mialam takiego kumpla ktory byl niezly "ogier" i lubil
          rozne klacze, nie koniecznie ta swoja .Bosz jak on mial do perfekcji
          opracowane odpowiedzi praktycznie na wszystko zona lykala..
          Kiedys jakas lala przyslala zdjecia jej meza w czyims lozku i co o
          zrobil..powiedzial ze to fotomontaz od wrogow,bo przeciez tak to on
          lezy i spo w domu.Ze chcieliich sklocic i jak ona uwierzyz e to
          prawda to ich wroga sie uda..

          NO i nie uwierzyla. Wiec na to co mowi to daj duzy ....margines.
          • kasulka79 Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 12:51
            może ja i naiwniczka jestem, ale tak właśnie myślałam, że uderzy się w pierś,
            opowie jak było, obieca z tym skonczyć i przeprosi i że będzie się starał
            naprawić to co się zepsuło i że zrobi wszystko, żeby pokazać mi że nas kocha i
            że mu zależy na odbudowie mojego zaufania i naszgo związku; że wszystko sie
            poukłada i że będziemy sobie dalej wiedli szczęśliwe życie ...
            • margerytka69 Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 12:57
              MUSISZ go wywalić z domu, bo jak zobaczy, że mu sie upiecze, to nie
              będzie ię szanował i moze zrobić to drugi raz.

              Od dawna to trwa? A ten znajomy co Ci powiedział? I skąd o tym
              wiedział?

              Może już wszyscy dookoła wiedzą, a Ty jedna nie wiedziałaś.

              W każdym razie, wywal gnoja z domu, ochłoń trochę i potem podejmuj
              decyzje.
              • kasulka79 Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 13:29
                > Od dawna to trwa?
                wg moich ustalen od bardzo dawna ... rok albo i jeszcze dłużej
                > A ten znajomy co Ci powiedział?
                a to nawet nie mój znajomy, ktoś, kto poprostu mocno nie lubi tej panny -
                powiedział na tyle dużo, że mnie wycięło, skłoniło do poszukiwania dowodów -
                które zresztą znalazłam (archiwum gg, smy, poł telef), skąd wiedział - widział
                jak znajomość kwitła, bo razem pracowali ... a jak to wszystko zaczęlam
                analizować, to wszystko zaczęło się układać w calość, która mało mi się
                spodobała ...
        • anna_sla Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 10:14
          kasulka79 napisała:

          > do piątku też myślałam, że:
          > 1. mnie to nie spotka

          no ja akurat żyję z przeświadczeniem, że zrobi albo zrobił a ja o tym nie wiem,
          bo jak wspomniałam już raz to zrobił i to na samym początku związku..

          > 2. jak mnie spotka to wywalę na zbity pysk
          > i co? i chuj!!!!!

          w tej sytuacji akurat wiem na 100% co zrobiłabym bo już to zrobiłam. Był taki
          okres, kiedy on wpadł w jakąś depresję, z której ja pomagałam mu wyjść na tyle
          na ile myślałam, że umiem. Z drugiej strony kiepski moment "wybrał" sobie na tą
          depresję, bo w trakcie remontu łazienki, fachowiec nie mógł ruszyć z robotą, bo
          ten stał ze swoją i dopóki jej nie skończy fachowiec nie mógł zacząć swojej. Ja
          byłam w ciąży bliźniaczej z wielkim już brzuchem i ponad półtorarocznym
          dzieckiem bez łazienki, pralki!!.. suma sumarum, szukał jakiejś dziury w całym,
          zwierzał się swojej 'przyjaciółce' z pracy, którą kiedyś chciał przelecieć (gdy
          po raz kolejny rozstaliśmy się jeszcze przed ślubem). I ona zaczęła mnie
          wkurzać, bo nie znająć całej sytuacji zaczęła na mnie psioczyć, że jestem
          nienormalna i w ogóle nie doceniam swojego skarbu itp. przez niego przekazywała
          epitety w moim kierunku i wkurzyłam się. Kazałam mu zakończyć tą przyjaźń,
          postawiłam mu warunek, że albo wybiera tą przyjaźń albo rodzinę, bo ona za dużo
          mieszała i on się oddalał. I stwierdził, że wybiera ją, że mnie nie kocha, więc
          ja sobie dopowiedziałam, że na pewno już się ze sobą bzyknęli. Zrobiłam dym
          niesamowity i kazałam mu się wynosić, spakowałam go, nie potrzebowałam żadnych
          dowodów, bo czy już sie bzyknęli czy jeszcze nie i tak nie chcę żyć z kimś kto
          mnie nie kocha... smile Ogólnie było koszmarnie wtedy, to co czułam to wstyd się
          przyznać, bo chciałam rzucić się ze schodów tylko po to by nie urodzić tych
          dzieci, bo "poczęły" się w "niekochanym" związku. I chyba tylko dlatego się nie
          wyprowadził, musiał wziąć wolne w pracy, bo ja postradałam zmysły i kto wie co
          mogłabym zrobić wtedy.... i nagle go olśniło, że jednak kocha, ale szczerze
          mówiąc miałam to gdzieś i sama się od niego oddaliłam. Ja przestałam go kochać,
          ale tak na serio. Wisiało mi to co robi i co się z nim dzieje, nie chciałam go,
          ale już nie "zajmowałam" się wywalaniem go big_grin bo zaczęły się bóle, które mnie
          "dekoncetrowały" i całkiem do łóżka położyły a dziecko wymagało opieki. I tak po
          ok. 2-3 m-cy urodziłam swoją dwójkę synów, na których przelałam całą miłość,
          której zabrakło dla męża.. a potem się już ułożyło, a on dostał na tyle poważną
          nauczkę, że wreszcie żyję w ustabilizowanym i bezpiecznym związku.

          I Tobie życzę pomyślnego rozwiązania sytuacji, zrobisz co uznasz za słuszne,
          wiem w jakiej rozterce teraz jesteś. Przytulam Cię mocno wirtualnie i życzę
          powodzenia.. ale tak jak wspominałam ja uważam, że facetem, gdy mu odbija,
          trzeba mocno wstrząsnąć..
    • bernimy Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 08:25
      O w mordę, to już teraz rozumiem Twój wątek. Trudno coś doradzić, bo
      każda para ma swoje życie, ale mam pytanie, jak u Was było do tej
      pory? Czy kiedykolwiek mieliście jakieś tego typu problemy? Czy do
      tej pory bez zarzutu, aż nagle ktoś coś doniósł? Sama musisz to
      wszystko przeanalizować, jak było dotychczas, czy w innych sprawach
      oszukiwał, czy sie przyznawał "przyparty do muru", czy możesz na Nim
      polegać itd.
      Na pewno nie "wyabczyłabym", "zapomniałabym" zważywasz na to, że się
      wypiera. Wybaczenie rozumiem wtedy, kiedy przyznaje się, wykazuje
      skruchę, tłumaczy, że głupio wyszło itd. ale nie kiedy się wypiera!
      Bo wiadomo, że się powtórzy.
      Normalnie Mu powiedz, że tak długo, jak nie będzie szczerej rozmowy
      między Wami, tak długo nie ma mowy o normalnym życiu, bo Mu nie
      ufasz!
      I bardzo współczuję Ci przeżyć!
      • kasulka79 Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 13:22
        > jak u Was było do tej pory?

        całkiem zwyczajnie, lepsze i gorsze momenty ze zdecydowaną przewagą tych
        lepszych ... był też czas właściwie już od końca mojej ciąży i dość długo po
        urodzeniu młodego, że było bardzo kiepsko - wtedy myślałam, że ja jestem
        zmęczona a on przepracowany (w domu właściwie tylko spał) a tu się okazuje, że
        gdzieś tam wtedy to się między nimi zaczęło i pewnie im im było lepiej tym nam
        było gorzej no ale jakoś nie brałam takiej opcji pod uwagę ... teraz wiem że od
        razu powinna mi się zapalić czerwona lampka; później zmienił pracę i się
        poprawiło bardzo z każdym dniem coraz bardziej, że ostatnio nawet było tak
        cudownie, sama piałam z zachwytu nad rozkwitem naszego małżeństwa - a tu się
        okazuje, że on dalej ciągną historię z tą panną ...
        > Czy do tej pory bez zarzutu, aż nagle ktoś coś doniósł?
        do tej pory byłam przekonana, że nas jako małżeństwa to nie dotyczy, że nigdy
        mnie nie zdradził i nie zdradzi - choć kilka razy wyostrzała mi się czujność w
        pakiecie tematów - owa laska, ale zawsze jakoś potrafił mnie "uśpić" aż właśnie
        dowiedziałam się, że jest inaczej
        > Czy kiedykolwiek mieliście jakieś tego typu problemy?
        W trakcie małżeństwa nie (4,5 roku po ślubie), ale wcześniej tak, jak byliśmy
        parą (w lipcu minie 11 lat) kilka lat przed ślubem (o ile pamiętam to chyba 3)
        mieliśmy gorszy okres, ja czując, że jest coś nie halo wdałam się wtedy w
        internetowy romas, o którym on się dowiedział, ale że dla mnie ważniejszy był
        ciągle on a ta nowa znajomość nic nie zaczyła zerwałam wszelke kontakty,
        zmieniłam nawet nr tel i od razu go zastrzegłam... czułam się z tym podle,
        trochę to trwało ale opowiedziałam mu o wszystkim (dla jasności dodam, że nie
        było seksu), zdecydował się być ze mną. On w tym samym czasie natomiast miał
        romans ze swoją "przyjaciółką z bloku" - sam mi się do tego przyznał ...obie
        sprawy miały być zapomniane i zagrzebane przez nas oboje...
    • karra-mia Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 09:47
      Kasulka ochłoń, przeczekaj, niech emocje opadną. Kochasz go bardzo,
      więc daj sobie czasu. Nie działaj pochopnie, a wybaczyc na prawde da
      się, nie zapomnisz, ale jak kochasz, to wybaczysz. Życzę dużo siły i
      spokojuwink
    • jolunia01 Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 10:04
      Kasulko, współczuję. Dziewczyny radza wybaczyć, ale z doświadczenia
      wiem, że naprawdę racje ma anna_sla - jak mu się udało raz cie
      przekonać do odpuszczenie, to sytuacja będzie sie powtarzać. Wywal
      gnoja. Naprawdę nie warto sie szarpać.
    • moninia2000 Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 10:20
      Wspolczuje tego szoku...
      Postaraj sie wziac swoj czas.. Na przemyslenie, najlepsze tez w
      takiej sytuacji (moimi oczami) byloby oddalenie sie czasowe i wtedy
      dociera czego sie chce.
      Czy potrafilabys z tym zyc?
      Jesli maz sie zapiera to bez sensu, wytluszcz mu, ze wiesz, masz
      dowody itp. Wciaz zaprzecza? Nie wart chyba przebaczenia czy
      dalszego z nim zycia...Nie wiem, latwo osadzac, trudniej zrozumiec.
      To ma swoje podstawy, z jakiegos powodu zdradzil..byc moze tylko
      dlatego, ze "mial okazje", jak to sie mowi.
      Nie wiem, temat zdrady dla mnie jest powazny i wierze, ze na
      przestrzeni naszego zycia mamy tysiace pokus, zdradzamy czesto,
      czasem wytrzymujemy, dusimy sie..
      Nie tlumacze meza, sama musisz zrozumiec czego chcesz, czy potrafisz
      z nim jeszcze byc, a on zaczac mowic prawde..
      • dlania Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 10:25
        Życze ci, żeby sie poukładało jak najszybciej, choc tak samo juz pewnie nigdy
        nie bedzie.
        I strasznie współczuje sytuacji - jakbyś była wśiekła na niego i znienawidziła
        chuja - to byłoby łatwiej. Ale ty go kochasz.
    • kasulka79 będzie i ciąg dalszy ... 25.05.09, 12:39
      wczoraj wieczorem oświadczył, że nas kocha (mnie i naszego 21m-cznego synka) i
      chce żeby było ok, że jest czysty, nic nie było i że mogę być spokojna,
      zapewniał że się z nią nie spotyka/ł że nic ich nie łączy/ło poza wspólną pracą,
      że to tylko dobra koleżanka i w ogóle to on z nią prawie nie utrzymuje już
      kontaktów ... pokazał mi nawet swój profil na NK, o którego istnieniu do wczoraj
      nie miałam pojęcia (swojego nie posiadam), obiecał zerwać z nią wszelkie
      kontakty, kasował jej numery zewsząd, skąd było można (choć dzisiaj rano
      przekonałam się, że nie miał jej nr w jeszcze jednym miejscu kom wpisany, a
      oprócz niego jeszcze nr gg - i tak nie wiem forma zabezpieczenia możliwości
      dlaszego kontaktu, z którego to obiecał zrezygnować, czy poprostu przypadek i
      zapomniał że to się tu znajduje),
      zaproponował żebym dziś pojechała z nim do pracy i tam da mi zobaczyć historię
      gg - i wiecie co? normalnie zaczęłam mięknąć ... jechałam dzisiaj z nadzieją, że
      potwierdzi się to co mówił, że nie będę miała wiele do czytania a jak już to
      jakieś bzdury a tu ... ZONK kurwa normalnie zonk, wyjebało mnie w kosmos:
      mnie zawsze spławiał jak coś na pracowe gg mu pisałam a z nią? rozmowy bez
      ograniczeń w dużej ilości, czytałam i bladłam i nogi mi drętwiały z nerwów -
      buziaczki, komplementy, nie pamiętam kiedy dla mnie był taki słodki i wylewny,
      zwierzenia (nawet o mnie kilka zdań było); no i to co mówił wczoraj jakoś tak
      się nie popotwierdzało, a nawet zostało czarno na białym obalone, normalnie
      umawiali się na spotkania (w prawdzie nie takie idziemy do knajpy czy coś), ale
      np na kawe u niego w pracy, na jakies spotkania na zasadzie "jak bede po pracy
      to zajadę do ciebie do pracy, czekaj na mnie, to się zobaczymy" (ich stara praca
      jest po drodze do naszego domu) jak pomyślę, że ja durna w tym czasie czekałam
      na niego z obiadem i potem łykałam historyjkę o korkach srorkach i innych
      utrudnieniach to na rzyg mnie zbiera ... i wiece co jest najgorsze? zero
      skruchy! powiem więcej - ATAK! od razu głos do góry i ryk, że nie przeczytałam
      tego co przeczytałam, że tu nic takiego nie było napisane, że to w ogóle niczego
      nie dowodzi i że jest niewinny a ja go bezpodstawnie oskarżam!!! normalnie jak
      złodziej, który złapany za rękę mówi, że to nie jego ręka.
      Tak myślę teraz po co on mnie tam zabrał? liczył na to że jak mięknę, to
      odpuszczę i nie będę chciała skorzystać z okazji sprawdzenia jeszcze tego?
      myślał, że jak sam mi to zaproponuje, to pomyślę, że napewno by nie ryzykował i
      nie pojadę?
      Teraz to mam dopiero mega zagwozdkę ... kazałam mu się zastanowić co chce mi
      powiedzieć jak wróci do domu i od tego co usłyszę uzależnię swoją decyzję.
      I wiecie co? łatwiej mi będzie znieść najgorszą prawdę, niż dalej słuchać jak
      się wypiera a przy tym kręci i zaprzecza swoim słowom i dowodom które widziałam,
      usiłując przy okazji zrobić ze mnie głupka ... ehhhhh
      • wilma1970 Re: będzie i ciąg dalszy ... 25.05.09, 13:11
        Bardzo Ci współczuję. Przeżywasz mój najczarniejszy sen - być oszukiwaną. Nie
        znam żadnej rady. Przytulam mocno.
      • karra-mia Re: będzie i ciąg dalszy ... 25.05.09, 13:16
        oj wiesz, na takiego typa nie ma rady, jak tylko porządny kop, choc
        wcześniej napisałam, że wybaczysz, bo kochasz, to teraz już mi się
        zmienia zdanie. nie cierpię, jak ktoś ze mnie robi idiotkę.
        Przyznałby się, pogadalibyście, bolałoby, ale może udałoby się wam
        żyć z tym dalej i wkońcu doszlibyście do normalności, ale jeżeli on
        się wypiera, mimo że ty masz dowody, żeb było inaczej, to ja jużnie
        wiem, co ci poradzić. Pozostaje mi tylko wziąć w adopcję twoje nerwy.
        • kasulka79 Re: będzie i ciąg dalszy ... 25.05.09, 13:31
          dzięki za wsparcie ...
          • margerytka69 Re: będzie i ciąg dalszy ... 25.05.09, 13:43
            wiesz co, on Cię zdradził podwójnie, raz z laską, drugi raz, że robi
            z Ciebie idiotkę i wmawia Ci, że czarne jest białe

            nie dorósł nawet do tego, żeby porozmawiać o tym, co robi,
            niedojrzały gówniarz, gdzie on ma jaja?

            jeżeli już zrobił to, co zrobił i się wydało, to powinien ponieść
            konsekwencje i przynajmniej szczerze z Tobą porozmawiać, jak na
            faceta z jajami przystało

            i absolutnie nie daj sobie wmówić, że to nieprawda, że to nie
            tak...nie daj sobie zrobić wody z mózgu

            a ta laska mężatka? dzieciata?

            ja na Twoim miejscu spakowałabym go jak będzie w pracy i niech
            spieprza do przyjaciółki, skoro mu z nią lepiej


            a tej osobie, która Cię poinformowała,, kupiłabym w podziękowaniu
            szampana
            • kasulka79 Re: będzie i ciąg dalszy ... 25.05.09, 14:01
              laska w stałym związku ze ślubem w perspektywie
              • margerytka69 Re: będzie i ciąg dalszy ... 25.05.09, 14:17
                ja jestem taką suka, że jesli ona jest w zwiazku, powiedomiłabym jej
                faceta, wydrukowałabym parę ich rozmów i wysłała mu

                co planujesz teraz, jesli chodzi o codzienne sżycie?mam nadzieję, że
                obiadków pod nos nie dostanie, w ogóle zaczełabym go ignorować, nic
                mu nie ułatwiać, a nawet nie prać jego rzeczy

                a najlepiej wywalic go z domu, niech poczuje na własnej dupie, co
                zrobił


                ale to JA bym zrobiłą, a ja jestem nie z tych użalających i
                płaczących, tylko lubię działać, oboje by popamiętali big_grin

                ja wiem, że to nie wina tej laski, bo to Twój mąż Cię zdradził, a
                nie ona, ale ja bym jej dała popalić "dla zasady', bo ja wredna suka
                jestem i nie znoszę jak mi ktoś psuje spokój
              • gacusia1 No to do dziela 25.05.09, 21:06
                Hehehe...Zapytaj jej "perspyktywicznego" slubnego,czy wie jak czas
                spedza jego przyszla zonka? Czy jemu to nie przeszkadza? Moze bedzie
                goraco?.-)))
                • patrice7 Re: No to do dziela 25.05.09, 21:31
                  "Jeśli coś zdarzy się raz, może się nigdy więcej nie powtórzyc.
                  Jeśli coś zdarzy sie dwa razy ,będzie się powtarza zawsze".
                  Szczera prawda ,zawsze się tego trzymam.
                  U Ciebie to juz drugi raz....
        • bei Re: będzie i ciąg dalszy ... 25.05.09, 13:36
          ..będzie zawsze kilka rozwiazan....powiem Ci tak, jak mi opowiadał
          kiedys znajomy- zdradził żonę, cos się wydało, dłuuuuuuugo się
          wypierał i nigdy się nie przyznał.
          Dlaczego?
          Bo mu zależało na niej. Znajomy jest wziętym psychologiem. Na
          terapii zalecał PRAWDĘ, SZCZEROSĆ itd...a póxniej przyglądał sie i
          widział, ze osoba obdarowana tą prawdą nie mogła zniesc cięzaru.
          Łatwo powiedzieć- zdradziłem cię...zrzuciłem ciężar tajemnicy, teraz
          ty męcz się z nim i myśl, co z nim zrobisz.

          RAZ, mozna wybaczyc, będzie ciezko zapomnieć, Twój partner ma teraz
          tez nielekko (ze swojej winy i głupoty)- musi pracować na zaufanie i
          nigdy nie będzie wiedział, czy je odbudował.
          Gdyby sytuacja miała sie powtórzyć- niech czeka go wielki kop i
          niech odlatuje.

          Teraz emocje, rozumiem Cię, bo sama w takiej sytuacji byłam.
          Próbowałam wrócic do normalności, nie udało się.
          Ale innym udaje się...

          Jesli kochasz...spróbuj, choćby po to, by za jakiś czas spojrzec
          sobie w oczy i powiedzieć- zrobiłam wszystko...


          Nie ma sensu przegladania gg, nie ma sensu wypytywania- albo będzie
          kazda wiadomosć bardzo bolec, albo Cię rozłosci, ze nie wierzysz, ze
          to juz wszystko.
          To najtrudniejsze, co w zwiazku może sie zdarzyć...przytulam...
          • jowita771 Re: będzie i ciąg dalszy ... 25.05.09, 13:43
            Nie zgadzam się z Bei. Nie ma sensu wyjeżdżać z prawdą, jeśli zdarzył się skok w
            bok, np. pod wpływem alkoholu, a sprawa ma ogromne szanse nie ujrzeć światła
            dziennego. Wtedy faktycznie obarczanie kiedyś taka prawdą tylko po to, żeby mieć
            spokojne sumienie, to egoizm. Mąż Kasulki to inny przypadek - nawywijał i to nie
            jednorazowo, a teraz wypiera się nie dlatego, że nie chce jej zranić, tylko nie
            ma ochoty ponosić konsekwencji. Mało tego, myślę, że wcale nie ma ochoty
            zakończyć romansu z tamtą panią.
      • zuzia36 Re: będzie i ciąg dalszy ... 25.05.09, 13:30
        z własnego doświadczenia wiem ze czasem lepiej dostać pała w łeb niż życ
        złudzeniami, a prawda i tak za jakiś czas wyjdzie
        trzymaj się i powodzenia!!!!
      • bernimy Re: będzie i ciąg dalszy ... 25.05.09, 13:39
        Kasulka, po tym co dodałaś (i wyżej) to coraz bardziej to
        pogmatwane. Albo idzie w zaparte, albo nie zdaje sobie sprawy, że to
        co robie nie jest w porządku - naprwdę może nie kojarzyć bo w Jego
        mniemaniu On Cię nie zdradza, tak może myśleć.
        Sporo wcześniej mieliście przeżyć, ale generalnie jak piszesz,
        więcej dobrego. Więc ja na spokojnie powiedziałabym, że po tym
        wszystkim co zobaczyłaś nie czujesz się dobrze, że tak z Tobą
        postępuje.
        Po pierwsze dałabym Mu (dla obydwojga czas) tydzień na przemyślenie
        tego wszystkiego (po tym jak powiesz, że Cię zranił) i dopiero
        szczera rozmowa!
        Jeśli po tygodniu rozmowa byłaby w podobnym stylu (wypieranie, że
        nic złego) to spytałabym, czy skoro nie widzi w swoim postępowaniu
        nic złego, to czy Ty masz wolną rękę i możesz tak samo funkcjonować
        (to zazwyczaj bardzo dobrze działa, wg. powiedzenia jak Kuba
        Bogu...)? Śmieszne, ale ja pamiętam, że na początku naszej
        znajomości to nawet o głupie oglądanie się za innymi pytałam, czy ja
        też tak mogę!?
        Kochasz Go i rozumiem rozterki, ale jeśli dla swiętego spokoju
        ulegniesz i machniesz ręką to On tylko zrozumie to jako
        przezwolenie.
        • bei Re: będzie i ciąg dalszy ... 25.05.09, 13:48
          bernimy napisała:

          > nic złego, to czy Ty masz wolną rękę i możesz tak samo
          funkcjonować
          > (to zazwyczaj bardzo dobrze działa, wg. powiedzenia jak Kuba
          > Bogu...)? Śmieszne, ale ja pamiętam, że na początku naszej
          > znajomości to nawet o głupie oglądanie się za innymi pytałam, czy
          ja
          > też tak mogę!?
          > Kochasz Go i rozumiem rozterki, ale jeśli dla swiętego spokoju
          > ulegniesz i machniesz ręką to On tylko zrozumie to jako
          > przezwolenie.

          W naszym zwiazku jest zasada (ludziom z zasadami żyje się WYGODNIEJsmile
          -"nie ranić"...i najprościej tak jak radzi B- zapytaj, co byś
          zrobił, gdybym ja postępowała tak jak ty"
          Jesli powie, ze akceptowałby- to ja bym sie z tego nie cieszyłasad


    • circa.about Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 22:32
      Jeśli chcesz z nim być, to wywal go z domu, wystaw walizki za drzwi.
      Będziesz wiedziała na czym stoisz.. Przyjdzie żebrać o drugą szansę - znaczy że
      mu zależy, wtedy dopiero rozważysz, czy go przyjąć czy nie; oleje - tym lepiej,
      bo nie ma sensu być z kimś, komu nie zależy.
      To trywialne co napisze, ale tacy faceci doceniają co mają, gdy to tracą.
      • marta_i_koty Re: Jest chuj wie jak .... 25.05.09, 23:28
        Najgorsze jest w tym wszystkim to, że po takich akcjach faceta nie ma
        już chyba mowy o zaufaniu.. A w kazdym razie ja bym juz nie miała.. I
        zakończyłabym związek, bo mam tendencje do rozdrapywania ran, więc
        pewnie zatrułabym życie i sobie, i facetowi...
    • ewcia1976 Re: Jest chuj wie jak .... 26.05.09, 10:06
      Mam takie czarne doświadczenia. Ja dowiedziałam się po. W połowie od
      męża: "Poznałem kogoś na czacie ale tylko rozmawialiśmy". Reszty od
      osoby trzeciej - że były też wspólne weekendy. Nuie przyznał się bo
      bał się, ze odejdę . Nie odeszłam jednak.
      Teraz jest w porządku. ale wystarczy tylko mała sprzeczka gdy
      wszystko sobie przypominam .Czy wybaczyłam tego nie wiem.
      Nie będe Ci radzić . Ochłoń i sama podejmnij decyzję. Ja swojej nie
      żałuję.

      A teraz, żebym nie wyszła na świętą wink. Mam przyjaciela, uwielbiamy
      ze sobą rozmawiać. Jego żona o wszystkim wiedział. Potem postawiła
      mu wybór, no i zaczęły się potajemne spotkania na kawie.Jednak gg
      nie zastąpił zwykłych rozmów. Wiem, że gdyby się dowiedziała nie
      uwierzyłaby, że to zwykłe rozmowy. Wiem, że oszustwo to też zdrada .
      No i biczujcie mnie .

    • slimakpokazrogi Re: Jest chuj wie jak .... 26.05.09, 11:32
      no nie wiem, co Ci , kurczę , poradzić.... on musi sobie uświadomic,
      że nieważne, że z laską nie spał, to i tak zrobił coś
      NIEDOPUSZCZALNEGO !!! przytulam mocno.
    • misnomer Re: Jest chuj wie jak .... 26.05.09, 11:53
      twarda bądź, chociaż pozornie, fascynacje szybko mijają, a nie ma
      nic ponad własny honor. Wywal go, myśl o sobie. I tak wróci.
      Zakazany owoc zamień mu Ty na taki w zasięgu ręki - zobaczysz,
      straci urok. Trzymaj się, choć nie ma nic trudniejszego.
    • kasulka79 Dziękuję dziewczyny 26.05.09, 12:49
      za wszystkie słowa otuchy, wielkie dzięki. Napiszę jeszcze tylko (mam nadzieję,
      że na zakończenie tego wątku), co przyniosła nasza wczorajsza rozmowa:
      W dalszym ciągu się wypiera i wszystkiemu zaprzecza, twierdząc, że to tylko
      koleżanka. Twierdzi, że mu zależy na nas i bardzo nas kocha, że nie chce
      stracić. Dałam mu szansę: on ma mi pokazac że mu zależy, mam czuć ze mnie kocha,
      szanuje i dba o mnie, a inni maja to widzieć; wszystkie jego kontakty, telefony
      mają być mi znane, o każdym spotkaniu z kimkolwiek mam wiedzieć, nie ma
      wychodzenia ze śmieciami z telefonem w ręku itp. (czyli permanentna inwigilacja,
      tyle że to on ma się spowiadać a nie ja pytać) i to wszystko na zawsze (no bez
      tej inwigilacji, ktorą skończę jak znów mu zaufam), bo jeśli przez chwilę
      poczuję że coś jest nie halo, to koniec imprezy i każde idzie w swoją stronę;
      obiecał zerwać kontat - jeśli sie dowiem ze nadal się kontaktują (nie ważne w
      jakiej formie, czy jak często - to może być choćby jeden raz) to z automatu
      wystepuję o rozwód. Zobaczymy co bedzie dalej, narazie czekam na bieg wydarzeń,
      dochdzę do siebie i usiłuję uporządkować emocje i poskładać swoje myśli.
      Trzymajcie kciuki, tak bardzo chcę, żeby się udało ...
Pełna wersja