wy tak wszystko łykacie nie znając wersji

25.05.09, 18:58
drugiej strony????????????

nawiązuję do watku z linkiem do profilu - nie żebym zarzucała
kłamsto autorce o co to to nie, sama jak wiecie mam problem z byłym.

Tylko przypomniała sie taka historia.

była żona mojego znajomego (dobra, mojego byłego z którym byłam 6
lat)
opowiada po dziś dzień że on ją bił, katował itp. wszytskim którzy
chcą i nie chcą tego słuchać, dostawał nawet maila anonimy że jest
bydlakiem itp., do jego obecnej partnerki przyjaciółka byłej żony
napisąła maila z ostrzezeniem że ją też bedzie bił i ze bił mnie
również (szmata jeszcze mnie miesza) no ale do sedna jest to
największa bzdura pod słońcem. JESTEM pewna na sto procent że nigdy
jej nie uderzył, zresztą tak samo jak mnie - co mnie z perspektywy
czasu nawet dziwibig_grin bo jak analizuje swoje zachowanie to na jego
miejscu kilka razy napewno bym mi wpierdzieliłtongue_out

fakt jest taki ze wszyscy jej znajomi i nieznajomi wierzą jej - no
bo przedstawia siebie jako zranioną prawie że maltretowaną żonę a to
chuj a nie prawda a kobieta zwyczajnie nadaje się do leczenia - znam
widziałam itp.
    • surita Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 19:00
      Nie. Póki nie znam wersji drugiej strony staram się nie wyrabiać sobie opinii.
      Ale kichi znam z innego forum, i akurat jej eksowa historia to prawda.
      • cudko1 Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 19:03
        dlatego napisałam że abstrahuje od watku autorki poprostu mnie
        że tak powiem nakłonił do refleksjitongue_out

        a fakt ze faceci często nie płacą na swoje dzieci to nie podlega
        dyskusji, za dużo takich historii znam.
        • annabetka Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 19:11
          Więc w czym problem Cudko? Laska pisze,że palant nie chce płacić..dziewczyny się
          zdenerwowały i napisały co o tym myślą,dodały komentarze i tyle. Forum to nie
          sąd zajmujący się alimentami,rozwodami i oceną sytuacji)Forum to często napisane
          w emocjach słowa/posty i emocjonalne odpowiedzi...po co to analizować? To chyba
          każdy wie.
          • cudko1 Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 19:34
            annabetka napisałam tak ogólnie, zadałąm pytanie nie dotyczące
            konkretnie sytuacji autorki tamtego watku tylko przytoczyłam swój
            przykłąd prawda?


            > w emocjach słowa/posty i emocjonalne odpowiedzi...po co to
            analizować? To chyba
            > każdy wie.

            jak to po co? bo my tu o wszytskim chyba maglujemy więc zapytałam
            czy wyrabaicie sobie opinię na podstawie wersji tylko jednje strony
            jakiegokolwiek konfliktusmile
    • vredka Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 19:09
      Nie.
      Staram się poznać obie wersje w miarę możliwości oczywiście.
    • mathiola Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 19:17
      ja się wypowiedziałam już w tamtym wątku nie będę dublować więc
      • guderianka Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 19:21
        Nie wiem o co chodzi ale staram się nie zajmować strony jeśli nie
        znam dobrze sytuacji
        Przekonałam się boleśnie na własnej skórze jak różnie można odbierać
        rzeczywistość i jak różnie można ją przedstawiać
    • deela Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 19:25
      nie
      raczej nie "lykam" wszystkiego
      ale akurat sprawe kiczi znam prawie od samego poczatku
    • liwilla1 Re: cudko, a co Ty sie tak ostatnio czepiasz 25.05.09, 19:48
      tego co inni mysla lub robia? swojego zycia nie masz?
      nie kontestuj zachowan innych, skup sie na swoich, to moj apel dzisiaj do Ciebie.
      • cudko1 liwilla 25.05.09, 20:35
        ale kogo ja się czepiam?? serio nie miałam tego na celusmile, wyjaśniam
        jeszcze raz pytanie zadałam na zasadzie skojarzenia i tyle, przecież
        ani nie oceniłam autorki watku ani nic, ba nawet zaznaczyłam ze nie
        o nią się tu rozchodzi.

        zapodałąm temat wydawało mi się jak każdy inny, a jak kogoś
        obraziłam no to sorki cudak się kajatongue_out
    • cudko1 a zresztą chu... nie będę poprawna politycznie, 25.05.09, 20:46
      uważam ze nabluzganie na NK facetowi którego się nigdy w zyciu nie
      widziało za przegięcie i tyle, dobra możecie mnie znielubić i
      zwymyślać, no trudno.

      Co najwyżej sama autorka która ma problem z alimenciarzem (kazdy
      alimenciarz do gad zreszta)mogła to zrobić, ale Wy dziewczyny moje
      kochanewink które pewnie mnie za to klniecie-to już raczej cholernie
      nie fajne
      • vredka Re: a zresztą chu... nie będę poprawna polityczni 25.05.09, 20:52
        Zgadzam się całkowicie z Tobą.
        Do tego nie pojmuję umieszczania na otwartym forum takich linków co
        określiłam mianem przedszkola.
        • liwilla1 Re: a zresztą chu... nie będę poprawna polityczni 25.05.09, 21:03
          no i dobra pani ą ę podkreśliłas juz milion razy jaka to jestes dojrzala i ponad
          nas. nie wystarczy, czy jeszcze musisz sie troche dowartosciowac kosztem innych?
          • cudko1 Re: a zresztą chu... nie będę poprawna polityczni 25.05.09, 21:05
            liwilla to do mnie??suspicious
            • liwilla1 Re: nie 25.05.09, 21:16
              do vredki.
              • vredka Re: nie 25.05.09, 21:32
                Jakie ą ę??????

                Nie dowartościowuję się niczyim kosztem, nie wiem o co Ci chodzi.
                Może Twoim... Wystarczyło poczytać Twoje licytowanie się na
                komentarze w wiadomej sprawie.

                • liwilla1 Re: nie 26.05.09, 05:20
                  a czy chociaż czytałaś te komentarze vredka, że tak mądrze się wypowiadasz w
                  kwestii zachowań innych? srry, ale wielokrotne podkreślanie, jakie to
                  przedszkole i jaka jesteś ponad właśnie tworzy takie wrażenie - leczenia
                  własnych kompleksów.
      • liwilla1 Re: cudko 25.05.09, 21:02
        nikt faceta nie zbluzgał, więc trzymaj wyobraźnię na wodzy.
        masz prawo do swojej opinii, ja swojej. w mojej ocenie zasłużył na wiele więcej,
        przynajmniej z lacza w ryja. i bardzo żałuję, że osobiście nie mogę mu go wymierzyć.
        w wypadku takiego gada mam poprawnośc polityczną w dupie. mysle, że gdyby więcej
        ludzi nie przechodziło obojętnie obok skurwysyństw tego świata, przynajmniej
        polowę daloby się wyeliminowac.
        mam nadzieje, ze koles sie nad soba zastanowi chociaz, a jeszcze wieksza, ze nie
        zrobi kiczi jazdy z powodu naslania sfory wscieklych bab na jego dupny profil i
        tandetnie wystylizowana "mloda" pudernice.
        • kichigai_ushi a wiecie co... 26.05.09, 06:45
          mozecie mnie krytykowac, ja juz totalnie mam na to wyjebane, bo te co mnie znaja
          wiedza jakie ja mialam akcje z exem.
          a jak jestescie takie wspaniale i pomyslowe to prosze bardzo- moze ktorejs z was
          uda sie do niego dodzwonic, bo odemnie od roku nie odbiera telefonow, nie
          odpisuje na maile, na nic. malo tego, jest winny memu bratu pare tys zloty i co
          ? nie odbiera telefonu, udaje ze nic a nic sie nie stalo. generalnie facet jest,
          wiedac ze zyje, ale traktuje mnie jak powietrze. wlasnie dostalam cynk od
          kolezanki, ze najprawdopodobniej ma jakas laske- a ze gustuje w mlodszych i
          rozrywkowaych to na bank ja tez zmanipulowal. ale to juz nie moja sprawa.
          najbardziej jest zastanawiajace gdy rok temu mu pisalam ze dzieciak jest chory-
          bo byl, to go to gowno obchodzilo. ale tak, mozecie go sobie wybielac.
          • cudko1 kichi 26.05.09, 06:50
            przeczytaj mój post któy przed chwilą do Ciebie wysmarowałm jeszcze
            raz rozumiem Cię w 200% i z całą pewnością nikogo nie wybielam,
            kiedyś jak się uda spotkać na czacie tro wymieniymy doświadczenia
            jak będziesz chciała - możemy się nawegt policytyowaćwink
          • tabakierka2 Re: a wiecie co... 26.05.09, 08:21
            kichigai_ushi napisała:

            wlasnie dostalam cynk od
            > kolezanki, ze najprawdopodobniej ma jakas laske- a ze gustuje w
            mlodszych i
            > rozrywkowaych to na bank ja tez zmanipulowal.

            Nie obraź się, ale pewnie dla jego byłej żony też byłaś
            taką "laską"uncertain

            ale tak, mozecie go sobie wybielac.

            nikt go nie wybiela, tyle tylko, że nie wszystkie chcą w niego
            rzucać kamieniami, bo wersja jednej osoby = punkt widzenia jednej
            osoby.
    • karra-mia Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 20:51
      wypowiem się, jak zaglądnę do tamtego wątku, nawet nie wiem, który
      to, idę czytać
      • cudko1 karra mia ale to nie o tamten 25.05.09, 20:54
        wątek się rozchodzi!!!! bozzzzsze po co ja go przywołałamuncertain
        • karra-mia Re: karra mia ale to nie o tamten 25.05.09, 21:04
          no rozumiem, ale do czegos się musiałaś odwołac tak? a ja musiałam
          wejść w temat, żeby zakumaćsuspicious
      • doral2 Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 21:08
        odpowiedź na pytanie wacikowe znajduje się w mojej sygnaturce tongue_out
    • karra-mia Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 21:02
      cudko ja nie wiem, czy łykam czy nie, na forum zawsze stoimy po
      jednej stronie, nie mamy okazji poczytac, co ma do powiedzenia
      strona druga. Współczuje kobiecie, rozumiem jej wkurw, ale nie
      rozumiem już takiego zachowania. Może sobie ulać żółci na forum, ale
      dawanie linku, komentowanie przez obce zupełnie osoby to dla mnie
      jakieś dziecinne jest.
      • cudko1 Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 21:04
        ja też rozumiem dziewczyne w 100 % nawet a moze i 200% ale wiesz nie
        podałabym danych osobowych tatusia buca - to tak poza tematem
        głównym po ja pyutałam o coś zupenie innegosmile
        aha i pytałam bardziej o real a nie forum a babki się mnie uczepiły
        i tego wątkuuncertain
        • karra-mia Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 21:08
          no to w realu jest prościej, raczej do wszystkiego mam dystans,
          czekam na wersję drugiej strony, zawsze staram się brać poprawkę na
          coś, co usłyszałam z ust jednej strony.
          Ale na forum - tak jak napisałam - mamy do czynienia tylko z jedna
          pokrzywdzoną i drugiej strony nigdy nie usłyszymy, dlatego
          przyjmujemy, że to nasza forumka ma rację prawda?
          • cudko1 karra mia no toż tak:) 25.05.09, 21:11

        • kichigai_ushi Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 23:04
          widzisz, ja sie nie wstydze tego ze moj ex to burak.
          jest mi przykro ze ten burak jest bioojcem mego syna.
          malo tego moj infantylizm jest na takim poziomie ze ten koles bedzie mial ryj
          obity zanim dojedzie do mnie do domu, bo wiem ze stac go na to aby sie pojawic w
          zyciu dziecka jak ten dobry tatus.
          • cudko1 Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 26.05.09, 06:42
            kichi dlatego ja napisałam Ci że rozumiem Cię w 200% - bo mam
            identyczną sytuację, tatusia buraka o któym zresztą byłą mowa, i
            zauważ że ja odnoszę się w tym watku do w ogóle innej sytuacji, fakt
            moze nie potrzebnie w ogóle natchnął mnie Twój watek, ale to na
            zasadzie skojarzenia -
            przeczytałam Twój i zobaczyłam reakcję dziewczyn, włącznie z
            komentarzami - nieważne czy z bluzgami czy nie, które nie widziały
            na oczy faceta, mało większosć nie zna Ciebie (poza tymi które znają
            Cię z innych for) i w ciemno, w dym, po jednym Twpim wpisie
            bezkrytycznie Ci wierzą no i przypomniałą mi się historia, którą
            opisałam w swoim wątku-
            nie wiem czy wyłuszczałm dokładnie o co mi chodzi, bo ja również
            Tobie wierzę, nie mam powodu żeby nie wierzyc, ale na komentarz na
            NK do nieznajomnego bym się nie odważyła.

            ps. ja nawet nie myślałam ze stać mnie na tak niskie i okropne
            uczucia do drugiego człowieka jakie w chwili obecej czuję do ojca
            mojego dziecka,
    • esofik Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 21:07
      nie, nie wierzę

      Znam rózne historie z życia wzięte... jak choćby o facecie, którego
      żona z teściową pomówiły o takie rzeczy (plotkowanie po okolicy a
      nawet wizyta na policji), że chłopak się niemal załamał. Na
      szczęście są sądy, psycholodzy, badania i udało sie wszystko
      wyjaśnić. Ale co on przeżył, to już jego.

      Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. A nikt nie przedstawi
      siebie w roli winowajcy...

      A "tatusiowie"... wiecznie pokrzywdzeni. Wkurwiają mnie łzawe
      historyjki jak to wredna eks nie pozwala "kochającemu tatusiowi"
      odwiedzić ukochanego dzieciątka. Prawda jest taka, że w większości
      przypadków mają wszystko w dupie. Łatwiej zobić z siebie ofiarę i
      nieszczęśnika
      • cudko1 esofik 25.05.09, 21:13
        z tym też różnie bywa, no i niestety znam i takie i takie sytuacje,
        gdy ojcowie faktycznie interesują się dzieci, dbają po nie,
        spędzaliby z nimi kazdą chwilę ale właśnie kochane mamusie robią
        wszystko co mogą żeby zerwac te więzi

        a znam też sytuację tatusiów buców, którzy dziecko widzą raz do roku
        i im lata koło dupy

        ja wyznaję zasadę nie generalizować
        • esofik Re: esofik 25.05.09, 21:37
          Cudko wiem, że bywają rózne sytuacje.
          ja akurat z autopsji znam olewających tatusiów. Mój ojciec taki był,
          a teraz mój eks.
          Ale też znam małżeństwa (naprawdę nie rozumiem jak oni mogą nadal
          mieszkać pod jednym dachem), gdzie babki wymyślają niestworzone
          historie o pobiciu, molestowaniu itd.
      • tabakierka2 Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 26.05.09, 08:26
        esofik napisała:


        > A "tatusiowie"... wiecznie pokrzywdzeni. Wkurwiają mnie łzawe
        > historyjki jak to wredna eks nie pozwala "kochającemu tatusiowi"
        > odwiedzić ukochanego dzieciątka. Prawda jest taka, że w większości
        > przypadków mają wszystko w dupie. Łatwiej zobić z siebie ofiarę i
        > nieszczęśnika
        >
        >

        Niestety znam takiego "tatusia" (przyjaciel męża), który omal się
        nie załamał, bo niedość, że kobita nie pozwala mu się z dzieckiem
        widywać (za każdym razem mała jest chorauncertain pomimo, że zaświadczenia
        od lekarza brak:/), zdjęcia nie może sobie z mała zrobić ("to nie
        małpa w cyrku" tak mówi matka małej), to jeszcze go oskarżyła o
        molestowanie dzieckauncertain a on siedział u nas i płakał jak dziecko sad
        wiem, że są też kobiety, które za wszelką cenę zniszczą życie
        facetowi, który je ( a nie dziecko!) zostawił sad
    • liwilla1 w odpowiedzi deklaruje: 25.05.09, 21:22
      tak, lykam wszystko jak leci jak mlody pelikan suspicious
      w realu i w wirtualnym swiecie po prostu wierze ludziom na slowo.
    • cudko1 hehe najlepsze jest to ze nikt nie odniósł się do 25.05.09, 21:29
      przykładu podanego przeze mnietongue_out, a do wątku który mnie że tak
      powiem zainspirował, tzn. przypomniał o tym moim przykładzie
    • figrut Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 22:06
      JESTEM pewna na sto procent że nigdy
      > jej nie uderzył, zresztą tak samo jak mnie
      Jeśli chodzi o relacje międzyludzkie w czterech ścianach, to masz dużo odwagi
      pisząc, że jesteś pewna na 100%, że jej nigdy nie uderzył. Gdybyś była z nimi 24
      godziny na dobę, mogłabyś tak napisać, ale jak myślę, nie mieszkałaś z nimi jako
      trzecia do związku.
      Jeśli chodzi o wiarę na forum, bardziej wierzę w wyznania na forum, niż w
      wyznania w realu jeśli o ten temat chodzi. W realu ofiary przemocy nie są tak
      skłonne do zwierzeń jak na anonimowym forum, gdzie mogą wszystko z siebie wyrzucić.
      • cudko1 Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 22:13
        dobra figrut masz rację nie powinnam pisać 100% ale tak 99,9 to juz
        tak, jak napisałam mnie nie uderzył nigdy przez 6 lat i
        najróżniejszych relacji, a wiesz mi potrafię doporowadzic człowieka
        do białęj goraczki. a myślę - nie wiem oczywiscie czy słusznie - że
        jak ktoś jest damskim bokserem to nie zmieni się nigdy i tyle, bez
        względu na partnerkę.
        • adkam77 Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 22:34
          Staram się poznac dwie strony o ile jest to możliwe. Staram się nie
          oceniać ludzi tylko na podstawie danych z jednej strony, bo wiem
          jakie jest to niesprawiedliwe. Odnosząc sie do twojego przykładu to
          u mnie było na odwrót. Mój były tak mnie przedstawiał, że większośc
          znajomych uważała i uważa nadal za histeryczkę, psychopatkę i
          nienormalna osobę. Większość się do mnie nie odzywa. Ja się nie
          tłumaczę bo i nie ma po co. Na dzień dzisiejszy prawdę zna tylko
          kilka osób, które były przy paru akcjach i poznały prawdę. Tak więc
          wiem jak łatwo kogoś niesprawiedliwie ocenic słuchając tylko jednej
          strony.
        • figrut Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 25.05.09, 22:38
          Cudko, znam chłopaka który swoją byłą potrafił stłuc dzień przed ślubem nie
          zważając na to, że w 9 miesiącu ciąży była, a który teraz podobno jest
          przykładnym mężem pantoflarzem kobiety starszej od niego o 6 lat. Jego obecna
          żona nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale on w niej jest zakochany po uszy
          od lat. Jego byłą żonę potrafił pobić na moich oczach. Cud, że gnoja wtedy z
          wściekłości nie rozjechałam. Z obecną żoną jest już 8 lat. Nie wiem jak się
          teraz między nimi układa. Z poprzednią był 4 lata aż w końcu dziewczyna od niego
          uciekła do rodziców z trójką dzieci.
          • cudko1 Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 26.05.09, 06:47
            a widzisz ja nie znam takiego przypadku, oceniłam według swojego
            doświadczenia, przyznaję na 100% nie wiem, ale mogę z dużą dozą
            prawdopodobieństwa napisać że jej nie bił nigdy serio. Ja widziałam
            to kobietę, ba rozmawiał z nią, widziałam jak robi mu awantury kilka
            lat po rozwodzie... okropność.
            p.s. takiego bydlaka jak tu opisałaś to chyba bym poiweisiła, teżz
            nam takiego co bobił swoją zonę jak ta byłą 6 miesiacu do takiego
            stanu że wylądowaął w szpitalu, i wiesz śmiem twierdzić, ze jednka
            ta nowa żona jeszcze od niego deostanie, nie teraz to w przyszłoscisad
    • bernimy Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 26.05.09, 08:17
      W realu staram się nie osądzać dokąd nie poznam wersji dwóch stron,
      oczywiście jeśli to możliwe lub jeśli tego wymaga sytuacja smile
      W necie, tu w maglu, przyjmuję, że to co piszecie jest prawdą i
      doradzam lub komentuję najlepiej jakbym potrafiła to zrobić też dla
      siebie, ale podkreślam, że tu zakładam!
      P.S. słuszne pytanie o tym łykaniu!
    • moninia2000 Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 26.05.09, 13:53
      Nie "lykam " wszystkiego co mowi jedna strona nigdy. Nauczylam sie
      szczegolnie w mojej pracy. Gdybym byla stronnicza nie zaszlabym
      daleko. Nie czytalam tamtego watku, ale zaciekawilas mnie teraz,
      ktory to?
      Uwazam, iz zawsze trzeba wysluchac obu stron.
    • pszczolaasia Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 26.05.09, 14:09
      och bywa ze lykamy bywa. w stosunku do przyjaciol bywam stonnicza. przejechalam
      sie pare razy na tym zreszta.. co do sytuacji bywa niestety. jak to mowia
      zdradzona kobieta jest gorsza niz wkurwiona kobra.
      • cudko1 Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 26.05.09, 14:22
        pszczolaasia napisała:

        > och bywa ze lykamy bywa. w stosunku do przyjaciol bywam stonnicza.
        przejechalam
        > sie pare razy na tym zreszta..

        a no własnie ja też, takie przyklaskiwanie nawet najlepszym
        przyjaciołom nie zawsze dobrze wychodzi


        co do sytuacji bywa niestety. jak to mowia
        > zdradzona kobieta jest gorsza niz wkurwiona kobra

        ale mówisz o tej opisanej przee mnie??? jeśli tak to wiesz rozwód
        był z jej inicjatywy, po prostu sobie kogoś innego znalazła i chyba
        wąłsnie żeby się wybielić że to nie ona winna to zaczeła takie
        historyjki opowiadać.
        • pszczolaasia Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 26.05.09, 21:52
          ale mówisz o tej opisanej przee mnie??? jeśli tak to wiesz rozwód
          > był z jej inicjatywy, po prostu sobie kogoś innego znalazła i chyba
          > wąłsnie żeby się wybielić że to nie ona winna to zaczeła takie
          > historyjki opowiadać.

          noo mowilam o twojej. tej innej nie czytalam bo nie mialam czasu, sie przyznamsad

          to jest sumie jakas metoda. bil mnie wiec go zostailam... choc tak naprawde dla
          kogos majacego do czynienia z takimi przypadkami m.in. ja (stad moj komentarz)
          takie opowiesci winne sie wydawac dziwne. bo kiedy takie cos zdarza sie naprawde
          to takie kobity nie wiedziec czemu uwazaja ze to ich poniekad wina i ze
          zasluzyly sobie na to i nie nalezy sie tym chwalic...smutne ale prawdziwe w
          wielu przypadkach.
    • slimakpokazrogi Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 26.05.09, 15:31
      oj, kazda taka sytuacja ma conajmniej dwie strony... w sprawach
      alimentów bywam stronnicza - ale to taka solidarność jajników.
      ostatnio chłop mój przyszedł oburzony, ze jego koledze zasadzili
      1500 zł alimentów, to go pojechałam - a jak on by się rozwiódł to
      ile niby miałby zamiar na młodego dawać? na 1,5 tys. go stać na
      pewno.
      no ale w innych sprawach to już nie bywam taka pochopna. pewnie bym
      tej byłej byłego Twojego nie uwwierzyła tak od razu. ba, ja nawet
      nie wierzę szwagierce swojej (którą uwielbiam), ze rozwod był winą
      tylko jej chłopa.
      • cudko1 Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 26.05.09, 15:42
        o własnie ślimak znou się z tobą zgadzam w kwestii alimentów - ale
        to też w przypadku gdy one są faktycznie wydatkowane na dziecko, a
        nie na mamine waciki. ten były tej swojej byłejwink też płaci ogromne,
        tylko że z samej relacji córki wynika że ona raczej niewielką częśc
        z tego pożytkuje, zresztą ta była szczyci się tym że złamas (tak go
        określa) będzie ją utrzymywał do końca życauncertain chodz alimentów na
        siebie zasądzonych nie ma.
        • antyka Re: wy tak wszystko łykacie nie znając wersji 26.05.09, 16:08
          Je tez znam kici od lat, jeszcze z czasow jej ciazy.
          Poznalam ja osobiscie i wierze jej smile
          • kichigai_ushi antyka!!! 26.05.09, 19:21
            dzieki dobra kobieto kiss
Inne wątki na temat:
Pełna wersja